
Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym może rozpocząć kampanie wyborczą i własną grę koalicjantów KO. Jak wynika z nowego sondażu, Polacy obwiniają za całą sprawę przede wszystkim rząd.
Afera związana z byłym już członkiem KO i lekarzem-milionerem Dawidem Kacprzykiem może rozpocząć kampanię wyborczą. Jak wynika z nowego badania opinii publicznej, wyborcy sądzą, że sprawa obciąża rząd. A to oznacza, że od tego warto się odciąć.
Sondaż: kogo obciąża nowa afera?
Badacze United Surveys by IBRiS w ramach sondażu wykonanego dla Wirtualnej Polski zapytali ankietowanych, kogo obciąża afera w Warszawskim Szpitalu Południowym. Ci mieli do wyboru: władze placówki, cały rząd Donalda Tuska, szefową Ministerstwa Zdrowia, lokalnych polityków i władzę Warszawy.
Choć najwięcej odpowiedzi brzmiało "tylko władze szpitala" (36 proc. ankietowanych), niewiele mniej osób wskazało cały rząd Donalda Tuska (33,4 proc.).
Władze stolicy wskazało 17,4 proc. ankietowanych, a 3,4 proc. "minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę". 2,7 proc. uważa, że afera to problem "lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej".
Odpowiedź "nie wiem/ trudno powiedzieć" wybrało 7,1 proc. badanych.
Wyniki wyglądają różnie w poszczególnych grupach wyborców. I tak zwolennicy obozu rządzącego najczęściej uważali, że winne są "tylko władze szpitala" (64 proc.), a tylko 7 proc. jest zdania, że to sprawka rządu.
W gronie wyborców opozycji aż 67 proc. osób wskazało palcem cały rząd Donalda Tuska, a tylko 14 proc. władze szpitala.
Niezdecydowani i niegłosujący podzielili się na w miarę równe grupy. Dominowały odpowiedzi: "tylko władz Warszawy" (32 proc.), "władz szpitala" (28 proc.), "nie wiem/trudno powiedzieć" (26 proc.).
Wina Tuska?
Kolejne pytanie brzmiało: "Jak ocenia Pan/Pani reakcję premiera Donalda Tuska na aferę w Szpitalu Południowym?". I tu ponownie widać podział. Odpowiedź "zdecydowanie odpowiednia" wybrało 23,6 proc. pytanych, "raczej odpowiednia" – 23,8 procent. Łącznie szefa rządu chwali 47,4 procent, co oznacza, że sam lider KO jest w pewnym sensie lepiej oceniany niż jego gabinet.
Zdania, że reakcja Tuska była "raczej nieodpowiednia" jest 12,8 proc. badanych, 23,5 proc. wybrało odpowiedź "zdecydowanie nieodpowiednia". Łącznie daje nam to 36,3 proc. opinii negatywnych.
Odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć" wybrało 16,3 proc. ankietowanych.
Inaczej wszystko wygląda w poszczególnych grupach wyborców. Elektorat obozu rządzącego jest zdania, że reakcja premiera była dobra: łącznie pozytywnie oceniło ją aż 79 proc. badanych.
Zwolennicy opozycji są przeciwnego zdania: 64 proc. osób ocenia reakcję Tuska na aferę negatywnie.
41 proc. osób niezdecydowanych i niegłosujących ocenia odpowiedź premiera jako "raczej odpowiednią", 27 proc. jako "raczej nieodpowiednią", natomiast 24 proc. nie ma zdania.
Zobacz także
Kampania startuje na naszych oczach?
To, że wyborcy opozycji w większym stopniu obarczają rząd za aferę, a do tego źle oceniają odpowiedź na nią Tuska, nie może nas dziwić. Istotniejszy jest inny sygnał, który otrzymali koalicjanci KO.
Skoro znaczna część ankietowanych uważa, że to, co działo się w Warszawskim Szpitalu Południowym, to wina rządzących, to od tych ostatnich należałoby się odłączyć. Może nie teraz, ale za kilka miesięcy, by do wyborów iść już nie jako koalicjant KO, ale ktoś "spoza układu".
Mało tego, nie można wykluczyć, że afera (i potencjalne jej kolejne rozdziały) sprawią, że poparcie dla KO spadnie. To, czy afera z radnym milionerem pogrąży rząd Tuska, zależy w dużej mierze od kolejnych odsłon sprawy. To z kolei będzie oznaczało, że choćby zbuntowana część Polski 2050, koło Centrum, zacznie wykonywać nerwowe ruchy. Byli współpracownicy Szymona Hołowni pojmą, że ich szanse na reelekcję drastycznie spadają. Może w efekcie faktycznie założą "Nowoczesną 2.0", co będzie jednak oznaczało jeszcze większy chaos w koalicji rządzącej. Nie wspominając już o tym, że nowa partia oznacza próbę odróżnienia się od KO.
To zresztą tylko jeden z elementów rosnącej presji: jak pisaliśmy w naTemat, nowy sondaż dla Tuska jest alarmem, bo, w razie wyborów, nie ma już koalicjantów, by utrzymać władzę. Co więcej, w nowym sondażu wszyscy patrzą na Konfederację – KO i PiS mają spory problem, bo to właśnie partia Sławomira Mentzena i konkurencyjne ugrupowanie Grzegorza Brauna mogą zadecydować o tym, kto stworzy nowy gabinet.
Rząd nie pozostaje bierny. Tusk chce ukrócić bajońskie zarobki lekarzy i zapowiada kontrole, ale i tak sama opozycja już teraz wyczuła zapewne krew i może coraz ostrzej atakować rząd. Wszystko razem składa się nam na obraz przedwczesnej kampanii wyborczej. Jak na razie nieformalnej, ale w praktyce już po wakacjach rozpocznie się bój o to, kto będzie rządził po elekcji w 2027 roku.
Sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski został przeprowadzony w dniach 19-20 czerwca 2026 r. na próbie n=1000, błąd oszacowania 3 proc., próg ufności 0,95. Badanie zrealizowano metodą mix-mode online oraz telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CAWI/CATI).




