
W kabinie pasażerskiej samolotu linii Wizz Air niespodziewanie pojawiło się zadymienie, co zmusiło pilotów do natychmiastowego sprowadzenia maszyny na ziemię. Bezpiecznie ewakuowano 214 podróżnych oraz członków załogi.
Jak podaje portal "Fly4free", do zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie na pokładzie samolotu z Warszawy do Norwegii. W końcowej fazie lotu, gdy maszyna szykowała się już do podejścia na lotnisko Sandefjord Torp, w kabinie zaczął unosić się gęsty dym. Załoga, postępując według lotniczych procedur, podjęła decyzję o ogłoszeniu alarmu i lądowaniu w trybie pilnym, o czym natychmiast powiadomiono norweskie służby ratunkowe.
Służby przybyły na miejsce. Szybka ewakuacja w Norwegii
Gdy tylko maszyna dotknęła pasa startowego, otoczyły ją skierowane na miejsce zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarna i policja. Priorytetem stało się opuszczenie pokładu przez wszystkie znajdujące się tam osoby. Łącznie z pokładu wyprowadzono 214 pasażerów i pracowników linii lotniczych. Nikt nie odniósł obrażeń, a całe zdarzenie zakończyło się jedynie na przestrachu.
Oględziny po wylądowaniu pozwoliły zlokalizować źródło problemu. Rzeczniczka portu lotniczego Tine Kleive-Mathisen przekazała, że winę ponosi usterka. Dokładniej rzecz biorąc, doszło do samozapłonu baterii w telefonie, który należał do jednego z pasażerów odbywających ten lot.
Lotnisko Sandefjord-Torp zostało na chwilę zamknięte na czas akcji. Po skontrolowaniu maszyny port lotniczy wrócił do pracy, ale zdarzenie opóźniło rejs powrotny Wizz Aira do Warszawy o prawie godzinę.
Zobacz także
Awarie w samolotach
W samolotach baterie w telefonach niszczą się najczęściej z dwóch powodów. Pierwszym jest zmiażdżenie przez fotel. Telefon często wypada z kieszeni i wpada w konstrukcję rozkładanego siedzenia. Gdy pasażer zmienia pozycję, stelaż może zadziałać jak prasa i zmiażdżyć urządzenie. Niszczy to wewnętrzną izolację baterii, co może wywołać zwarcie i wybuch ognia oraz ciepła.
Drugim powodem może być ciśnienie i przegrzanie. Na dużej wysokości w kabinie panuje niższe ciśnienie, przez co gazy wewnątrz baterii mocniej się rozpychają. Jeśli pasażer dodatkowo obciąża telefon, na przykład grając lub ładując go kablem, urządzenie może się nagrzać. Niższe ciśnienie, wysoka temperatura i stara lub wadliwa bateria doprowadzają wtedy do reakcji – ulatniania się gęstego dymu.
Aby zapobiec przegrzaniu baterii w samolocie, trzeba przede wszystkim dać telefonowi odpocząć. Najlepiej całkowicie go wyłączyć lub włączyć tryb samolotowy. Telefon, który w powietrzu na siłę szuka zasięgu, działa na maksymalnych obrotach i bardzo mocno się nagrzewa. Warto też zdjąć z telefonu etui, które zatrzymuje ciepło, i nie wciskać go do kieszeni fotela. Dzięki temu urządzenie ma zapewniony dopływ powietrza i nie grozi mu wybuch temperatury.






