Wołodymyr Zełenski
Współpracownik Zełenskiego porównał Polskę do Rosji. Foto:Dmytro Larin/Shutterstuck

Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow skomentował to, co dzieje się na linii Kijów-Warszawa. W swojej wypowiedzi porównał nasz kraj do... Rosji.

REKLAMA

Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow ostrzega, że napięcie na linii Warszawa-Kijów może wkrótce osiągnąć punkt kulminacyjny.

Przed nami punkt kulminacyjny?

Budanow rozmawiał z RBK-Ukraina. W czasie wywiadu pojawił się temat napięć w stosunkach jego kraju z Polską. Jego zdaniem przed nami punkt kulminacyjny sporu.

– Ten [punkt kulminacyjny – przyp. red.] na pewno nastąpi wkrótce. Nie ma w tym żadnej wielkiej tajemnicy, [11 lipca] przypada rocznica tragedii wołyńskiej. Z informacji, które posiadam, wynika, że oni [Polacy] przygotowują cały szereg (...) działań prowadzących do eskalacji, więc najwyraźniej wszystko to będzie teraz kontynuowane – powiedział Szef Biura Prezydenta Ukrainy.

Następnie porównał nasz kraj do... Rosji. Co gorsza, podkreślając, że liczymy się na arenie międzynarodowej dużo mniej od naszego wspólnego wschodniego wroga.

– Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na tym świecie. Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum – bez urazy wobec Polski, ale [Rosja] jest nieco potężniejsza niż Polska, a my i tak go nie przyjęliśmy. Tak, jest ciężko, źle, jest dużo krwi. Ale nawet ich ultimatum nie przyjęliśmy. Dlaczego więc ktoś sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatów – zagroził.

Jego zdaniem zachowanie polskich elit politycznych jest niedojrzałe i utrudnia dialog z Kijowem. W podobnym tonie Zełenski odgryzał się po aferze z orderem w Polsce (o tym za chwilę), zapowiadając, że nikt nie będzie Ukrainie dyktował, kogo ma czcić.

– Jeśli uznajemy, że ktoś podejmuje niedojrzałe działania, to po co mamy odpowiadać i sami wykonywać błędne kroki z wyprzedzeniem? Niech najpierw wykonają ruch – wtedy zastanowimy się i odpowiednio zareagujemy. Nikt nie zamierza siedzieć z założonymi rękami – powiedział ukraiński dyplomata.

O co poszło?

W tym wszystkim nadal chodzi o to, że prezydent Wołodymyr Zełenski pod koniec maja nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię Bohaterów UPA. Dla przypomnienia: chodzi o Ukraińską Powstańczą Armię, zbrojną organizację nacjonalistyczną działającą podczas II wojny światowej i w pierwszych latach po jej zakończeniu, powiązaną z ruchem ukraińskich nacjonalistów.

Głównym celem UPA było utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego. W praktyce jednak odpowiadała za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym masowe mordy Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Nic więc dziwnego, że decyzja Zełenskiego wywołała nad Wisłą oburzenie. Sam prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca odebrał mu Order Orła Białego, którym wcześniej odznaczył go jego poprzednik, Andrzej Duda.

Co jest najgorsze, wszystko dzieje się w czasie, gdy trwają rozmowy dotyczące odbudowy Ukrainy po wojnie. Polska mogłaby zarobić na tym procesie ogromne pieniądze. Napięcia dyplomatyczne z pewnością w tym nie pomagają.

Na sporze zyskuje zaś Moskwa – spór Polska-Ukraina stał się dla rosyjskiej propagandy pretekstem do kolejnych ataków na oba kraje.