Laptop na werandzie w dżungli.
Praca z lasu, dżungli, plaży? Polacy mówią: tak! Fot. Pexels.com / Sóc Năng Động,

Workation, czyli połączenie pracy zdalnej z pobytem w atrakcyjnej lokalizacji, zyskuje w Polsce coraz większą popularność. Najnowsze badania pokazują, że ponad połowa Polaków pozytywnie ocenia ten model, a szczególnie chętnie patrzą na niego młodsze pokolenia.

REKLAMA

Jak wynika z raportu "Living 2040. Rynek mieszkaniowy w Polsce", aż 56 proc. badanych Polaków ocenia ideę tzw. workation pozytywnie. W badaniu przeprowadzonym przez agencję Open Format o kwestię zapytano 1017 osób. Tylko 12 proc. uczestników sondażu oceniło pracę zdalną na wakacjach negatywnie, a zdania na ten temat nie ma 32 proc. badanych.

Jak zauważają autorzy badania, taki styl funkcjonowania przemawia przede wszystkim do młodszych pokoleń. W grupie wiekowej 18-24 lat jako "rozwiązanie pasujące do mojego stylu życia" określiło go 17 proc. badanych, w grupie 25-34 lata 16 proc., a w grupie 35-44 lata aż 19 proc. W przypadku starszych pokoleń, workation jako tryb pasujący do stylu życia widzi zaledwie 10 proc. uczestników badania.

Choć większości badanych ocenia takie rozwiązanie jako nie pasujące do bieżącego stylu życia, nie oznacza to, że nie chcemy w taki sposób pracować. Wśród najmłodszych uczestników badania (grupa wiekowa 18-24 lat) pomysł przemawia do aż 40 proc. badanych. Odsetek jest niższy w starszych grupach wiekowych, ale nie aż tak znacznie, bo spada on o 5 p.proc. U osób po 25. roku życia workation rozważa aż 35 proc. badanych.

Workation – czy marzymy o laptopie pod palmami?

Do wyników raportu odniosła się badaczka zachowań konsumenckich w nieruchomosci-online.pl, Anna Zachara-Widła: – To pokazuje, jak przez postępującą cyfryzację pracy edukacji i usług zmienia się nasze życie i podejście do nieruchomości. Życie może się toczyć między miastem a wsią, a czasami nawet między różnymi krajami – zauważa ekspertka.

Według Anny Zachary-Widły mówimy tu o dość znaczącym trendzie, którego przyczyn należy upatrywać w ogromnych zmianach w samym formacie naszego codziennego funkcjonowania. – Praca i mieszkanie nie zawsze są już tak mocno związane z jednym adresem. Coraz więcej osób pracuje zdalnie lub hybrydowo, więc łatwiej wyobrazić sobie codzienność w innym miejscu: bliżej natury albo po prostu tam, gdzie na danym etapie życia jest wygodniej – przekazała badaczka.

Workation stają się popularne również ze względu na atrakcyjne ceny pobytów w znanych kurortach poza sezonem, a także różnice w strefach czasowych, które mogą paradoksalnie ułatwić codzienne funkcjonowanie. Na zjawisko ma wpływ również niestabilna sytuacja mieszkaniowa na rodzimym rynku. Łatwiej jest spakować wszystko i "udać się w Bieszczady", gdy nie "ciąży" na nas nasza własna nieruchomość.

No dobrze, a jak workation wygląda w praktyce?

Z przywileju pracy w ramach workation zdarzyło mi się korzystać wielokrotnie w przypadku około tygodniowych wyjazdów, a także dwa razy przy dłuższym pobycie na okres około półtora miesiąca.

To, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę, to kwestia spadku wydajności. W wyjazdowym szale łatwo zgubić strukturę, a brak udogodnień standardowego stanowiska pracy może okazać się prawdziwym "killerem" efektywności. Przed wyjazdem należy zastanowić się nad ergonomią miejsca do pracy i możliwościami coworkowymi. Dobrze jest jednak założyć spadek wydajności i od razu mieć w głowie strategie jego kompensacji. Oczywiście nie mówię, że tak musi się stać, a zresztą są też zawody, w których efektywność opiera się na relatywnie niskim wolumenie pracy. W takich sytuacjach dodatkowe bodźce i wyzwania nowego miejsca mogą wręcz wspomóc wydajność. Jest to jednak ryzyko do rozważenia.

Dalsza część artykułu poniżej.

Bardziej prozaicznym problemem bywa za to łączność. Nie każdy region (nawet w Polsce!) ma stabilny i wydajny dostęp do łącza internetowego. Warto też postawić sprawę jasno – to jest komponent "vacation", to jest komponent "work" i zastanowić się, czy pobyt w ogóle można pogodzić z regularną 8-godzinną "harówką" przed komputerem.

Faktycznie łatwo tu o utracenie spójnej wizji tego, co jest czym, mowa tu o tzw. work-life blur. To stan raczej frustrujący, któremu przypisuje się wkład w wypalenie zawodowe (do takich rewelacji podchodzę jednak z pewną rezerwą). Nie ulega jednak wątpliwości, że zjawisko jest zwyczajnie męczące i utrudnia wypoczynkową stronę wyjazdów tego typu.

Natomiast z przeogromnych zalet, które zauważam na podstawie moich doświadczeń, muszę wskazać to, że taki wyjazd zdecydowanie może pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia. Kurorty mają świetną infrastrukturę, która sprzyja aktywności na świeżym powietrzu, pogoda zazwyczaj jest lepsza (wyjazd dostosowujemy do bieżącej aury w kraju!), a możliwość wyrwania się z uścisku miasta (a w moim przypadku także smogu krakowskiego) faktycznie może regenerować i pozytywnie wpływać na dobrostan.