
Sąd Rejonowy w Radomiu przekazał informację o wyroku w sprawie znieważenia byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz jednej z prokuratorek. Okazuje się, że odpowiada za to Leszek K., który jest już więźniem. Teraz ma jeszcze zapłacić karę grzywny w wysokości 2 tys. zł.
Choć wszyscy przyglądają się śledztwu, w którym to Zbigniew Ziobro jest podejrzany o popełnienie 26 przestępstw w sprawie dotyczącej nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, to okazuje się, że tym razem wieści z sądu przyszły w zupełnie innym wątku.
Wyrok ws. nieważenia Zbigniewa Ziobry
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że zapadł wyrok w sprawie Leszka K. Więzień został uznany za winnego znieważenia funkcjonariuszy publicznych podczas pełnienia przez nich obowiązków służbowych. W 2023 roku wysyłał listy z aresztu do ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ.
W tych listach znieważył nie tylko Ziobrę, ale też – z imienia i nazwiska – jedną z prokuratorek. Jak przekazała prok. Góźdź, "w korespondencji listownej kierowanej do Ministerstwa Sprawiedliwości używał wobec niej słów powszechnie uznawanych za obelżywe oraz pogardliwe".
Mężczyzna przyznał się do zarzuconych mu czynów. Mówił, że "kilkukrotnie wysyłał zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów, sędziów oraz inne osoby występujące w jego sprawach". – Wynika z tego, że świadomie zawarł w treści tych pism zniewagi – zwróciła uwagę prokurator.
Sąd zdecydował, że Leszek K. powinien teraz zapłacić grzywnę w łącznej wysokości 2 tys. zł. Warto jednak zaznaczyć, że wyrok nie jest prawomocny. Wiadomo już, że "prokurator uznał go za słuszny i nie zamierza składać apelacji". Natomiast z prawa do odwołania może skorzystać osadzony.
Zobacz także
Polska żyje też inną sprawą związaną z Ziobrą
Wokół byłego ministra toczy się inna ogromna afera. Polityk PiS od lutego 2026 jest poszukiwany listem gończym. Jego problemy nie wzięły się z próżni. Śledczy zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na sformułowanie aż 26 zarzutów.
Wszystkie koncentrują się wokół nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, nad którym Ziobro sprawował nadzór. Prokuratura twierdzi, że polityk nie tylko przyglądał się nadużyciom, ale też sterował podległymi mu urzędnikami, wpływając na to, do czyich kieszeni trafiały publiczne miliony.
Zarzuty dotyczą m.in. manipulowania konkursami i przyznawania dotacji podmiotom, które w normalnych warunkach nigdy nie powinny otrzymać wsparcia. Według śledczych w ministerstwie funkcjonował zorganizowany mechanizm wyprowadzania środków, a Zbigniew Ziobro miał pełnić w nim rolę decyzyjną.
Były minister sprawiedliwości otrzymał na Węgrzech azyl polityczny i tam też ukrywał się przed polskimi służbami. Klęska Viktora Orbána w wyborach sprawiła, że grunt ponownie zaczął mu się palić pod nogami. Jak pisaliśmy w naTemat, Zbigniew Ziobro do USA dostał się furtką. Politykowi udało się wylecieć za ocean za pomocą Genewskiego Dokumentu Podróży.




