Miejsce wypadku w Bardzie
Nie żyje 52-letni kierowca, który doprowadził do śmiertelnego wypadku w Bardzie Fot. Komenda Powiatowa Policji w Ząbkowicach Śląskich

Śledztwo w sprawie wypadku w Bardzie, w którym zginęli 9-latek i jego 48-letni ojciec, zostanie umorzone. W szpitalu w Kłodzku zmarł 52-letni kierowca, który doprowadził do tragedii. Mężczyzna we wtorek rano źle się poczuł i został natychmiast hospitalizowany. Informację o jego śmierci potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.

REKLAMA

Dokładną przyczynę zgonu 52-latka ma wyjaśnić sekcja zwłok. Z nieoficjalnych ustaleń Radia Wrocław wynika jednak, że mężczyzna zmagał się z epilepsją wywołaną przez inne, poważne schorzenie. Zgodnie z wiedzą śledczych stan zdrowia mieszkańca powiatu ząbkowickiego w ogóle nie pozwalał mu na prowadzenie pojazdów mechanicznych.

Informację o śmierci kierowcy potwierdziła w rozmowie z wrocławską rozgłośnią prokurator Małgorzata Czajkowska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. W piątek 12 czerwca, czyli dwa dni po zdarzeniu, mężczyzna trafił do szpitala w Polanicy-Zdroju. Przedstawiono mu tam także zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Nie żyje kierowca, który śmiertelnie potrącił 9-latka i jego ojca w Bardzie

52-latek, który został przesłuchany w szpitalu, nie przyznał się do winy. Mówił, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. 13 czerwca Sąd Rejonowy w Ząbkowicach Śląskich odrzucił wniosek prokuratury o areszt dla kierowcy. Jak przekazał w rozmowie z Radiem Wrocław Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, zastosowano poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju i dozór policji.

Gdy lekarze uznali, że jego stan zdrowia uległ poprawie, mężczyzna został zwolniony do domu. We wtorek rano 52-latek źle się poczuł. Trafił do szpitala w Kłodzku, gdzie zmarł. Prokuratura w Świdnicy zaznacza, że przyczyna śmierci mężczyzny nie jest jeszcze znana.

– Źle się poczuł i trafił do szpitala na oddział neurologiczny w Kłodzku. Dostaliśmy informację od obrońcy podejrzanego, że zmarł. Nie wiem dokładnie, jaka jest przyczyna śmierci. Prawdopodobnie to jest skutek ogólnych dolegliwości zdrowotnych, ale czy ten zgon ma związek z obrażeniami odniesionymi w wypadku, trudno mi w tej chwili powiedzieć – powiedział TVN24 prokurator Mariusz Pindera.

Tragiczny wypadek w Bardzie

Do tragicznego wypadku doszło 10 czerwca po południu na ulicy Głównej pod bazyliką mniejszą w centrum Barda. Kierujący Toyotą 52-latek jechał z bardzo dużą prędkością. W pewnym momencie stracił panowanie nad autem, staranował słupki ochronne i z impetem wjechał na chodnik, potrącając pieszych – 48-letniego mężczyznę oraz jego 9-letniego syna, mieszkańców powiatu nyskiego.

Siła uderzenia była tak duża, że ofiary zostały przyciśnięte do muru i zginęły na miejscu. Samochód sprawcy odbił się następnie od muru budynku i uderzył w auto jadące z naprzeciwka – Toyotę, którą kierował 41-latek. Na nagraniu z monitoringu widać, że wszystko trwało zaledwie kilka sekund – ojciec w ostatniej chwili próbował odsunąć chłopca, jednak nie zdołał go uratować.

W związku ze śmiercią jedynego podejrzanego postępowanie karne w tej sprawie zostanie formalnie zamknięte. 52-latkowi groziła kara do 8 lat więzienia. Wjeżdżanie rozpędzonych aut w przechodniów to powracający dramat polskich dróg – głośno było m.in. o tym, jak w nadmorskim kurorcie kierowca samochodu wjechał w pieszych.