Dr Emil Jędrzejewski na tle Szpitala Południowego w Warszawie
Kim jest dr Emil Jędrzejewski? Byli ministrowie zdrowia komentują oskarżenia lekarza Fot. Wikipedia/Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0/screen/YouTube/Kanał Zero/montaż naTemat

Rozmowa najsłynniejszego dziś polskiego sygnalisty z Krzysztofem Stanowskim wstrząsnęła Polską. – Myślę, że 23 czerwca po godz. 20. wszystko zmieniło się w świecie medycznym i politycznym – mówi w rozmowie z naTemat Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia. Dr Emil Jędrzejewski wytoczył potężne działa, ale sam – jak wynika z doniesień medialnych – też budzi kontrowersje. Kim jest lekarz, który wywołał burzę? Oto jak na sprawę reagują lekarze i byli ministrowie zdrowia w rządach PO, SLD i PiS.

REKLAMA

– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani. Pracownicy oddziału przypominali sobie o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR powinien być przeanalizowany – te słowa wywołały szok i ogólnopolską burzę.

23 czerwca w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski opowiadał o nieprawidłowościach, do jakich według niego miało dochodzić w warszawskim Szpitalu Południowym, gdy na SOR pracował słynny już lekarz-milioner – Dawid Kacprzyk.

Wspomniał m.in. o pacjencie, który umarł w toalecie, a personel miał się zorientować po trzech godzinach. – W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – mówił. Nie przedstawił jednak dowodów na swoje twierdzenia.

Dr Jędrzejewski przesłuchany w prokuraturze. Dr Dawid Kacprzyk zapowiada pozew

Przypomnijmy. 24 czerwca, w trybie pilnym, Jędrzejewski był w tej sprawie przesłuchiwany przez prokuraturę. Jak przekazał potem Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, na kilkadziesiąt pytań dotyczących postępowania, zareagował milczeniem. – Świadek przedłożył do protokołu notatkę zawierającą nazwiska osób pokrzywdzonych. Chodzi o dwie osoby wraz z ich numerami PESEL. Stwierdził, że jego wiedza dotyczy tych osób – powiedział.

Tego dnia do zarzutów chirurga odniósł się też obecny ordynator w szpitalu i jego następca, dr Piotr Szenk. – Byłem tym szczerze oburzony, bo to bardzo godzi w to, co robimy – powiedział w TVN24. Po długim milczeniu głos zabrał również dr Dawid Kacprzyk.

"Kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego" – napisał w oświadczeniu i zapowiedział, że sprawa trafi do sądu. – Jeśli nie odwoła oszczerczych informacji, czeka go proces – zapowiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mec. Jacek Dubois, pełnomocnik Kacprzyka.

Od kilku dni dr Emil Jędrzejewski to najsłynniejszy w Polsce sygnalista, wokół którego – po ustaleniach mediów – zaczęły rodzić się pytania o bezstronność. Wszyscy czekają teraz, czy jego słowa znajdą potwierdzenie.

Pytamy o to lekarzy i byłych ministrów zdrowia z różnych opcji politycznych. W rozmowie z naTemat sprawę komentują: Bartosz Arłukowicz (KO), Marek Balicki (SLD) oraz Wojciech Maksymowicz i Andrzej Sośnierz (prawica)

Bartosz Arłukowicz był wstrząśnięty: Dlaczego żadna instytucja nie została o tym powiadomiona?

– Myślę, że 23 czerwca po godz. 20. wszystko zmieniło się w świecie medycznym i politycznym. Pan doktor postawił najcięższe oskarżenia. Ja nie ma pojęcia, czy to jest prawda, czy nie. Ale rozumiem, że jeśli to wszystko miało miejsce, będzie potrafił to udowodnić. Jeśli nie, to wtedy będzie musiał się z tym zmierzyć. Mam nadzieję, że w prokuraturze będzie potrafił uzasadnić tezy stawiane w programie Stanowskiego – mówi w rozmowie z naTemat Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, wiceprzewodniczący KO i europoseł.

Jako lekarz po wywiadzie dr. Jędrzejewskiego Bartosz Arłukowicz jest wstrząśnięty.

