
Wybieranie ścieżki kariery wyłącznie pod dyktando lęku przed sztuczną inteligencją to błąd. Profesor Aleksandra Przegalińska w rozmowie z naTemat.pl wskazuje, że aspekt wyboru zawodu dostosowanych do współczesnych realiów, musi uwzględniać wagę samej pracy w sensie naszej codzienności.
– Ci, którzy chcą zajmować się pracą fizyczną – metaloplastyką, stolarką i tym podobnym – niech to robią, jeśli jest to obszarem ich zainteresowań – stwierdza prof. dr hab. Aleksandra Przegalińska w rozmowie z cyklu "Tylko 1 pytanie naTemat" z Jakubem Nochem.
Filozofka i badaczka sztucznej inteligencji porusza niezwykle istotny temat, jakim jest rola pracy w codziennym funkcjonowaniu. – Absolutnie nie kierowałabym się lękiem przed tym, co sztuczna inteligencja zrobi z rynkiem pracy, przy wyborze czegoś, co ma być sensem naszego życia. Praca jest sensotwórcza. Nie jest to coś bagatelnego – zauważa ekspertka.
Bezpieczny zawód w dobie AI jest możliwy?
Sensotwórczość to psychologiczny proces nadawania znaczenia i wartości. Profesor Aleksandra Przegalińska wskazuje, że to właśnie ten aspekt jest pomijany przez gigantów z Doliny Krzemowej, a konkretniej Elona Muska.
– Praca nie zawsze jest przyjemnością i nie zawsze jest spełniająca. (...) Ale co do zasady praca, pewien etos pracy w wielu kulturach, jest czymś bardzo ważnym. Powiedzenie ludziom "jesteście już niepotrzebni, damy wam cyfrową jałmużnę, żebyście przeżyli", to straszna wiadomość – zauważa badaczka.
Profesor Aleksandra Przegalińska wskazuje, że AI nie zawsze jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem z perspektywy pracownika i pracodawcy, a kierowanie się tym, co rzeczywiście nas interesuje, jest kluczowe w rozwoju kariery. Badaczka zwraca też uwagę, że "wkład człowieka może mieć większe znaczenie w świecie, w którym AI jest dostępna dla wszystkich".
A co z zawodami stricte związanymi z AI? "Prompciarz" zaraz wymrze
Ekspertka prognozuje, że zawód stricte związany z AI, tzw. prompciarz (osoba zajmująca się prompt-engineeringiem), również nie jest bezpieczną przystanią w rewolucji, bo sam prompting przestaje być dominującą opcją kontaktu z AI. – Są już rozwiązania agentowe, gdzie budujemy wyspecjalizowanych agentów w środowiskach takich jak Google Antigravity czy Cursor i pracujemy z nimi trochę jak z zespołem – zauważa naukowczyni.
Trend ten może sprzyjać skuteczności i wartości osób, które wykazują się znajomością działania z architekturami systemowymi. Profesor Aleksandra Przegalińska zauważa, że przy bardziej innowacyjnych metodach wykorzystania AI "trochę wracają potrzeby umiejętności bliższych programowaniu".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na drodze prompciarzy stoi też jeszcze jedna kwestia kompetencyjna. – Rozumiem, że w pierwszej fali zawód specjalisty od promptowania był interesujący i potrzebny – szczególnie w momencie, kiedy przerzucaliśmy most do sztucznej inteligencji w organizacjach i uczyliśmy się tej technologii. Zakładam jednak, że za kilka lat odpowiednia wiedza o tworzeniu promptów będzie standardem w edukacji może już licealnej – przewiduje badaczka i dodaje: – Nie będzie to więc zawód przyszłości.
Rynek pracy dynamicznie się zmienia. Kluczowe będą zawody, których jeszcze dziś nie ma
Profesor Aleksandra Przegalińska w ocenie obecnej sytuacji na rynku pracy powołuje się na CEO firmy Anthropic, lidera technologicznego w AI: – Mam intuicję, że zawody przyszłości to tak naprawdę nowe specjalizacje. Dario Amodei mówił ostatnio interesująco na ten temat: kiedy sztuczna inteligencja przejmuje 80 proc. rutyn, zostają nam – powiedzmy – zadania strategiczne i decyzje.
To wciąż bardzo szeroki zakres kompetencji, gdzie nie bez znaczenia będzie kapitał ludzki. – Z tych 20 proc. może wypączkować masa nowych specjalizacji, rzeczy do zrobienia, których jeszcze nie widzimy. To ciekawa obserwacja – podsumowuje badaczka.






