Donald Trump na tle stadionu piłkarskiego
Donald Trump będzie miał niezręczne spotkanie na trybunach Fot. Shutterstock / blackrancho / montaż: naTemat

W finale Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026 zmierzą się Hiszpania i Argentyna, ale iskry mogą polecieć nie tylko na murawie. Równie gorąco zapowiada się w loży VIP. Na trybunach w New Jersey zasiądą m.in. prezydent USA Donald Trump i premier Hiszpanii Pedro Sánchez. Ich spotkanie może być wyjątkowo niezręczne, bo relacje między Waszyngtonem a Madrytem od miesięcy są fatalne. Jednej ważnej osoby jednak zabraknie – zaproszenie FIFA odrzuciła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

REKLAMA

W niedzielę o godzinie 21 czasu polskiego Hiszpania zmierzy się z Argentyną w finale Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026. Najważniejszy mecz turnieju, który wspólnie zorganizowały Meksyk, Kanada i USA, zostanie rozegrany na New York New Jersey Stadium w East Rutherford w Stanach Zjednoczonych. Wzorem Halftime Show na Super Bowl w (mocno wydłużonej) przerwie spotkania odbędzie się gigantyczny koncert z Shakirą, Madonną, Justinem Bieberem i BTS w rolach głównych.

Donald Trump kontra Pedro Sánchez w finale mundialu. Ostatnią są na kursie kolizyjnym

Finał mundialu między Hiszpanią a Argentyną przyciągnie nie tylko setki milionów kibiców, ale też najważniejszych polityków świata. Hiszpański rząd potwierdził, że premier Pedro Sánchez przyleci w niedzielę do New Jersey, by na żywo obejrzeć starcie Hiszpanii z Argentyną. W loży VIP zasiądzie również król Hiszpanii Filip VI. Swoją obecność na finale zapowiedział także prezydent USA Donald Trump, który nie omieszkał wtrącić się w przebieg tegorocznego mundialu.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Futbol, futbol, futbol…" i "Koko Euro spoko". Sprawdź, czy pamiętasz te piłkarskie piosenki

logo
Quiz

1 / 7 Dokończ piosenkę zespołu Jarzębina, która zyskała rozgłos w 2012 roku. Koko koko Euro spoko. Piłka leci hen wysoko...

Obecność Sáncheza i Trumpa na jednym stadionie (i w jednej loży) od razu dodała meczowi pikanterii – stosunki między politykami są naprawdę fatalne. Hiszpański premier otwarcie krytykuje politykę zagraniczną Trumpa, a w ostatnich miesiącach jego rząd odmówił zwiększenia wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB, do czego amerykański prezydent naciskał sojuszników z NATO.

Na linii USA-Hiszpania iskrzy do tego stopnia, że podczas lipcowego szczytu NATO w Ankarze Trump zagroził odcięciem handlu z Hiszpanią i nazwał kraj "straconą sprawą". Dzień później złagodził swoje stanowisko, ale mleko się rozlało.

Mimo że obaj przywódcy znajdą się w niedzielę na tym samym stadionie, nie należy spodziewać się wielkiej dyplomacji. Rzecznik hiszpańskiego rządu przekazał POLITICO, że spotkania bilateralne Sáncheza z przedstawicielami amerykańskich władz są bardzo mało prawdopodobne. Wizyta premiera ma być krótka – po finale od razu opuści Stany Zjednoczone, ponieważ następnego dnia czeka go podróż do Algierii.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ursula von der Leyen nie przyjedzie na finał mistrzostw świata. Podobno ma powód

Na trybunach zabraknie natomiast Ursuli von der Leyen. Przewodnicząca Komisji Europejskiej otrzymała zaproszenie na finał, ale je odrzuciła. Jak przekazała rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho, powodem jest napięty kalendarz. Von der Leyen była w tym tygodniu w Kijowie, następnie uczestniczyła w obchodach Dnia Bastylii w Paryżu, a już w poniedziałek ma spotkać się w Brukseli z byłym szefem Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghim.

Co ciekawe, przed półfinałem Hiszpanii z Francją von der Leyen opublikowała zdjęcie z piłką i cieszyła się, że niezależnie od wyniku "silna europejska drużyna" znajdzie się w finale. Ostatecznie Hiszpania wygrała 2:0, ale przewodnicząca KE jej najważniejszego meczu z trybun nie obejrzy.

Nie będzie tam również prezydenta Argentyny Javiera Mileia, choć w jego przypadku powód jest znacznie mniej dyplomatyczny. Argentyński przywódca, którego rodacy mają szansę po raz drugi z rzędu sięgnąć po mistrzostwo świata, zamierza obejrzeć finał w domu – podobno z powodu przesądu. Paradoksalnie pozwoli mu to również uniknąć spotkania z Sánchezem, z którym od dawna pozostaje w otwartym konflikcie.