– Jestem lekarzem od 1996 roku. Przez kilkanaście lat pracowałem na oddziale onkologii dziecięcej i hematologii. Zajmowałem się leczeniem nowotworów u dzieci. Śmierć i cierpienie towarzyszyły rodzicom tych dzieci przez cały czas. W tym czasie każdego dnia uczestniczyłem w porannych raportach lekarskich, kiedy wzajemnie przekazywaliśmy sobie wszystkie uwagi dotyczące każdego pacjenta. Dlatego jestem zdziwiony, że jedyny pomysł, jaki miał pan doktor na tę sprawę, to napisać SMS-a do prezydenta miasta i pójść do redaktora Stanowskiego – mówi Bartosz Arłukowicz.

Podkreśla: – Każdy lekarz, który podejmie wiedzę o nieprawidłowościach – o niewłaściwym zachowaniu innego lekarza, czy o zgonie – jest zobowiązany zawiadomić prokuraturę. Brak tego zawiadomienia jest objęty kodeksem karnym.

– Dziwię się, że to się nie stało. Dziwię się, co pan doktor robił od września 2025 roku, kiedy został zwolniony ze Szpitala Południowego. Dlaczego czekał do czerwca do audycji u pana Stanowskiego? Dlaczego żadna instytucja – ani Izba Lekarska, ani prokuratura – nie została o tym powiadomiona? To są pytania, które rodzą się w mojej głowie – komentuje były minister zdrowia.

Ma je nie tylko on. Taki jest wydźwięk wielu komentarzy po wywiadzie w Kanale Zero. Tak zareagował m.in. Roman Giertych i Marek Sawicki z PSL, nie mówiąc o zwykłych ludziach.

Dalsza część artykułu poniżej:

Arłukowicz: Tu trzeba działać bardzo szybko

Dlaczego dr Jędrzejewski postanowił opowiedzieć o tym dopiero teraz?

– Nie mam pojęcia. To są pytania do pana doktora, dlaczego do przekazania tej informacji za najwłaściwsze uznał studio redaktora Stanowskiego, który nie ma ani uprawnień śledczych, ani wyjaśniających tę sprawę. Dziwię się, że jako pierwsze miejsce rozmowy na ten temat wybrano studio telewizyjne – mówi Bartosz Arłukowicz.

Były minister czeka na wstępne komunikaty prokuratury i pierwsze przesłuchania w tej sprawie.

Zakładam, że Minister Zdrowia, NFZ, prokuratura, Izba Lekarska, NIK już stoją w drzwiach tego szpitala, zabezpieczają ślady i wszczynają postępowania kontrolne. Rozumiem, że konsultanci krajowi, odpowiedni do tych działów medycyny, już są w drzwiach Ministerstwa Zdrowia i rozpoczynają swoje kontrole. Tu trzeba działać bardzo szybko, żeby nie zaszkodzić pacjentom w ujęciu systemowym. Pacjenci muszą czuć się bezpiecznie i od tego jest państwo, żeby tę sprawę wyjaśnić.

Bartosz Arłukowicz

b. minister zdrowia

Sam słyszy opinie, że ta sprawa musi być jak najszybciej wyjaśniona. 

– Wszyscy są zszokowani wysokością zarobków dr Kacprzyka. Słyszę też słowa oburzenia, że skoro informatorzy wiedzą o saloniku VIP dla KO, to czas najwyższy na przedstawienie nazwisk. Słyszałem doktora Jędrzejewskiego, który powiedział, że nigdy w nim nie był i nie widział żadnego polityka. A skoro tak, rozumiem, że redaktorzy mają inne źródła. W związku z tym czekam na informacje. Na nazwiska, bo jestem we władzach Platformy i chciałbym móc się tym zająć. Ale muszę wiedzieć, o kim rozmawiamy – mówi.

Kim jest dr Emil Jędrzejewski? Czuchnowski o przeszłości lekarza

Specjalista chirurgii ogólnej. Absolwent Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Przez wiele lat związany z Wojskowym Instytutem Medycznym w Warszawie. Był ordynatorem oddziału chirurgii ogólnej i proktologicznej w Szpitalu Południowym, ale we wrześniu 2025 roku rozwiązano z nim umowę. Od niedawna jest związany z Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku.

