
Reforma PIP robi porządek z pozornymi umowami B2B i śmieciówkami. Kontrolerzy zyskali uprawnienia pozwalające na zamianę takich kontraktów w etaty. Główny inspektor pracy broni jednak nowych przepisów i uspokaja przedsiębiorców.
Rewolucyjne przepisy weszły w życie 8 lipca 2026 roku. Znowelizowana ustawa pozwala Państwowej Inspekcji Pracy wyłapywać fikcyjne formy współpracy. Minęło zaledwie kilkanaście dni od wdrożenia reformy, a już teraz widać popłoch w wielu firmach, które np. zrywają kontrakty w obawie przed karami lub nakazem tworzenia etatów.
Główne założenia reformy: koniec ukrytych etatów
W rozmowie z portalem Business Insider główny inspektor pracy Janusz Krasoń wyjaśnił intencje wprowadzonych niedawno zmian. Urzędnicy państwowi zamierzają wyeliminować zjawisko masowego zastępowania standardowych umów o pracę kontraktami cywilnoprawnymi dla zwykłej optymalizacji kosztów.
– Zlikwidujemy śmieciówki, ale to nie jest atak na B2B – zaznaczył wyraźnie szef Państwowej Inspekcji Pracy. Instytucja skupi się na wychwytywaniu tych przypadków, w których firma zatrudnia podwładnych na zleceniu lub własnej działalności wyłącznie po to, by ominąć zasady Kodeksu pracy (np. dotyczące płatnych urlopów).
Zobacz także
Zasady kontroli firm. Rola skarg i potężne kary
Do końca 2026 roku kontrolerzy zamierzają interweniować w przedsiębiorstwach wyłącznie na podstawie indywidualnych zgłoszeń. Z wywiadu z szefem PIP wynika, że w zaledwie trzy pierwsze dni funkcjonowania zaostrzonych przepisów do urzędu trafiło 70 takich zawiadomień.
Anonimy w większości sytuacji lądują w koszu, chyba że coś bezpośrednio zagraża zdrowiu bądź życiu pracowników. Skargi więc powinno się zgłaszać pod swoim nazwiskiem. – Inspektor pracy jest zobowiązany do zachowania w tajemnicy tożsamości osoby składającej skargę, jeżeli ta wyraźnie tego zażąda – wskazał Krasoń.
Udowodnienie przez kontrolerów fikcyjności formy zatrudnienia skutkuje nakazem zmiany kontraktu na klasyczny etat. Opór ze strony przedsiębiorcy grozi karą finansową sięgającą 60 tys. zł.
Kogo skontroluje inspekcja? Od programistów po spółki państwowe
Państwowe spółki oraz szpitale będą sprawdzane na równi z biznesem prywatnym. Nikt nie dostanie taryfy ulgowej. Inspekcja zapowiada jednak indywidualne podejście do każdej profesji. Kto może czuć się zagrożony?
Często o wyniku kontroli zadecydują detale. Co nie znaczy, że przedsiębiorca zostanie z miejsca ukarany. – Nie będzie żadnego automatycznego przekształcania kontraktów w etaty – uspokaja główny inspektor w wywiadzie.
Plany na przyszłość. Algorytmy i nowa lista kontrolna
Janusz Krasoń wyjaśnił a łamach Business Insidera, że niedawna wymiana danych między systemami ZUS, KAS i PIP (A71G KPO) była wyłącznie unijnym testem sprawdzającym działanie systemów pod kątem wymagań KPO.
Quiz: Pytania z "Milionerów" za milion złotych. Sprawdź, czy miałbyś szansę na główną nagrodę
1 / 15 Zacznijmy od czegoś prostego: Kiedy rozpoczęło się drugie tysiąclecie?
Prawdziwa weryfikacja firm wystartuje dopiero po 1 stycznia 2027 roku. Wtedy też kontrolerzy będą mieć do dyspozycji algorytm, który ułatwi przeszukiwania np. poczty służbowej.
Państwowa Inspekcja Pracy przygotowuje jednocześnie specjalną listę kontrolną dla właścicieli firm. Będzie to przydatne rozwiązanie ułatwiające pracodawcom samodzielną ocenę poprawności form zatrudnienia. Ma się pojawić we wrześniu tego roku.






