
Sezon wakacyjny to jeden z najtrudniejszych momentów dla całego lotnictwa. W Europie, ale i w wielu regionach świata właśnie teraz na pokłady samolotów wsiada najwięcej pasażerów. A prawie każdy z nich ma w kieszeni bombę z opóźnionym zapłonem, o której nie ma bladego pojęcia.
Podróże samolotami pozostają najbezpieczniejszym środkiem transportu. Tylko że aby tak zostało, musimy liniom lotniczym nieco pomóc. Kiedy robicie odprawę online albo bezpośrednio na lotnisku, pytanie o baterie i spraye w bagażu rejestrowanym nie jest kwestią przypadku. To właśnie te przedmioty potrafią zmienić się w powietrzu w śmiertelnie niebezpieczną broń. I wiem, brzmi to jak żart, ale mamy na to coraz więcej dowodów.
Linie lotnicze mają nowego wroga. Dołączy do czarnej listy obok powerbanków
Urządzenia elektroniczne towarzyszą nam na każdym etapie dnia. Z telefonem nie rozstajemy się nawet w toalecie, do tego dochodzą laptopy, tablety, inteligentne zegarki. Wszystkie te urządzenia posiadają baterie, które chcemy naładować. W Wielkiej Brytanii prawie co drugi pasażer na pokład samolotu zabiera powerbank, który trafia na czarną listę coraz większej liczby przewoźników. I w tej skali robi się problem.
Baterie litowo-jonowe na ziemi nie stanowią większego zagrożenia. Jednak ich nagrzewanie się 10 kilometrów nad ziemią stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Telefony i powerbanki coraz częściej przegrzewają się w trakcie podróży, zaczynają dymić, a w konsekwencji mogą doprowadzić do bardzo niebezpiecznego pożaru. W 2025 roku jeden z takich incydentów zakończył się doszczętnym zniszczeniem samolotu. W 2024 roku doszło natomiast do wybuchu powerbanka.
Jak podaje brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA), problemem nie są już jednak wyłącznie powerbanki. Na czarną listę trafiły także e-papierosy i waporyzatory. Problemem nie będzie tylko to, że korzystanie z nich jest szkodliwe dla zdrowia. To właśnie one w ostatnim czasie miały powodować poważne zagrożenie. I nie chodzi tylko o ich nielegalne używanie na pokładzie, a właśnie o przegrzewające się baterie.
Zobacz także
Dwa incydenty z udziałem baterii tygodniowo. To nie żart, a realne zagrożenie
Urząd CAA podał także, że między 2024 a 2025 rokiem liczba zdarzeń z udziałem baterii była niemalże dwa razy większa niż w latach poprzednich. Aktualnie do incydentów spowodowanych przegrzaniem urządzeń dochodzi średnio dwa razy w tygodniu. I oczywiście na tysiące realizowanych lotów to nadal niewiele, ale nikt nie chciałby, żeby to właśnie podczas jego podróży doszło do takiej sytuacji. Problem nie kończy się zresztą na lotnisku – nie wychodź z domu podczas ładowania powerbanka, ostrzegają strażacy. Dlaczego? Bo nawet w domu to urządzenie wywołało już niejeden pożar.
Stąd tak ważne jest, aby pamiętać, jak właściwie zapakować bagaż do samolotu. Wszystkie urządzenia zawierające baterie, w tym szczoteczki do zębów, maszynki do golenia, telefony, powerbanki, e-papierosy, waporyzatory, podgrzewacze do tytoniu, laptopy, tablety itp., muszą być przewożone w bagażu podręcznym, czyli na pokładzie samolotu. Wielu przewoźników wymaga także, aby te potencjalnie niebezpieczne przedmioty w samolocie znajdowały się pod fotelami, a nie w schowkach nad głowami pasażerów.
Przewożenie elektroniki na pokładzie to jedyna opcja, aby w porę zauważyć dymienie i rozpocząć gaszenie lub chłodzenie urządzenia, zanim dojdzie do wybuchu pożaru. Jeżeli do awarii baterii dojdzie w luku bagażowym, załoga pozostaje bezradna. To natomiast może doprowadzić do tragedii. Jeżeli sytuacja związana z bateriami się nie poprawi, możemy spodziewać się kolejnych limitów i ograniczeń. Już teraz do samolotu można zabrać maksymalnie dwa powerbanki. W kolejnym kroku limity mogą objąć również e-papierosy w bagażu podręcznym.