"Dla mieszkańców Otwocka sprawa ma szczególne znaczenie, ponieważ od marca 2026 roku dr Jędrzejewski pełni funkcję dyrektora ds. medycznych w Powiatowym Centrum Zdrowia, odpowiadając za nadzór nad działalnością medyczną jednej z najważniejszych placówek ochrony zdrowia w powiecie" – pisze Portalotwocki.pl

Tu dr Jędrzejewski jest również ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej.

Jędrzejewski ma zwolenników i przeciwników. Jedni biją mu brawo, że ujawnia nieprawidłowości, inni kwestionują jego wiarygodność.

Przypomnijmy. Jędrzejewski twierdził, że o nieprawidłowościach w szpitalu informował prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i uważa, że z tego powodu rozwiązano z nim umowę o pracę. Szpital twierdzi, że stało się to "z powodu nieprawidłowości w realizacji jego umowy kontraktowej".

Jego przeszłość prześwietlił Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". Według jego ustaleń Jędrzejewski ma spór prawny ze szpitalem o 531 tys. zł.

"W grafiku miał być wpisany na fikcyjne dyżury, poza tym miał dopisywać się do zabiegów, które wykonywali inni lekarze", "Jest pułkownikiem Wojska Polskiego, ale początku 2025 roku został zmuszony do odejścia z wojska, gdyż nie przychodził do pracy w Centralnej Wojskowej Komisji Lekarskiej" – opisywał 20 czerwca.

24 czerwca ujawnił zaś, że "w 2018 roku chciał, aby miasto przekazało mu za darmo działkę na prywatną lecznicę. Inwestycję miał firmować piłkarz Robert Lewandowski".

W serwisie "Znany lekarz" chirurg ma dobre opinie. Tylko w ostatnich dniach, gdy znalazł się na świeczniku, pojawiły się m.in takie: "Człowiek z powołania! Chylę czoła! Empatia, zaangażowanie, cierpliwość", "Wybitny specjalista. Wspaniały lekarz", "Wybitny lekarz z powołania z wartościami! Wspaniały człowiek", "Podziwiam jego odwagę i siłę".

Sośnierz: Nasz system jest chory. To jest bagno i zgnilizna, która obejmuje wszystko

– Ta sprawa absolutnie wymaga wyjaśnienia. Ale trzeba podchodzić do niej bardzo ostrożnie, bo emocje wokół niej są wielkie. To bardzo trudny przypadek, bo wchodzi w politykę. I ta polityka może albo coś zatuszować, albo niepotrzebnie coś podkreślić. A wtedy będzie problem, gdyż za chwilę znajdą się obrońcy albo oskarżyciele pana doktora. I zamiast prawdy, dowiemy się kto kogo lubi. Sprawa jest delikatna. Nie rozwiąże ani problemu systemu, ani nie przywróci życia zmarłym pacjentom – reaguje Andrzej Sośnierz, lekarz, były poseł Zjednoczonej Prawicy.

Uważa, że dr Jędrzejewski mógł wcześniej milczeć, żeby nie podpaść środowisku. Nie wyklucza jednak, że mówił prawdę. – Nie jest to, niestety, nieprawdopodobne – mówi. – Nasz system jest chory. To jest bagno i zgnilizna, która obejmuje wszystko – dodaje.

Dziś wiele osób do sprawy, którą Jędrzejewski poruszył w Kanale Zero, podchodzi bardzo ostrożnie. Ale nie do całego systemu ochrony zdrowia.

Marek Balicki: Kryzys osiągnął taki poziom, jakiego ja nie pamiętam od lat

– Już sam salonik VIP mnie zaskoczył, bo to była wybitna arogancja. Ale słowa, które padły we wtorek w rozmowie w Kanale Zero były mrożące krew w żyłach. To, co usłyszeliśmy, wymaga nie tylko działań prokuratury, ale najwyższy czas, żeby wkroczyło Ministerstwo Zdrowia. Bo kryzys osiągnął taki poziom, jakiego ja nie pamiętam od lat. On burzy zaufanie do systemu i do władz. Pani minister nie może chować się w cieniu. Trzeba zacząć działać. W sytuacji jak dzisiaj, ja bym się zdecydował na natychmiastowe działania – reaguje w rozmowie z naTemat dr Marek Balicki, były minister zdrowia, lekarz.

