
Sezon plażowy właśnie się rozpoczął, a na południu Europy nie brakuje już miłośników opalania i pływania. Jednak cały dzień smażenia na słońcu może być bardzo niebezpieczny, stąd popularność m.in. parasoli dających cień. Na jednej z najpiękniejszych plaż we Włoszech chcieli tego zakazać, ale ostatecznie wycofali się rakiem.
Plażowanie to nieodłączny element wakacji we Włoszech. Tamtejsze wybrzeże oferuje malownicze zatoczki, a także lazurową wodę. Jedną z najładniejszych plaż w kraju bez wątpienia jest Spiaggia di Punta Molentis na Sardynii. I to właśnie na tym rajskim skrawku lądu wprowadzono jedne z najsurowszych przepisów w całej Europie.
Limity plażowiczów, opłaty i zakaz parasoli. To wyjątkowa plaża we Włoszech
Spiaggia di Punta Molentis to niezwykłe miejsce. Plaża otoczona jest z dwóch stron lazurową wodą, co przyciąga turystów niczym magnes. Równocześnie jednak ten skrawek lądu, położony na południu Sardynii, stanowi wyjątkowy ekosystem, który Włosi postanowili chronić za wszelką cenę.
Kolejne obostrzenia były tam wprowadzane od dawna. Na miejscu równocześnie może przebywać maksymalnie 100 osób. Ograniczono także limit aut na parkingu do 70 pojazdów. To zresztą znak szerszego zjawiska. Włochy coraz częściej wprowadzają limity turystów. Nie liczcie też, że poleżycie tam za darmo. Wstęp na plażę trzeba zarezerwować online i w odróżnieniu od Blue Lagoon na wyspie Comino należącej do Malty, we Włoszech za tę przyjemność trzeba zapłacić aż 10 euro.
To jednak nie koniec surowych ograniczeń na Spiaggia di Punta Molentis. Władze Villasimius przyjęły właśnie nowe przepisy dotyczące tej plaży. Od tego roku wypoczywające tam osoby miały mieć zakaz korzystania z parasoli plażowych. Koniec z zapewnieniem sobie przyjemnego cienia nad brzegiem morza w upalny dzień wzbudził jednak wielkie dyskusje i doprowadził do jego upadku.
Zobacz także
Maksymalnie jeden parasol na plaży, jeśli jedziesz z dzieckiem lub seniorem. Nie przeszło
Zgodnie z nowymi przepisami obowiązującymi jeden parasol na grupę miał przysługiwać, jeżeli w jej gronie będzie dziecko poniżej 10. roku życia lub senior powyżej 65. roku życia. W innych przypadkach wbijanie parasola w piasek miało być tam surowo zakazane.
Skąd tak rygorystyczny krok? Władze argumentują, że podstawowym celem jest ochrona tego unikatowego środowiska. Z tego powodu nie można tam także wspinać się na okoliczne wydmy. Drugim powodem są natomiast względy bezpieczeństwa. Kiedy przed rokiem w tym regionie doszło do wybuchu pożaru, ludzie musieli uciekać do morza i na pokłady statków, a rozstawione dookoła parasole tego nie ułatwiały.
Ostatecznie jednak radykalne rozwiązanie przepadło. Nie oznacza to jednak, że na wybrzeży zaroi się od parasoli. Burmistrz miejscowości Villasimius, Gianluca Dessi zgodził się na pewien kompromis. Na każdą grupę, niezależnie czy będą w niej dzieci i seniorzy czy nie, przypada maksymalnie jeden parasol.
I w tym samym momencie, kiedy z powodu bezpieczeństwa Włosi ograniczają używanie parasoli, nad polskim morzem zaczyna rozlegać się dźwięk drewnianych i gumowych młotków, którymi wbijane są wielometrowe parawany mogące naruszać prawo. Te typowe dla naszego wybrzeża osłony stanowią ogromne zagrożenie, bo utrudniają dostęp do linii brzegowej służbom ratunkowym. Może przyszedł więc dobry moment, aby na poważnie podejść do kwestii bezpieczeństwa także nad Bałtykiem? Bo to, że mamy bardzo ładne plaże może nie wystarczyć.






