Antoni Macierewicz
Macierewicz zakłócał dzisiejsze obrady Sejmu i atakował policję Fot. Zrzut ekranu / Youtube.com / Sejm RP

Antoni Macierewicz podczas obrad Sejmu wszczął nową awanturę, dotyczącą ostatnich obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Tym razem oskarżał policjantów o stosowanie wówczas przemocy oraz "działanie na rzecz Putina". Na te słowa ostro zareagował wiceszef MSWiA Czesław Mroczek.

REKLAMA

Podczas dzisiejszych obrad Sejmu Antoni Macierewicz zarzucał policji niepoprawne zachowanie na ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, w trakcie której wybuchnęła awantura. W sali plenarnej doszło do spięcia pomiędzy posłem PiS a wiceministrem spraw wewnętrznych Czesławem Mroczkiem, który stanął wówczas w obronie funkcjonariuszy. Antoni Macierewicz nie dał jednak za wygraną i wtargnął jeszcze na mównicę sejmową z fotografią z miesięcznicy.

Zarzuty o pobicie i "działanie na rzecz Putina"

Antoni Macierewicz podczas swojego sejmowego wystąpienia odniósł się bezpośrednio do działań policji podczas lipcowych obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Jak przekonywał poseł, 9 i 10 lipca mundurowi przebywający na placu Piłsudskiego podjęli celową decyzję o użyciu siły wobec organizatorów legalnego zgromadzenia. Dodatkowo zarzucił im wspieranie obecnej na miejscu grupy osób, którą określił mianem "antypolskich demonstrantów". W dalszej części wypowiedzi polityk posunął się do jeszcze mocniejszych oskarżeń.

– Nasze uprawnienia przedstawiłem funkcjonariuszom policji bezpośrednio. Funkcjonariusze jednak zdecydowanie działali także na rzecz przestępcy rosyjskiego Władimira Putina – oświadczył z mównicy Antoni Macierewicz.

Poseł PiS dodał przy tym, że rosyjski przywódca ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za "zamordowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz polskiej elity narodowej, w ramach której zabito wybitnych posłów, polityków, kierownictwo armii, księży oraz wybitnych naukowców i rodziny Polaków zamordowanych przez sowieckie NKWD w 1940 r.".

Zdaniem polityka Prawa i Sprawiedliwości największym przewinieniem policjantów było fizyczne zablokowanie Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz członkom jego ugrupowania możliwości złożenia kwiatów przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Swój wywód zakończył apelem. Zwrócił się z mównicy do prokuratora krajowego o natychmiastowe wszczęcie postępowania przeciwko "przestępczym funkcjonariuszom i antypolskim demonstrantom".

Wiceminister odpowiada i broni policjantów

Do oskarżeń formułowanych przez posła PiS odniósł się obecny w Sejmie wiceszef resortu spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek, który stanowczo stanął w obronie policji.

– Można by powiedzieć, że był czas, żeby przyzwyczaić się do oburzających wystąpień posła Macierewicza, ale nie ma zgody na przyzwyczajanie się, dlatego że pan Macierewicz zarzuca nieprawne działanie policji, która z poświęceniem wykonywała swoje obowiązki, by zapewnić porządek publiczny i bezpieczeństwo uczestników zgromadzeń – odpowiedział Mroczek.

Wiceminister przedstawił zupełnie inną wersję wydarzeń z placu Piłsudskiego. Wyjaśnił, że sytuacja na miejscu eskalowała, ponieważ początkowo to jedna z osób biorących udział w zgromadzeniu użyła siły wobec mundurowego. Z relacji przedstawiciela rządu wynika, że zaraz potem podobnie zachował się sam Antoni Macierewicz. Wiceszef MSWiA zarzucił posłowi fizyczne zaatakowanie policjanta oraz rzucanie pod jego adresem obraźliwych określeń.

Słowa Czesława Mroczka nie zostały jednak wysłuchane w spokoju, ponieważ Antoni Macierewicz przerywał mu z ław sejmowych, krzycząc: "Kłamiesz!". Zaraz potem poseł PiS ponownie wtargnął na mównicę i zaczął pokazywać zgromadzonym wydrukowane zdjęcie z miesięcznicy. Krzyczał wówczas do wyłączonego mikrofonu: "Chciałbym, żebyście państwo zobaczyli, ile tam było policjantów!".

Jego zachowanie zostało skonfrontowane przez prowadzącego obrady wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego, który stanowczo upomniał polityka za naruszanie porządku obrad.