
Szykują się zmiany dla milionów Polaków mieszkających w blokach. Wpuszczenie przedstawiciela spółdzielni lub kominiarza do własnego mieszkania przestanie być kwestią dobrej woli. Za stawianie oporu zapłacisz nawet 5000 zł grzywny.
Projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów przeszedł fazę uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych i obecnie jest opiniowany. Dokument wprowadza rygorystyczne zasady udostępniania nieruchomości. Administracja zyska oręż do walki z Polakami unikającymi wizyt kominiarzy, inkasentów czy gazowników.
Rewolucja w przepisach o ochronie praw lokatorów. Bezpieczeństwo ponad prywatność
Brak regularnych przeglądów to śmiertelne zagrożenie nie tylko dla lokatora lub właściciela mieszkania, ale i dla całego pionu. Zmiana prawa uderza bezpośrednio w osoby odmawiające dostępu do swoich mieszkań.
"Brak wiedzy wynajmującego (lub zarządcy budynku) o stanie poszczególnych instalacji w takim lokalu uniemożliwia podjęcie działań zabezpieczających (czy naprawczych) i może prowadzić do powstania ryzyka np. pożaru lub katastrofy budowlanej" – tłumaczą autorzy w uzasadnieniu projektu.
Ignorowanie ogłoszeń, nakazów i zakazów w blokach to plaga wielu polskich osiedli. Gmina niejednokrotnie spotyka się z sytuacją, gdy jeden (lub nawet kilka) z lokali w danym budynku permanentnie nie jest udostępniany przez lokatora do wykonania obowiązkowych przeglądów instalacji i urządzeń" – czytamy w dokumencie (można go pobrać na stronie rządu).
Zobacz także
Przymusowa kontrola instalacji. Kto musi otworzyć drzwi?
Dziś, gdy spółdzielnia chce wejść z kontrolą do mieszkania, nie musisz ich wpuszczać, bo lokatorzy często zasłaniają się prawem do zachowania prywatności, odmawiając wpuszczenia administracji.
Po wejściu w życie nowych norm ta wymówka straci rację bytu. Nakaz otwarcia drzwi obejmie każdego pełnoletniego domownika. Nie ma tu znaczenia prawo własności do nieruchomości, regulacje dotkną również wynajmujących i osoby przebywające w środku bez tytułu prawnego. Dotychczasowe luki w prawie nieraz pokazywały, że w Polsce można mieszkać na gapę, a lokatorzy mają więcej praw niż najemcy.
"Na żądanie właściciela lokalu lub zarządcy budynku, lokator lub osoba zajmująca lokal bez tytułu prawnego jest obowiązany udostępnić lokal celem przeprowadzenia w nim okresowej bądź doraźnej kontroli stanu technicznego instalacji oraz wykonać zalecenia pokontrolne" – stanowi Art. 1 projektu.
Awaria, pęknięta rura i ulatniający się gaz. Wejście siłowe ze służbami
Sytuacja zaostrza się, gdy ktoś regularnie odmawia wpuszczenia kontrolera lub w przypadku poważnej awarii. W razie pękniętej rury lub ulatniającego się gazu w mieszkaniu zarządca zyska prawo wejścia siłowego. Zrobi to w asyście policji, straży pożarnej albo straży miejskiej.
"Jeżeli otwarcie lokalu nastąpiło pod nieobecność lokatora lub osoby zajmującej lokal bez tytułu prawnego lub pełnoletniej osoby stale z nimi zamieszkującej, właściciel lokalu lub zarządca budynku jest obowiązany zabezpieczyć lokal i znajdujące się w nim rzeczy do czasu przybycia lokatora lub osoby zajmującej lokal bez tytułu prawnego. Z czynności tych sporządza się protokół" – precyzują projektowane przepisy.
Kary do 5000 zł za stawianie oporu. Kto nałoży grzywnę?
Regulacje wprowadzają mechanizm dyscyplinujący przede wszystkim najbardziej opornych mieszkańców. Notoryczne odmawianie dostępu do pionów wodnych czy wentylacyjnych skończy się stanowczą interwencją. Nadzór budowlany wymierzy wtedy dotkliwą karę finansową, sięgającą maksymalnie 5000 zł.
"W przypadku uporczywego uchylania się lokatora lub osoby zajmującej lokal bez tytułu prawnego od tego obowiązku, właściciel lokalu lub zarządca budynku może zwrócić się do organu nadzoru budowlanego o nałożenie grzywny" – wskazują autorzy nowelizacji.
Proces legislacyjny wciąż trwa. Gdy dokument przejdzie przez Sejm, Senat i zyska podpis prezydenta, restrykcyjne obowiązki zaczną obowiązywać dokładnie po 30 dniach od momentu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.






