Na co idą pieniądze z tacy? Księża odsłaniają kulisy: "Słyszę: Znowu na kurię?"
Na co idą pieniądze z tacy? Księża odsłaniają kulisy: "Słyszę: Znowu na kurię?" Fot. Shutterstock/montaż naTemat

– Nie wiem, dlaczego utarł się pogląd, że ksiądz czy parafia nie płaci podatków. Płacimy je jak wszyscy – mówi zdziwiony proboszcz z południowej Polski. Rozmawiamy o nagraniu popularnego na TikToku księdza, który niedawno podsumował, na co idą pieniądze z tacy i wywołał falę komentarzy. "Jakie podatki niby?" – reagowali internauci. Pytamy więc księży, jak to z tą tacą jest. Efekt? Niektórzy mogą być zdziwieni.

REKLAMA

– W naszej diecezji w każdą pierwszą niedzielę miesiąca taca w całości jest przeznaczona na potrzeby kurii. To 12 niedziel w roku. Co drugi miesiąc dochodzi jeszcze taca na seminarium. To dodatkowe 6 niedziel. W sumie 18, które musimy oddać. A oprócz tego ciągle są tace na misje, na nuncjaturę, na losowe zdarzenia, na Rzym, czyli na Świętopietrze – mówi nam proboszcz średniej wielkości parafii.

Świętopietrze lub inaczej "Obol św. Piotra" to tradycyjna zbiórka wiernych na potrzeby Stolicy Apostolskiej. W polskich parafiach odbywa się 29 czerwca w uroczystość Świętych Piotra i Pawła. W tym roku przypadła w poniedziałek.

– Do kościoła przychodzi wtedy mniej osób, więc nie ma od kogo zbierać. Myślę, że maleńka parafia nie da tego dnia więcej niż 100 zł. Ale takich tac, które nie są związane z potrzebami parafii, jest w ciągu roku naprawdę dużo. Sami parafianie nie chcą już o tym słuchać. Pytają: "Znowu na kurię?" – mówi duchowny.

Jak do zbiórek na kurię podchodzą sami księża w czasach, gdy w kościołach jest puściej, więc można założyć, że i taca jest skromniejsza?

– Że z radością je przyjmują, to bym nie powiedział. Niektórzy trochę się buntują, bo kuria ma duże potrzeby. A wiadomo, że parafie też je mają. Sam muszę potem lawirować i tak dzielić pieniądze z pozostałych tac, żeby na wszystko starczyło – odpowiada mi.

Jednak po kilku rozmowach z księżmi wiem na pewno – nie w całej Polsce jest tak samo. I nie wszyscy księża mają takie samo podejście. Parafia parafii nierówna. I jej zasoby finansowe też.

– Mamy zobowiązania wobec kurii, seminarium, czy Caritas. Ale przecież to są normalne rzeczy – reaguje inny proboszcz.

Ksiądz: Taca jest m.in. na utrzymanie kościoła i pracowników kościelnych

Temat wraca jak bumerang. Finanse Kościoła zawsze rozpalały Polaków. Sama taca też nie jest odkrywcza. Szczególnie zebrane kwoty zawsze ciekawią ludzi. Pojawiają się też pytania, ile dawać na tacę. Nie mówiąc o wchodzeniu w możliwości płacenia BLIK-iem w kościele, czy o żartach, których czasem dopuszczają się sami duchowni – jak np. głośne kiedyś nagranie "Księdza z osiedla", który parodiował wiernych dających na tacę.

A jednak okazuje się, że w katolickim kraju wciąż mnóstwo Polaków nie ma pojęcia, co dzieje się z pieniędzmi zebranymi na tacę w kościele. Niejeden Polak myśli, że taca idzie "na księdza". I ciągle się tym emocjonuje, zapominając, że finansowanie Kościoła w dużej części opiera się na dobrowolnych datkach i ofiarach od wiernych.

Duchowni tylko się na to burzą. Gdy rozmawiamy, mocno wybrzmiewa właśnie hasło "kuria", choć oczywiście to tylko jeden element tacy. Ale podkreślają – te pieniądze nie trafiają do ich kieszeni.