Według niego działań ze strony administracji rządowej jest dziś za mało. Ministerstwo Zdrowia zleciło kontrolę SOR 24 czerwca, ale uważa, że to późno. Dodaje też, że powierzenie resortu zdrowia obecnej minister było błędem. Nie widzi również m.in. reakcji wojewody.

– Od bezpieczeństwa i przestrzegania prawa na co dzień jest administracja rządowa, czyli wojewoda i ministerstwo. Ustawowo jest opisane, w jaki sposób przeprowadza się kontrole w szpitalach. Ale ja nie słyszałem, żeby coś takiego zostało zlecone. To zaniechanie daje podłoże do stawiania dalszych zarzutów i podważa zaufanie do systemu, bez względu na to, która opcja rządzi – mówi. 

Chciałbym, żeby to wszystko okazało się nieprawdą. Ale nawet jeśli tak będzie, to dzisiaj jesteśmy w sytuacji głębokiego kryzysu, który jest w głowach nas wszystkich. Jego skutki możemy odczuć w życiu społecznym i polityce. Niezależnie od tego co okaże się na końcu, sprawa wymaga szybkich działań, bo zaufanie do systemu i lekarzy to sprawa kluczowa. Pacjenci, zwłaszcza ci, którzy mają niższy kapitał społeczny, czy słabszą orientację w systemie, nie mogą bać się pójść na SOR.

Marek Balicki

były minister zdrowia

Podkreśla, że trzeba zmian w systemie.

– W krótkim czasie pojawiło się więcej pieniędzy. I część lekarzy uległa pokusie. Pojawiło się trochę wilków z Wall Street i nie chodzi tylko o Szpital Południowy, choć mediana wynagrodzeń lekarzy to – według Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) – jest ciągle ok. 25 tys. zł miesięcznie. Czyli dziś jesteśmy w sytuacji, gdy pojawiło się więcej pieniędzy dla lekarzy, a mamy stary system. I to wszystko właśnie nam się rozjechało. Mnóstwo problemów się ujawnia i chyba rząd zapłaci za te zaniechania cenę – komentuje Marek Balicki. 

Wojciech Maksymowicz: Cały kryzys w ochronie zdrowia jest wynikiem patologii systemu

Nikt z naszych rozmówców nie zna dr. Emila Jędrzejewskiego.

Prof. Wojciech Maksymowicz, były minister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, w ogóle nie chce komentować tej sprawy, dopóki nie będzie prokuratorskich zarzutów. – Nawet nie wiemy, co jest prawdziwe – mówi w rozmowie z naTemat. Jak dodaje, wokół sprawy jest dużo zamieszania, mamy wiele wątków, niektóre są nadinterpretowane, inne wręcz przeciwnie. A każde jedno zagadnienie rodzi następne. W ten sposób łatwo tworzą się uogólnienia.

Tymczasem jedna taka sprawa pokaże patologię, ale nie zmieni całego systemu.

– W dużym kraju, wśród 200 tys. lekarzy, których mamy w Polsce, mają miejsce różne zdarzenia. Mogą zdarzyć się pojedyncze przypadki nieuczciwych lekarzy i przestępców. Ale generalnie, poza jednostkowymi przypadkami nieuczciwości, cały kryzys w ochronie zdrowia jest wynikiem patologii systemu – mówi prof. Maksymowicz.

Zauważa, że przez 16 lat rządów PO i Zjednoczonej Prawicy nic się nie zmieniło, a były nawet próby jeszcze większego upaństwowienia systemu. Tymczasem były kraje, które poszły w inną stronę.

– Kiedyś prezes Kaczyński zapytał mnie: "A dlaczego w Czechach jest lepiej?". Ktoś zachwalał mu czeski system, że i pacjenci, i lekarze są zadowoleni. Powiedziałem: "Panie prezesie, oni wprowadzili swój system przed nami. I to z wyższą składką niż u nas. Do tej pory z niego nie zrezygnowali, tylko cały czas go udoskonalają. Zmiany trzeba robić cały czas" – wspomina.

A my stoimy w miejscu.