Herbata jabłkowa to pułapka na turystów w Turcji
Jaką pamiątkę przywieźć z Turcji? Jedna z nich to wielka turystyczna ściema, która działa świetnie Fot. Q world/Shutterstock

Turcja to niezmiennie wakacyjny ulubieniec Polaków. Tamtejsze all inclusive upodobały sobie zwłaszcza rodziny z dziećmi, ale i pary nie stronią od ich oferty. I wcale się temu nie dziwię, bo osobiście uwielbiam ten kraj. Byłam tam już kilka razy i mogę was ostrzec przed jednym naciągactwem, na które łapie się prawie każdy.

REKLAMA

Wakacje all inclusive to dla wielu osób synonim odpoczynku i świętego spokoju. W końcu, kiedy zapłacicie te kilka tysięcy od osoby, liczycie na to, że waszym jedynym zmartwieniem będzie, co zjeść na kolejny posiłek, albo czy dziś plażować nad basenem, czy na plaży. Elementem takiego urlopu często są także zakupy, a turecka myśl przedsiębiorcza wypracowała perfekcyjne mechaniki zachęcania turystów do zakupu. Są w tym naprawdę świetni, a do domu pewnie wrócicie z produktem, który jest w 100 proc. produkowany pod podróżnych.

Najlepsza pamiątka z Turcji? Zdaniem turystów oczywiście herbata jabłkowa

Historia tego turystycznego przekrętu sięga lat 80. i 90. XX wieku. Handlarze na Wielkim Bazarze w Stambule, a także na pobliskim Bazarze Egipskim (z przyprawami) zauważyli, że turyści z Zachodu lubią słodkie napoje. Łącząc kropki, stworzyli produkt idealny – herbatę jabłkową, którą zaczęli serwować m.in. na powitanie w sklepach z dywanami.

Produkt przyjął się tak dobrze, że do dziś znajdziecie go na każdym tureckim bazarze, a wielu polskich turystów, myśląc o tradycyjnej pamiątce z Turcji, myśli właśnie o jabłkowej herbacie i oczywiście o Oku Proroka. Prawda jest jednak taka, że owszem, Turcy kochają herbatę, ale tej jabłkowej czy dowolnej innej nie biorą nawet do ust. Nie dość, że nie mają one nic wspólnego z ich kulturą, to i obok herbaty co najwyżej przez przypadek leżały.

Wszystkie smakowe produkty sprzedawane turystom to najczęściej chemiczne granulaty ze sztucznymi aromatami i masą cukru. Takie napoje nie są elementem tureckiej tradycji i nie pojawiają się w ich domach. Są produktem stworzonym wyłącznie na potrzeby odwiedzających i dla czystego zysku. A teraz powiecie mi pewnie, że przecież Turcy piją ogromne ilości herbaty. I owszem, zgodzę się. Mało tego, wygląda na to, że to właśnie oni są nacją, która pije najwięcej herbaty na mieszkańca na świecie. Tylko że sięgają oni po zupełnie inny produkt niż to, co znajdziecie na bazarach.

Najlepsza turecka herbata. Taką Turcy piją niemalże w hurtowych ilościach

Światowe dane wskazują, że Turcy wypijają rocznie ok. 3 kg herbaty na osobę. Często są one serwowane w tradycyjnych tulipanowych szklaneczkach z porcją cukru, która Europejczyka może przyprawić o szok smakowy.

Jednak tradycyjna turecka herbata to nie smakowy produkt, a klasyczna czarna herbata, najlepiej Rize. Jest ona uprawiana na północy Turcji, właśnie w regionie Rize, i wyróżnia się głębokim i intensywnym smakiem. To właśnie taki napar trafia na tureckie stoły.

Jeżeli chcecie przywieźć do domu prawdziwą turecką herbatę, a nie popłuczyny dla turystów, wybierzcie się do jednego z tureckich supermarketów (BİM, A101 lub Şok). W ogóle chodzenie do marketów jest najlepszym sposobem na odkrywanie smaków danego kraju i nieprzepłacanie za zakupy, czy kulinarne pamiątki. Na dziale z herbatą nie sięgajcie po Liptona, a po produkty firmy Çaykur w charakterystycznych żółtych lub czerwonych opakowaniach. To właśnie tę herbatę najczęściej piją Turcy. Dodatkowo jest ona bardzo tania, w odróżnieniu od tej turystycznej, za którą Polka w sklepie w Side zapłaciła 1200 zł. Na szczęście ten nieuczciwy sklep w Google widnieje już jako nieczynny.

A kiedy już ruszycie na takie zakupy, to do koszyka włóżcie też lokalne przyprawy. Te kupowane w marketach najczęściej mają o wiele lepszą jakość i aromat od tych sprzedawanych ze stosów na bazarach. Przyprawy z Turcji od handlarzy są eksponowane na zewnątrz bardzo długo, przez co jest na nich masa kurzu, ale i tego, co rękami albo kichnięciami sprowadzili na nie turyści. Dodatkowo wiele z nich jest po prostu zwietrzałych. Dlatego lepiej postawić na hermetycznie zamknięte aromatyczne pamiątki z Turcji, na które nikt nie pluł i nie kichał. I za zakupy zapłacicie kartą, jeżeli naadal nie wiecie, jaką walutę zabrać do Turcji.