Ksiądz X: – Taca jest na utrzymanie kościoła i pracowników kościelnych. Plus kuria biskupi, seminarium itp. A czasem biskup dodatkowo wyznacza, na co taca będzie przeznaczona.

Ksiądz Y: – Taca to pieniądze na utrzymanie kurii, na misje, na utrzymanie parafii i pracowników świeckich oraz na bieżące wydatki parafii.

Część parafii zbiera pieniądze na kurię. Część rozlicza się z nią w systemie ryczałtowym

Tyle że w każdej diecezji może wyglądać to inaczej. W niektórych parafiach mówią o zbiórce na kurię w pierwszą niedzielę miesiąca. W innych – że rozliczają się z kurią w systemie ryczałtowym, w zależności od liczby wiernych i osób uczęszczających do kościoła.

Jak tłumaczy nam proboszcz innej parafii, właśnie na tej podstawie jego diecezja wyznacza opłaty. U niego co miesiąc to ok. 5 tys. zł.

– Taki system wyklucza sytuacje, że ktoś mógłby być nieuczciwy. Kwota jest z góry ustalona. Ryczałt możemy zapłacić od razu za cały rok lub co kwartał albo co pół roku. Do tego w tej kwocie jest też fundusz inwestycyjny na pomoc biedniejszym parafiom. I każda parafia się na składa – mówi.

W praktyce wygląda to tak, że na ogół sam reguluje, na co przeznacza tacę. – Ale wiem, że co miesiąc z tej kwoty muszę wygenerować taką, żeby zapłacić do kurii – dodaje.

Onet opisywał dwa lata temu: "O dalszym losie datków decyduje już kuria. Z wyjątkiem zbiórek ogólnopolskich (średnio kilka razy w roku), które są przeznaczone na konkretny cel. Niedzielne datki parafian są przeznaczane m.in. na: budowę nowych kościołów, Caritas, potrzebujących, jadłodajnie dla bezdomnych prowadzone przez dane diecezje, Katolicki Uniwersytet Lubelski, stypendystów "Dzieła Nowego Tysiąclecia, utrzymanie kurii czy sądów biskupich".

Na przykład na KUL zbiórka odbywa się raz w roku – w Poniedziałek Wielkanocny.

Ale na co dokładnie idą pozostałe pieniądze z tacy? Na co przeznaczają je parafie?

Ks. Picur z TiKToka o tym, na co idą pieniądze z tacy

Popularny na TikToku ksiądz Sebastian Picur w czerwcu wyjaśnił to w krótkim nagraniu. Do dziś niesie się ono w ogólnopolskich mediach i wywołuje dyskusje w sieci. "Co się dzieje z pieniędzmi wrzuconymi na tacę? Ksiądz zdradził i wywołał burzę komentarzy", "Wielu zastanawia się, gdzie trafiają pieniądze z tacy, mamy odpowiedź" – przewija się właśnie na portalach.

Ks. Picur wytłumaczył krótko. Pieniądze idą na utrzymanie kościoła. Na prąd, gaz i wodę. Na remonty świątyni i salek. Na utrzymanie pracowników. Na podatki i ubezpieczenie. Na seminarium. Na dzieła charytatywne.

logo

Wśród komentujących jego nagranie największe zaskoczenie i żarty wywołało hasło "podatki".

Co z kolei zaskakuje księży. Niektórzy tłumaczą, że parafie płacą np. za grunty należące do nich. Jedna z parafii tak podsumowuje to na swojej stronie:

"Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego zwalnia kościelne osoby prawne od opodatkowania i od świadczeń na fundusz gminny oraz fundusz miejski z tytułu posiadanej nieruchomości, o ile są one przeznaczone na kult religijny lub cele edukacyjne (...). Zwolnione są również: klasztory, kurie i zabytki. Za użytki rolne i lasy Kościół płaci takie same podatki jak każdy inny właściciel". 

– Nie wiem, dlaczego utarł się pogląd, że ksiądz nie płaci podatków. My normalnie płacimy podatki – reaguje jeden z duchownych. 

