Kobieta ciesząca się dobrym zdrowiem
Naukowcy wskazali zależność między miesiącem urodzenia a długością życia Fot. Shutterstock

Urodzeni w jednym szczególnym miesiącu w roku mają większe szanse na długowieczność od urodzonych w pozostałych miesiącach. Mimo, że brzmi to jak sentencja z horoskopu, okazuje się, że są to dane potwierdzone prawdziwymi badaniami naukowców. Jakie są więc przyczyny takiego zjawiska?

REKLAMA

Opieranie ważnych życiowych decyzji na znakach zodiaku w powszechnej opinii raczej bywa uważane za nie do końca miarodajne. Są wprawdzie osoby, które całkowicie podporządkowują swoją codzienność gwiazdom i twardo obstają przy swoich racjach, ale to wciąż mniejszość.

Jak się jednak okazuje, istnieje mała furtka, w której astrologia i faktyczne badania naukowe w końcu znajdują złoty środek. Powiązanie konkretnego miesiąca urodzenia z potencjalną długością naszego życia ma bowiem bardzo solidne podstawy w... biologii.

Grudzień to miesiąc stulatków

Zgodnie z wynikami analiz opublikowanymi w czasopiśmie naukowym "Journal of Aging Research", ludzie przychodzący na świat w grudniu wykazują dużo wyższe prawdopodobieństwo dożycia sędziwego wieku w porównaniu do reszty. Eksperci zwrócili uwagę, że urodzeni pod koniec roku zauważalnie rzadziej cierpią na choroby układu krążenia, co bezpośrednio przekłada się na wydłużony czas życia. Ponieważ schorzenia kardiologiczne stanowią jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów, mniejsza podatność na te dolegliwości naturalnie zwiększa szanse na dożycie sędziwego wieku.

Nie oznacza to jednak, że takie osoby są całkowicie wolne od ryzyka innych chorób. Twórcy wspomnianego badania zaznaczają, że u pacjentów z dwunastego miesiąca statystycznie częściej diagnozuje się astmę oraz różne schorzenia o podłożu neurologicznym. Eksperci zwracają zatem uwagę, by nie wyciągać zero-jedynkowych wniosków, ponieważ relacja między miesiącem urodzenia a predyspozycjami zdrowotnymi to skomplikowany mechanizm.

Kolejne badania to potwierdzają

Przedstawione wnioski to nie jest jednorazowa sytuacja. Na łamach naTemat opisywaliśmy już wyniki podobnych prac naukowych dotyczących długowieczności, a w każdej z nich wniosek był dokładnie ten sam: grudzień to miesiąc najdłużej żyjących ludzi. Dobrym przykładem jest niemiecka publikacja "Month of birth and survival to age 105+" z 2005 roku. Badacze Gabriele Doblhammer, Rembrandt Scholz oraz Heiner Maier po dokładnym przeanalizowaniu akt stulatków dostrzegli wyraźną zależność. Ich wyliczenia pokazały, że u grudniowych dzieci ryzyko dożycia 105 lat jest o 16 proc. wyższe niż wynosi średnia.

Podobnie wskazuje amerykańskie badanie "Season of Birth and Exceptional Longevity" z 2011 roku (autorstwa Leonida A. Gavrilova i Natalii S. Gavrilovej z Uniwersytetu w Chicago). Dowiedli oni, że ludzie z końcówki roku mają znacznie wyższe szanse na sędziwy wiek.

Z kolei te same analizy wskazały, że u osób urodzonych w marcu lub czerwcu szanse na ekstremalną długowieczność są najniższe.

Dlaczego miesiąc urodzenia wpływa na długość życia?

A dlatego, że tak naprawdę nie chodzi tu wcale o układ ciał niebieskich w dniu naszego urodzenia, a o porę roku i warunki środowiska. Powstało na ten temat kilka różnych hipotez. Pierwsza z nich mówi o uniknięciu skrajnych temperatur w pierwszym miesiącu życia, a także o ominięciu letnich upałów w samym momencie poczęcia, co mogłoby negatywnie oddziaływać na materiał genetyczny.

Należy pamiętać, że badano losy osób urodzonych 100 lat temu, bez dostępu do lodówek czy powszechnych antybiotyków. To tłumaczy drugi czynnik, czyli choroby zakaźne. Jesienne noworodki naturalnie omijały narażenie na letnie infekcje pokarmowe czy wirus polio. Psująca się z powodu gorąca żywność powodowała kiedyś śmiertelne biegunki, a grudniowe maluchy spędzały ten niebezpieczny czas w brzuchu matki.

Trzecim elementem było żywienie. Kobiety w zaawansowanej ciąży miały latem i jesienią dostęp do świeżych zbiorów rolnych, co gwarantowało im odpowiednie warunki w trzecim trymestrze. Tymczasem dzieci urodzone wiosną "programowały się" znacznie gorzej, bo ich matki zimą często borykały się z deficytami cennych witamin.

Przy dzisiejszym rozwoju medycyny i całorocznym dostępie do niezbędnych leków czy suplementów, z ciekawością można tylko zadawać sobie pytanie, jak wyniki takich analiz będą wyglądały za kolejne sto lat.