
W sobotę czeka nas mecz o trzecie miejsce Francji i Anglii. To najbardziej niewdzięczne spotkanie na mundialu. Grają w nim drużyny, które jeszcze kilka dni wcześniej marzyły o mistrzostwie świata, a zamiast wielkiego finału dostały nagrodę pocieszenia, o którą często wcale nie mają ochoty walczyć. Francuzi i Anglicy mówią zresztą o tym bez ogródek. Tyle że historia pokazuje pewien paradoks: przed pierwszym gwizdkiem nikt nie chce grać o brąz, ale po ostatnim zwycięzcy potrafią cieszyć się tak, jakby właśnie wygrali cały turniej. Działa tu prosty psychologiczny trik.
W niedzielę o godzinie 21 czasu polskiego Hiszpania zmierzy się z Argentyną w finale Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026. Najważniejszy mecz turnieju, który wspólnie zorganizowały Meksyk, Kanada i USA, zostanie rozegrany na New York New Jersey Stadium w East Rutherford w Stanach Zjednoczonych. Wzorem Halftime Show na Super Bowl w (mocno wydłużonej) przerwie spotkania odbędzie się gigantyczny koncert z Shakirą, Madonną, Justinem Bieberem i BTS w rolach głównych.
Gdzie obejrzeć mecz o 3. miejsce Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026? Francja kontra Anglia
Ale najpierw czeka nas mecz o trzecie miejsce, w którym zmierzą się wielcy przegrani półfinałów: Francja, która była faworytem do wygranej całego mundialu, i Anglia, która chciała powtórzyć swój triumf z 1966 roku. Musiały ustąpić Hiszpanii i Argentynie, dlatego przez nimi "tylko" mecz, którego nikt nie chce grać (przynajmniej dopóki się go nie wygra).
Mecz Francja – Anglia rozegra się w sobotę na Miami Stadium. Przedostatnie spotkanie mundialu 2026 rozpocznie się o godzinie 23:00 czasu polskiego. Transmisja rozpocznie się jednak wcześniej – od godz. 21:00 na antenie TVP Sport, w tvpsport.pl, aplikacji mobilnej i smart TV oraz od 22:20 w TVP 1. Mecz rozpocznie się o godz. 23:00. Dostępne online będą trzy transmisje alternatywne: z atmosferą stadionu, kamerą na kibiców oraz analityczna. Komentatorami będą Jacek Laskowski oraz Robert Podoliński.
Meczu o 3. miejsce nikt nie chce grać, dopóki go nie wygra. Satysfakcja często większa niż z 2. miejsca
Selekcjoner Anglii Thomas Tuchel nawet nie próbował udawać, że jego piłkarze z niecierpliwością czekają na sobotnie spotkanie. – Żaden z naszych zawodników ani żaden z francuskich zawodników nie chce grać w meczu o trzecie miejsce. Chcą grać w finale. Daliśmy z siebie wszystko, żeby się tam znaleźć – przyznał. Didier Deschamps poszedł jeszcze dalej. – Najlepiej dla Francji i Anglii byłoby, gdyby ten mecz w ogóle nie istniał – stwierdził francuski trener.
Trudno im się dziwić. Mecz o brąz ma w sobie coś z obowiązkowej dogrywki po imprezie, którą przecież chciało się wygrać – zwłaszcza że było się o krok od finału. Piłkarze są rozczarowani porażką w półfinale i zmęczeni po kilku tygodniach turnieju. Do tego dochodzi ryzyko kontuzji tuż przed powrotem do klubów. Z perspektywy największych reprezentacji trzecie miejsce często nie jest więc upragnionym medalem, lecz przede wszystkim bolesnym przypomnieniem o tym, czego nie udało się zdobyć, i o zawiedzionych nadziejach kibiców.
Tyle że argumentów za jego pozostawieniem nie trzeba szukać wyłącznie w tabelkach w Excelu w biurach księgowości FIFA. Mecze o trzecie miejsce często okazują się jednymi z najbardziej szalonych na całych mistrzostwach. Presja jest mniejsza, taktyka schodzi na dalszy plan, a drużyny mają znacznie mniej do stracenia. Efekt? Mnóstwo goli i spotkania, które potrafią być znacznie bardziej widowiskowe niż ostrożne finały, w których goli pada zazwyczaj niewiele.
