Antoni Macierewicz w Sejmie
Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty. Prokuratura uderza w byłego szefa MON screen: Sejm iTV / sejm.gov.pl

Antoni Macierewicz usłyszał prokuratorskie zarzuty, za które grozi mu nawet rok pozbawienia wolności. Były szef MON i wiceprezes PiS oficjalnie odpowie za znieważenie i pomówienie obecnego kierownictwa SKW. Choć polityk nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień, śledczy zebrali mocny materiał dowodowy.

REKLAMA

Prokuratura nie daje spokoju byłemu szefowi MON, Antoniemu Macierewiczowi. Niedawno, 30 kwietnia 2026 roku, wiceprezes PiS został pozbawiony immunitetu przez sprawę dotyczącą Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

Przypomnijmy: Macierewicz oskarżył kierownictwo SKW o "współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi". Sytuacja miała miejsce w Sejmie, 11 września 2025 roku.

W obliczu publicznych zarzutów SKW złożyło zawiadomienie, którego rezultatem było zebranie materiału dowodowego, w tym zeznań świadków i stenogramu z posiedzenia plenarnego Sejmu. Zgromadzone materiały pozwoliły na postawienie posłowi zarzutów we wtorek, 9 czerwca 2026 roku.

Zarzuty dla Antoniego Macierewicza

Jak podaje prokurator Mateusz Martyniuk, zgodnie z zarzutami, Antoni Macierewicz miał się dopuścić "znieważenia funkcjonariuszy publicznych" i ponadto "pomówienia tych funkcjonariuszy publicznych".

Obiektem czynów było kierownictwo SKW: gen. bryg. dr Jarosław Stróżyk, płk Krzysztof Dusza i płk Artur Pluto. Według zarzutów, postępowanie Macierewicza mogło poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowisk. Tym samym mogło być działaniem na ich szkodę, za które poseł może ponieść konsekwencje.

Za wyżej wymienione czyny (zgodnie z artykułami 226 i 212 Kodeksu karnego) grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Podejrzany poseł nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Antoni Macierewicz odmówił składania wyjaśnień.

Skandaliczne słowa z ust wiceprezesa PiS

– To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 roku – tak brzmi początek wypowiedzi Antoniego Macierewicza z 11 września 2025 roku.

Zdania nie dokończył, gdyż jego słowa wywołały poruszenie i oburzenie na sali sejmowej. Po chwili wiceprezes PiS zdecydował się jednak na kontynuowanie swojej wypowiedzi, za którą teraz postawione zostały mu zarzuty.

Dalsza część artykułu poniżej.

– Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje. A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi – stwierdził były szef MON.

O tym, że Macierewicz jest w tarapatach z powodu słów z września 2025 roku, było głośno także w styczniu tego roku. W komunikacie z 27 stycznia 2026 roku Prokuratura Krajowa przekazała o złożeniu wniosku o uchylenie immunitetu posła. Wnioskującym był minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek.