Kai Havertz
Dramat Niemców i Holendrów, odpadają z mistrzostw świata Fot. Shutterstock

Dwie europejskie potęgi i faworyci, Niemcy oraz Holandia, pakują walizki i po dramatycznych konkursach rzutów karnych odpadają z mistrzostw świata 2026. Niemiecka perfekcja w "jedenastkach" legła w gruzach, a holendersko-marokański horror przejdzie do kanonu najbardziej szalonych końcówek w historii futbolu.

REKLAMA

Reprezentacja Niemiec uchodziła dotychczas za synonim psychologicznej odporności. Do ostatniej nocy nasi zachodni sąsiedzi nigdy w historii swoich występów na mistrzostwach świata nie przegrali serii rzutów karnych. Ta passa została brutalnie przerwana na Gillette Stadium w amerykańskim Foxborough przez skazywany na pożarcie Paragwaj.

Niemcy odpadają z mundialu. Koszmarny konkurs rzutów karnych

Podopieczni Juliana Nagelsmanna na tym turnieju (poza 7:1 z Curacao) nie zachwycali, ale mało kto spodziewał się katastrofy w starciu z reprezentacją z Ameryki Południowej. Mimo przewagi, Niemcy przegrywali po pierwszej połowie 0:1. W drugiej odsłonie Kai Havertz doprowadził do remisu, ale mistrzowie świata nie przechylili szali zwycięstwa ani w drugiej połowie, ani w dogrywce. O awansie decydowały więc rzuty karne. Niemcy zmarnowali w nich aż trzy.

"Gra Niemców w tym meczu jest bezsprzecznie żenująca" – oceniał Mateusz Borek jeszcze przed konkursem "jedenastek", po czym dodał na X: "Nagelsmanna nie należy zwalniać. Jego trzeba... Dramat. Wstyd. Hańba. Jedźcie do domu".

Wszystko zaczęło się od fatalnego uderzenia Kaia Havertza, którego intencje wyczuł Orlando Gill. Paragwajski bramkarz obronił też strzał Nicka Woltemade. Choć Paragwajczycy również się mylili i dali rywalom szansę na powrót, dzieła zniszczenia dokonało niecelne uderzenie Jonathana Taha.

Holandia wyrzucona z MŚ. Maroko górą w konkursie "jedenastek"

Jeśli potyczka Niemców z Paragwajem była sensacją, to kolejny mecz Holandii z Marokiem przyniósł absolutne, piłkarskie szaleństwo. W 72. minucie po sprytnym podaniu Crysencio Summerville'a bramkę na 1:0 dla "Oranje" zdobył Cody Gakpo. Gwiazdor Liverpoolu ukrył twarz w dłoniach – zaledwie kilka dni wcześniej piłkarz i jego partnerka poinformowali o stracie nienarodzonego syna.

Gdy wydawało się, że Holendrzy dowiozą awans do 1/8, w doliczonym czasie gry Issa Diop dał Marokańczykom tlen, doprowadzając do dogrywki, a ostatecznie do rzutów karnych. W serii "jedenastek" również mieliśmy całą serię pomyłek.

W drużynie holenderskiej spudłowali Justin Kluivert, Quinten Timber i Crysencio Summerville. Po stronie Maroka szansę zmarnowali Neil El Aynaoui i Achraf Hakimi. A to oznacza, że Maroko wygrało w rzutach karnych 3:2 i pozostaje w turnieju, a podopieczni Ronalda Koemana wracają do domu.

Dwa potężne ciosy w ciągu zaledwie kilku godzin wstrząsnęły europejską piłką nożną. Niemcy i Holandia pakują walizki z poczuciem ogromnego rozczarowania. Paragwaj oraz Maroko udowodniły z kolei, że na tych mistrzostwach świata tradycyjne statystyki i potęga nazwisk nie mają żadnego znaczenia. Te dwa konkursy "jedenastek" kibice będą wspominać latami.