
Podczas piątkowych obrad Sejmu wybrany został nowy następca Nawrockiego na jego poprzedniej funkcji, którą piastował zanim został prezydentem – czyli szefa IPN. Głosowanie podzieliło koalicję, a Donald Tusk stanowczo zapowiedział, co czeka kandydaturę Mateusza Szpytmy w Senacie.
Po tym, jak Karol Nawrocki został prezydentem RP w 2025 roku, musiał zrezygnować ze swojej dotychczasowej funkcji prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Od tamtej pory rozpoczęło się poszukiwanie jego następcy, które można by było powiedzieć, że zakończyło się decyzją Sejmu w piątek 17 lipca. Ale to jeszcze nie finał, ponieważ ostateczne zdanie w tej sprawie ma jeszcze Senat, a stamtąd płyną raczej negatywne zapowiedzi.
Sejm wybrał prezesa IPN. Głosowanie dzieli posłów
W piątek 17 lipca Sejm wybrał nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Został nim dr Mateusz Szpytma, który do tej pory pełnił funkcję wiceprezesa IPN. Specjalizuje się on w historii II wojny światowej, a w szczególności w tematyce ratowania Żydów przez Polaków, co stanowiło główny temat wielu jego dotychczasowych publikacji. Za powołaniem Szpytmy na stanowisko prezesa IPN zagłosowało 226 posłów, 194 było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.
Wybór ten wywołał lekki rozłam w szeregach obecnej koalicji. Za kandydaturą Szpytmy opowiedzieli się głównie posłowie opozycji, czyli przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Wsparli go jednak także posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz część polityków z ugrupowania Polska 2050. Z kolei przeciwko głosowały Koalicja Obywatelska oraz Lewica.
QUIZ: Kto to powiedział - Kaczyński czy Tusk?
1 / 20 Przepraszam bardzo, panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu...
Dokładny rozkład poparcia dla nowego kandydata prezentował się następująco. Głosy na "tak" oddało: 168 posłów z PiS, 32 z PSL, 12 z Konfederacji, ośmiu z Polski 2050, trzech z koła Demokracja oraz trzech niezrzeszonych. Przeciwni kandydaturze byli z kolei politycy Koalicji Obywatelskiej (150 głosów), Lewicy (21 głosów), Centrum (11 głosów), partii Razem (cztery głosy), Konfederacji Korony Polskiej (trzy głosy) oraz dwóch posłów niezrzeszonych.
Zgodnie z procedurą, ustawa wymaga, aby prezes IPN powołany przez Sejm zyskał bezwzględną aprobatę izby wyższej. Ostateczna decyzja zależy więc od zgody Senatu. W tej sprawie natomiast bardzo konkretnie wypowiedział się już szef rządu.
Zobacz także
Donald Tusk zapowiada weto w Senacie
Premier Donald Tusk podczas rozmowy z dziennikarzami w korytarzach sejmowych odniósł się do kandydatury Mateusza Szpytmy jednoznacznie negatywnie. Szef rządu nie pozostawił przestrzeni na domysły i przekazał, jakie kroki podejmie jego środowisko polityczne. – Są ważne powody i nie muszę ich tutaj tłumaczyć, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury w Senacie – oświadczył Donald Tusk.
"Także to formalne ogłoszenie przez pana marszałka, że został wybrany, jest w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji" – dodał stanowczo premier.
Aby ocenić szanse Mateusza Szpytmy na objęcie urzędu prezesa IPN, warto spojrzeć na to, jak obecnie wygląda podział mandatów w Senacie. Biorąc pod uwagę zapowiedzi premiera oraz sprzeciw części koalicji z Sejmu, układ sił jasno wskazuje, w czyich rękach leży ostateczna decyzja. W izbie wyższej największy klub tworzy Koalicja Obywatelska, która liczy 42 senatorów. Prawo i Sprawiedliwość dysponuje z kolei 33 mandatami. Po 8 senatorów posiadają Lewica oraz Trzecia Droga, którą reprezentują politycy PSL i Polski 2050. Do klubu Nowa Polska-Centrum należy 7 parlamentarzystów, a stawkę uzupełnia dwoje senatorów pozostających jako niezrzeszeni.






