
Szokujące wydarzenia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu nabierają nowego wymiaru. Dwaj mężczyźni, którzy mieli przeprowadzić agresywne "przesłuchanie" szefowej firmy zajmującej się legalizacją pobytu cudzoziemców, usłyszeli zarzuty. Teraz okazuje się, że jeden z nich był znany ABW. Jest on podejrzewany o szpiegostwo na rzecz Rosji.
3 lipca dwójka mężczyzn wkroczyła do budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Ich celem było przeprowadzenie "przesłuchania" z szefową firmy ProLegalization. Jej firma zajmuje się świadczeniem pomocy prawnej i legalizacją pobytu cudzoziemców w Polsce.
Mężczyźni w agresywny sposób zadawali kobiecie pytania odnoszące się do poglądów historycznych, w tym kwestii Stepana Bandery, a także o to, czy jest ona wrogo nastawiona do Polski (sugerując, że Ukraina jako kraj jest wrogo nastawiona do Polski).
"Przesłuchiwana" kobieta zdecydowała się na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Działania policji doprowadziły do zatrzymania dwóch głównych sprawców, przedstawienia im zarzutów zniesławienia, wdrożenia dozoru policyjnego, a także zakazu zbliżania się do ofiary.
"Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności" – tak brzmi zarzut wobec mężczyzn. Jego podstawą jest artykuł 212 paragraf 1 Kodeksu karnego (przestępstwo zniesławienia).
Za zarzucane czyny sprawcom grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do roku.
Sprawa "przesłuchania" Ukrainki przez Jarosława K. ma drugie dno – w tle rosyjski wywiad
Okazuje się, że Jarosław K. jest osobą, która miała zostać wcześniej zatrzymana przez ABW pod zarzutem z artykułu 130 Kodeksu karnego, czyli pod zarzutem o szpiegostwo. Tak wynika z nieoficjalnych doniesień TVN24. Dziennikarze powołują się na artykuł "Gazety Wyborczej", który dotyczy sprawy z 30 marca 2026. Według informacji GW śledczy podejrzewali, że Jarosław K. mógł współpracować z rosyjskim wywiadem w okresie od lipca 2023 do kwietnia 2024. Co ważne, Jarosław K. miał być też żołnierzem WOT. Sąd nie zgodził się jednak na tymczasowe aresztowanie ze względu na brak wystarczających dowodów.
Działania Jarosława K. w ramach potencjalnej współpracy z Rosją napierającą hybrydowo na Polskę rzucają nowe światło na sprawę ksenofobicznych interwencji w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Szczególnie że sam fakt napięć na linii Warszawa-Kijów, a zwłaszcza takich w ramach "oddolnych inicjatyw", jest od lat wykorzystywany w ramach kremlowskiej propagandy. Wojna informacyjna dotyczy każdego, a dezinformacja staje się coraz poważniejszym problemem, nie tylko z perspektywy ABW, ale także zwykłych obywateli.
Jarosław K. był związany z Rodakami Kamratami
Według "Gazety Wyborczej" Jarosław K. miał być też powiązany z organizacją Wojciecha Olszańskiego (ps. Jaszczur) i Marcina Osadowskiego (ps. Ludwiczek). Mowa tu o "Rodakach Kamratach". Choć zarzut o "prorosyjskości" w przypadku Kamratów pojawia się nader często, warto pamiętać o tym, że faktycznie stoi za nim seria antyukraińskich wywodów, w których nie brakuje pochlebstw dla Kremla.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jak ujawniło OKO.press, w zeszłorocznym śledztwie dotyczącym 154 zarzutów dla Jaszczura i Ludwiczka, analizowana była medialna działalność Rodaków Kamratów. Szczególną uwagę zwracają wypowiedzi Olszańskiego, który na swoich transmisjach w internecie miał wychwalać Władimira Putina. Jaszczur w masowym przekazie nie gryzł się w język, stwierdzał np.: "zazdroszczę narodowi rosyjskiemu, że ma takiego przywódcę", a także: "czy podziwiam Putina? (...) Tak! Podziwiam!".
Co było powodem takich zachwytów? Oczywiście, kampania przeciwko "banderowskiej Ukrainie". "Putin toczy z tym państwem zbrojne starcie, dalej nazywane wojną (...) Tymczasem jest to rzeczywiście interwencja zbrojna – ale z moim śmiertelnym wrogiem! Z banderowcem! I choćby z tego samego faktu, że Putin toczy wojnę z banderowcami – należy się mu moje uznanie" – głosił Jaszczur w 2025 roku.






