
Turcja od lat nie ma sobie równych w polskich biurach podróży. All inclusive w tym kraju stało się niemalże synonimem rodzinnych wakacji nad ciepłym morzem. Jednak jadąc do tego kraju, trzeba pamiętać o kilku ważnych szczegółach. W tym o wymianie waluty, żeby nie przepłacać na miejscu.
Wakacje all inclusive w Turcji nie bez powodu cieszą się tak dużą popularnością. W zasadzie jedynie Egipt może z nimi konkurować, jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny. Pobyty w naprawdę dobrych hotelach z czterema i pięcioma gwiazdkami można rezerwować już za ok. 3–4 tys. zł od osoby, a w ofertach last minute poza szczytem sezonu nawet za mniej. Jednak nocleg to jedno, a wydatki na zwiedzanie czy zakupy to zupełnie inny temat. Jaką więc walutę zabrać do Turcji? Do wyboru są trzy opcje – liry, euro lub dolary.
Z jaką walutą na wakacje do Turcji? Przy ich inflacji to trochę gra w ruletkę
Choć Turcja bez wątpienia jest turystycznym rajem, to jej gospodarka nie ma za sobą najłatwiejszych lat. Aktualnie inflacja wynosi tam 32,61 proc. Oznacza to, że ceny są o blisko jedną trzecią wyższe niż przed rokiem. Miesiąc do miesiąca podwyżka cen wyniosła ponad 1 proc. A bywało, że inflacja sięgała tam nawet 70 proc.
Właśnie ze względu na tę niestabilność nie warto kupować tureckiej liry z dużym wyprzedzeniem. Jej wartość od wielu lat spada. Kiedy byłam tam w 2021 roku, za jedną lirę płaciłam ok. 45 groszy. Dziś za jedną lirę płaci się zaledwie 8 groszy. Na przestrzeni dni i tygodni różnica w kursie wynosi tysięczne części, niemniej kurs ma częściej tendencję spadkową niż wzrostową.
Zdecydowanie lepszym wyborem na wakacje w Turcji może być zakup dolarów lub euro. Zdarza się, że handlarze traktują te waluty w stosunku 1:1, dlatego podczas moich wakacji w Turcji najczęściej stawiam na dolary. To nimi płacę w sklepach i na bazarach albo wymieniam je na miejscu na turecką walutę. Dlaczego tak? Po pierwsze, ich kurs jest znacznie stabilniejszy. Po drugie, w razie gdyby po wakacjach zostały mi pieniądze, to dolary lub euro jeszcze gdzieś wykorzystam, a lir nie. Ostatecznie bowiem wymiana tureckiej waluty z powrotem na złotówki może być mało opłacalna.
Zobacz także
Po trzecie, euro i dolar miewają znacznie lepszy przelicznik dla tureckiej waluty za granicą. Oznacza to, że za taką samą kwotę w złotówkach wymienionych na euro otrzymacie więcej lir, niż kupując liry w polskim kantorze. Z tą zasadą trzeba jednak uważać i po prostu na bieżąco wszystko przeliczać. Co do zasady podwójne przewalutowania bywają mało korzystne, ale przy zmiennych kursach może to wyglądać bardzo różnie.
Transport w Turcji. W taksówkach zawsze targuje się do końca
Ważną kwestią pozostaje także transport po Turcji. Jeżeli kupujecie wycieczkę z biurem podróży, to transfer z lotniska do hotelu i z powrotem macie w cenie. Jednak podczas wyjazdu pewnie zechcecie wyskoczyć z hotelu na zakupy albo pozwiedzać na własną rękę. Wówczas macie do wyboru dwie opcje.
Tą najtańszą będzie oczywiście skorzystanie z transportu publicznego. W Antalyi, Alanyi i okolicach najczęściej jeżdżą autobusy miejskie albo tzw. dolmusze. Jeżeli będziecie chcieli podróżować tymi drugimi, musicie mieć przy sobie gotówkę, i to najlepiej tureckie liry, żeby szybko i wygodnie zapłacić u kierowcy za przejazd. W Alanyi i Antalyi dobrze sprawdzi się karta debetowa (np. wielowalutowy Revolut), a w przypadku większej liczby przejazdów najlepiej jest kupić kartę miejską, która gwarantuje niższe ceny za pojedyncze kursy. Taką kartę trzeba najpierw doładować konkretną kwotą. Wcześniej warto też sprawdzić, jak uniknąć prowizji banków za granicą, jak wypłacać za darmo z bankomatów.
Druga opcja to oczywiście taksówki. I tutaj pamiętajcie, aby kategorycznie żądać od kierowcy włączenia taksometru. Alternatywą jest wynegocjowanie ceny, która usatysfakcjonuje obie strony, ale musicie to zrobić, zanim ruszycie w drogę. Jeśli lecicie na własną rękę, np. do Stambułu lub Izmiru, nigdy nie łapcie pierwszej lepszej taksówki na lotnisku, bo możecie za nią słono przepłacić. Niestety naciągacze w takich miejscach są plagą na całym świecie. To tylko jedne z najpopularniejszych oszustw turystycznych.