Ks. Picur wytłumaczył to w innym swoim nagraniu – ksiądz płaci zryczałtowany podatek dochodowy od posługi duszpasterskiej, podatek dochodowy od pracy na etacie (np. w szkole), a także majątkowy oraz składki społeczne i składki zdrowotne

Wiadomo jednak, że stawki ryczałtu dla osób duchownych są bardzo niskie i zależą od liczby mieszkańców, bez względu na to, czy chodzą do kościoła, czy nie. Na przykład dla proboszcza parafii o liczbie mieszkańców ponad 20 tys. stawka kwartalna ryczałtu wynosi 2363 zł.

Dalsza część artykułu poniżej

"Czy starcza na wszystko? Musi. Wszystko zależy od parafian"

Jednak z punktu widzenia parafian kluczowy cel tacy to utrzymanie ich parafii i pracowników.

– W jakiej kolejności wskazałby ksiądz potrzeby, na jakie idzie taca? – pytam jednego z proboszczów.

Prąd, gaz, woda, media i wywóz śmieci. Jeśli przy parafii jest cmentarz, wywóz śmieci to ogromna kwota. Do tego koszty utrzymania pracowników, czyli pensje, ZUS itp. – odpowiada.

To duża parafia. Zatrudniony jest tu organista, kościelny, obsługa kancelarii, czy osoba gotująca posiłki.

Ale nie wszędzie tak jest. W małych parafiach słyszymy, że niektórzy księża nie zatrudniają na plebanii gosposi. Zamiast tego wykupują obiady w stołówkach czy restauracjach, a śniadania i kolacje robią sami.

– Gospodyni trzeba zapłacić co najmniej ze 3 tys. zł. Do tego kupić produkty. Łatwo policzyć, że to nie jest niski koszt – mówi jeden z księży.

Dochodzą też inne koszty.

Proboszcz sporej parafii: – Muszę ubezpieczyć obiekt kościelny. Płacimy ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków, a to są już konkretne pieniądze. Za rok płacę ponad 3 tys. zł. To są rzeczy, o których świeccy kompletnie nie wiedzą, a my musimy być ubezpieczeni, bo nie daj Panie Boże jakieś nieszczęścia, to parafia będzie odpowiadać. 

A np. zimą trzeba zapłacić za ogrzewanie. W tym roku niejedna parafia biła z tego powodu rekordy, a media obiegały informacje o wielotysięcznych rachunkach. Na przykład jedna z warszawskich parafii za ogrzewania kościoła, klasztoru i budynków duszpasterskich musiała zapłacić 64 tys. zł. 

W niejednej parafii księża prosili wtedy o dodatkowe wsparcie.

– Czy starcza na wszystko? Musi. Wszystko zależy od parafian. Ale wiadomo, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła – mówią.

Jeden z księży wspomina, że tygodniowo ma z tacy ok. 2 tys. zł: – Ale załóżmy, że jest mróz, do kościoła przyjdzie mało osób i wtedy zbiorę np. 700 zł. Nikogo nie obchodzi, czy potem jest z czego zrobić opłaty i oddać kurii.

"W wielkich miastach są parafie, którym starcza na wszystko"

Księża przyznają – jeśli parafia jest w stanie coś zaoszczędzić, to planuje inwestycje i remonty. Niejedna prosi też wiernych o wsparcie. W ogłoszeniach duszpasterskich przedstawiają potrzeby. Mówią, że wszystko odbywa się w sposób przejrzysty.

Ale sami czują, że inaczej jest w małych parafiach gdzieś na końcu Polski, a inaczej w dużych, które mogą mieć inne źródła dochodu.

– W wielkich miastach są parafie, które np. odzyskały jakiś teren, na którym są firmy, i mają z tego pieniądze. Taki ksiądz nie musi wtedy nawet tacy zbierać. Jemu starczy na wszystko – mówi jeden z proboszczów.

A inny tylko wspomina o pensji dla swojego organisty: – On wielkich pieniędzy u mnie nie zarabia. Ale muszę mu zapłacić bez względu na to, ile zbiorę na tacę. Bo jeśli jest taki miesiąc, że więcej niż jedna taca jest przeznaczona na inne potrzeby niż parafii, to zaczyna mi brakować – puentuje.