Linie lotnicze mają problem z e-papierosami
Linie lotnicze mają problem z kolejnym gadżetem. Po powerbankach przyszedł czas na niezbędnik palaczy Fot. Giorgio Rossi/Shutterstock

Sezon wakacyjny to jeden z najtrudniejszych momentów dla całego lotnictwa. W Europie, ale i w wielu regionach świata właśnie teraz na pokłady samolotów wsiada najwięcej pasażerów. A prawie każdy z nich ma w kieszeni bombę z opóźnionym zapłonem, o której nie ma bladego pojęcia.

REKLAMA

Podróże samolotami pozostają najbezpieczniejszym środkiem transportu. Tylko że aby tak zostało, musimy liniom lotniczym nieco pomóc. Kiedy robicie odprawę online albo bezpośrednio na lotnisku, pytanie o baterie i spraye w bagażu rejestrowanym nie jest kwestią przypadku. To właśnie te przedmioty potrafią zmienić się w powietrzu w śmiertelnie niebezpieczną broń. I wiem, brzmi to jak żart, ale mamy na to coraz więcej dowodów.

Linie lotnicze mają nowego wroga. Dołączy do czarnej listy obok powerbanków

Urządzenia elektroniczne towarzyszą nam na każdym etapie dnia. Z telefonem nie rozstajemy się nawet w toalecie, do tego dochodzą laptopy, tablety, inteligentne zegarki. Wszystkie te urządzenia posiadają baterie, które chcemy naładować. W Wielkiej Brytanii prawie co drugi pasażer na pokład samolotu zabiera powerbank, który trafia na czarną listę coraz większej liczby przewoźników. I w tej skali robi się problem.

Baterie litowo-jonowe na ziemi nie stanowią większego zagrożenia. Jednak ich nagrzewanie się 10 kilometrów nad ziemią stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Telefony i powerbanki coraz częściej przegrzewają się w trakcie podróży, zaczynają dymić, a w konsekwencji mogą doprowadzić do bardzo niebezpiecznego pożaru. W 2025 roku jeden z takich incydentów zakończył się doszczętnym zniszczeniem samolotu. W 2024 roku doszło natomiast do wybuchu powerbanka.

Jak podaje brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA), problemem nie są już jednak wyłącznie powerbanki. Na czarną listę trafiły także e-papierosy i waporyzatory. Problemem nie będzie tylko to, że korzystanie z nich jest szkodliwe dla zdrowia. To właśnie one w ostatnim czasie miały powodować poważne zagrożenie. I nie chodzi tylko o ich nielegalne używanie na pokładzie, a właśnie o przegrzewające się baterie.

Dwa incydenty z udziałem baterii tygodniowo. To nie żart, a realne zagrożenie

Urząd CAA podał także, że między 2024 a 2025 rokiem liczba zdarzeń z udziałem baterii była niemalże dwa razy większa niż w latach poprzednich. Aktualnie do incydentów spowodowanych przegrzaniem urządzeń dochodzi średnio dwa razy w tygodniu. I oczywiście na tysiące realizowanych lotów to nadal niewiele, ale nikt nie chciałby, żeby to właśnie podczas jego podróży doszło do takiej sytuacji. Problem nie kończy się zresztą na lotnisku – nie wychodź z domu podczas ładowania powerbanka, ostrzegają strażacy. Dlaczego? Bo nawet w domu to urządzenie wywołało już niejeden pożar.

Stąd tak ważne jest, aby pamiętać, jak właściwie zapakować bagaż do samolotu. Wszystkie urządzenia zawierające baterie, w tym szczoteczki do zębów, maszynki do golenia, telefony, powerbanki, e-papierosy, waporyzatory, podgrzewacze do tytoniu, laptopy, tablety itp., muszą być przewożone w bagażu podręcznym, czyli na pokładzie samolotu. Wielu przewoźników wymaga także, aby te potencjalnie niebezpieczne przedmioty w samolocie znajdowały się pod fotelami, a nie w schowkach nad głowami pasażerów.

Przewożenie elektroniki na pokładzie to jedyna opcja, aby w porę zauważyć dymienie i rozpocząć gaszenie lub chłodzenie urządzenia, zanim dojdzie do wybuchu pożaru. Jeżeli do awarii baterii dojdzie w luku bagażowym, załoga pozostaje bezradna. To natomiast może doprowadzić do tragedii. Jeżeli sytuacja związana z bateriami się nie poprawi, możemy spodziewać się kolejnych limitów i ograniczeń. Już teraz do samolotu można zabrać maksymalnie dwa powerbanki. W kolejnym kroku limity mogą objąć również e-papierosy w bagażu podręcznym.