EES spędza sen z powiek na lotniskach w Europie
Lotnisko w Rzymie na skraju wydajności. W pozostałych europejskich nie jest wiele lepiej Fot. Jan Hospodka/Shutterstock

Sezon wakacyjny zmierzy, zważy i jest szansa, że pokona lotniska w całej Europie. Gigantyczne kolejki ciągnące się godzinami już teraz spędzają pracownikom sen z powiek, ale będzie tylko gorzej. Porty w Rzymie już rozważają kapitulację i ustępstwo, którego domagał się Ryanair.

REKLAMA

Wakacje to zawsze okres, w którym lotniska na całym świecie, a zwłaszcza w Europie, są wystawiane na bardzo trudną próbę. Ten rok jest jednak wyjątkowo wymagający ze względu na nową politykę UE i zmianę zasad wjazdu dla osób spoza Wspólnoty. System jest tragiczny, a lotniska na poważnie biorą pod uwagę kapitulację.

Lotniska w Rzymie na skraju. Osiągnęły poziom 9/10

System EES wyrasta aktualnie na wielką porażkę lotnisk i lądowych przejść granicznych. W całej Europie obowiązuje on od 10 kwietnia i od pierwszego dnia sprawia problemy. Dlaczego? Bo procedury z nim związane ciągną się w nieskończoność, a przez to na lotniskach pojawiają się zatory, w których tkwią także osoby programem nieobjęte.

Ale od początku. Entry/Exit System (EES) to nowy pomysł UE na autoryzację wjazdów osób spoza Wspólnoty na jej teren. Przed każdym pierwszym wjazdem na obszar Unii podróżny nieposiadający obywatelstwa kraju członkowskiego lub współpracującego musi przekazać do systemu swoje dane biometryczne – odciski palców i zdjęcie. Systemy, które są odpowiedzialne za pobieranie tych danych, są niewydolne. Blokują się, podróżni muszą zostawiać dane po kilka razy, a to wszystko generuje wielogodzinne kolejki na lotniskach.

I o ile przed sezonem były one jedynie niedogodnością sprawiającą problemy tylko na niektórych lotniskach, latem mogą sprawić, że porty lotnicze zamienią się w jeden z poziomów piekła Dantego. Wzmożony ruch już teraz doprowadza na skraj oba lotniska we Włoszech.

Marco Troncone, dyrektor generalny Aeroporti di Roma, w rozmowie z brytyjskim "The Financial Times" przyznał, że lotniska w Rzymie są bardzo zaniepokojone perspektywą lata. Swój poziom zaniepokojenia określił jako "osiem lub dziewięć" w skali 1–10.

Rzym może skapitulować. Ryanair powie "a nie mówiłem"

Przedstawiciel włoskich lotnisk wprost przyznał, że rozwiązaniem tego problemu może być jedynie czasowe zawieszenie pobierania danych od podróżnych. Unia Europejska przewidziała taką możliwość. A jeżeli kapitulację ogłosi Rzym, najpewniej lawinowo zdecydują się na to inne europejskie lotniska.

– Spędza sen z powiek mnie i wielu innym dyrektorom lotnisk w całej Europie – powiedział o EES Stefan Schulte, prezes Airports Council International Europe (ACI Europe) i szef spółki będącej właścicielem lotniska we Frankfurcie. Niestety wszystko wskazuje na to, że dyrektorzy lotnisk prędko nie zasną spokojnie.

– Oczekujemy, że sytuacja ustabilizuje się w ciągu roku lub dwóch, ponieważ największym wyzwaniem jest pierwsza rejestracja – dodał Uku Särekanno, zastępca dyrektora wykonawczego Fronteksu (Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej).

I patrząc na to, jak europejskie lotniska stopniowo pogrążają się w chaosie, ironiczny uśmiech na twarzy może mieć Ryanair. To on jako pierwszy oficjalnie apelował o zawieszenie systemu EES na wakacje, bo inaczej dojdzie do paraliżu. Wówczas porty twierdziły, że utrudnienia są przejściowe, a kolejki ustawiają się jedynie w niektórych porach dnia. Kiedy niebawem utkną w nich wszyscy obywatele, w tym ci lecący np. do popularnych Turcji, Egiptu czy nawet szybko odzyskującego ruch turystyczny Cypru, być może ktoś przyzna, że Irlandczycy mieli rację.