To także ostatnia szansa dla zawodników walczących o indywidualne trofea – tym razem szczególnie dla Kyliana Mbappé, który wciąż liczy się w wyścigu o Złotego Buta. Ma na koncie osiem bramek, tyle samo co grający w finale Lionel Messi. Teoretycznie o miano najlepszego strzelca turnieju mogą też powalczyć Jude Bellingham i Harry Kane z Anglii, którzy mają po sześć trafień.
Dalsza część artykułu poniżej.
Wszystkie gwiazdy polskiego sportu. Quiz tylko dla prawdziwych kibiców
1 / 20 Kto po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku zdobył dla polski pierwszy złoty medal olimpijski?
Znaczenie brązu zależy jednak przede wszystkim od tego, kto o niego gra. Dla piłkarskich potęg, które przyjeżdżają na mundial wyłącznie po złoto (jak Francja i Anglia), jest nagrodą pocieszenia. Dla reprezentacji, dla których sam awans do najlepszej czwórki jest historycznym osiągnięciem, może być jednym z największych sukcesów w dziejach.
Polska do dziś z dumą wspomina trzecie miejsca z 1974 i 1982 roku, Chorwaci hucznie świętowali brąz w 1998 i 2022 roku, a Turcja w 2002 roku osiągnęła najlepszy wynik w całej swojej piłkarskiej historii. Po zwycięstwie nad Marokiem w Katarze selekcjoner Chorwacji Zlatko Dalić mówił nawet, że zdobyty brąz ma dla nich "smak złota".
Na tym polega największy paradoks tego meczu. Przed jego rozpoczęciem prawie nikt nie chce w nim uczestniczyć, bo sam udział oznacza, że finał przeszedł koło nosa. Po końcowym gwizdku perspektywa potrafi się jednak całkowicie zmienić. Zwycięzcy odbierają medale i wracają do domu z poczuciem, że mimo wszystko postawili na mundialu mocną kropkę.
Paradoksalnie zdobycie brązu może dawać nawet więcej satysfakcji niż przegrany finał i tytuł wicemistrza świata. Działa tu prosty mechanizm psychologiczny: brązowi medaliści żegnają się z mundialem zwycięstwem, podczas gdy wicemistrzowie) choć formalnie osiągnęli więcej) schodzą z boiska pokonani i patrzą, jak ich rywale wznoszą najważniejsze trofeum w piłce nożnej.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Francja powinna się postarać w meczu o 3. miejsce. Nie tylko z powodu półfinałowej kompromitacji
Francuzi powinni jednak podejść do meczu o trzecie miejsce na poważnie. Dlaczego? Bo półfinał z Hiszpanią był piłkarską kompromitacją. Les Bleus nie przypominali drużyny, która była jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w całych mistrzostwach. Starcie z Anglią nie wymaże tamtej porażki, a brąz zdecydowanie nie będzie trofeum, o którym marzyli Mbappé i spółka. Daje im jednak ostatnią szansę, by zatrzeć fatalne wrażenie.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego sobotni mecz będzie dla Francji wyjątkowy. To ostatnie spotkanie Didiera Deschampsa w roli selekcjonera. Po 14 owocnych latach jego kadencja zakończy się nie w wymarzonym finale, lecz właśnie w najbardziej niewdzięcznym meczu mundialu. Po nim stery przejmie legendarny Zinedine Zidane. Francuzi mają więc szansę przynajmniej godnie pożegnać Deschampsa, zwłaszcza że pod jego wodzą zdobyli mistrzostwo świata w 2018 roku oraz srebrne medale na mistrzostwach Europy w 2016 roku i mistrzostwach świata w 2022 roku.
Może więc meczu o trzecie miejsce nikt nie chce grać. Ale skoro już trzeba wyjść na boisko, lepiej zakończyć mundial z medalem na szyi niż drugą porażką w ciągu kilku dni. Trzecie miejsce na świecie wciąż jest lepsze niż pożegnanie z turniejem na długo przed półfinałami.




