Wizz Air z dużym opóźnieniem przez awarię
Wizz Air z poważnym problemem technicznym. Nagle zatrzymał się na pasie startowym Fot. Andrey Krupenko/Shutterstock

Sezon wakacyjny nabiera tempa, a nasi turyści już teraz są rozsiani po całej Europie. W czwartek 25 czerwca do Polski ze Słowacji miała wrócić część podróżnych znad Wisły. Wszyscy siedzieli już w samolocie, kiedy maszyna nagle zatrzymała się na pasie startowym. Był to początek większych problemów.

REKLAMA

Czwartkowy poranek. Samolot ma wystartować z Bratysławy do Warszawy o godzinie 10:35 i wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Wizz Air w maju został najbardziej punktualnym niskokosztowcem na świecie, więc będzie starał się podtrzymać ten tytuł. Maszyna z Polakami na pokładzie kołuje na pas startowy i na chwilę przed oderwaniem się od ziemi nagle staje i zawraca. To dopiero początek wielogodzinnej przeprawy i niepewności dla podróżnych.

Awaria samolotu Wizz Aira w Bratysławie. Drzwi otworzyły się jeszcze na ziemi

O sprawie jako pierwszy poinformował "Fakt", który został zaalarmowany przez zirytowanych turystów. Po tym, jak lot W61424 został przerwany, pasażerowie zostali na pokładzie Wizz Aira. Wszystko wskazywało na to, że usunięcie usterki nie potrwa długo.

Podróżnych poinformowano, że uszkodzeniu uległy drzwi do strefy cargo. Te nie chciały się zamknąć. Wszyscy na swoich miejscach czekali przez godzinę z nadzieją, że tę usterkę uda się szybko naprawić. Dobrze, że choć klimatyzacja działała, a nie jak w przypadku niedawnego lotu SunExpress.

I rzeczywiście, o godzinie 11:57, z ponad godzinnym poślizgiem, samolot ruszył w kierunku pasa startowego. Po czym nagle się zatrzymał. Niestety drzwi strefy cargo nie zostały naprawione i znów się otworzyły. Na szczęście doszło do tego na ziemi, a nie w powietrzu, co byłoby znacznie bardziej niebezpieczne. Tym razem naprawa samolotu nie była jednak szybką akcją. Niestety, ale takie sytuacje w lotnictwie się zdarzają.

Godziny na lotnisku bez voucherów na jedzenie. Pasażerowie źli na Wizz Aira

Jak relacjonowali rozmówcy "Faktu", po nieudanej próbie startu tym razem pasażerom pozwolono opuścić pokład, a na lot mieli czekać w terminalu. Jak długo? To w zasadzie do końca pozostało wielką niewiadomą.

– Wizz Air nie udziela nam żadnych informacji, czy lecimy, czy naprawią usterkę. Nie dostaliśmy nawet voucherów na wodę. Powiedzieli, że możemy się rozejść, sami coś sobie kupić, a jak będzie jakaś informacja, to ją ogłoszą przez głośnik – opowiedziała tabloidowi jedna z podróżnych.

Co ok. 30 minut pasażerowie otrzymywali z głośników kolejną informację, że muszą czekać na następny komunikat dotyczący ich lotu. Kiedy natomiast dopytywali o vouchery, które zgodnie z europejskim prawem należały im się przy minimum trzygodzinnym opóźnieniu, słyszeli, że mają samodzielnie zapewnić sobie jedzenie i wodę.

Ostatecznie pasażerowie ruszyli w drogę powrotną do Polski. Samolot wystartował z Bratysławy o godzinie 15:30 i niespełna godzinę później wylądował w Warszawie. Podróż opóźniła się zatem o ok. pięć godzin, a to oznacza, że podróżnym będzie przysługiwało odszkodowanie za opóźniony lot. W tym przypadku wina leżała bowiem po stronie przewoźnika, a każdy podróżny będzie mógł wystąpić o przyznanie odszkodowania od linii lotniczych w wysokości 250 euro. W przypadku wielu osób może to być więcej, niż zapłacili za podróż w dwie strony.