Gruzin z nakazem deportacji po próbie wręczenia łapówki w Szczawnicy
Gruzin ze Szczawnicy z nakazem opuszczenia Polski. Podjął kilka bardzo złych decyzji Fot. Agnes Kantaruk/Shutterstock

Podczas wakacji w górach dzieją się różne rzeczy, a niektórym puszczają hamulce. Gruzin nieutrzymania nerwów na wodzy będzie długo żałował, bo głupie zachowanie w Szczawnicy skończyło się dla niego deportacją. A wszystko zaczęło się od awantury.

REKLAMA

Sezon w Pieninach to zwykle spokojne wakacje, górskie szlaki i spływ Dunajcem w Pieninach oraz flisackie żarty o teściowej. Tym razem jednak w Szczawnicy noc upłynęła pod znakiem policyjnej interwencji. W Szczawnicy, w nocy z 19 na 20 lipca, policja została wezwana do jednego z obiektów noclegowych, gdzie awanturę wszczął Gruzin. Ponieważ uniemożliwiał on odpoczynek innym mieszkańcom, na miejsce wezwano patrol. Od tego momentu obcokrajowiec tylko pogarszał swoją sytuację.

Gruzin zatrzymany przez policję w Szczawnicy. Chciał im dać 20 zł łapówki

Całe zajście dość dokładnie opisała Małopolska Policja w swoim komunikacie. Do miejsca noclegowego udał się patrol z Krościenka nad Dunajcem. Funkcjonariusze próbowali zaradzić sytuacji, ale kiedy Gruzin ignorował ich polecenia, był agresywny i pobudzony, a zamiast przedstawić prawdziwe dokumenty, regularnie podawał fałszywe dane, policjanci musieli zacząć działać bardziej stanowczo. Podobnie zakończyła się głośna awantura w schronisku nad Morskim Okiem, gdzie policja skuła turystów.

Mężczyznę zatrzymano prewencyjnie. Gruzin jednak nie zamierzał przestać pogarszać swojej sytuacji. W trakcie transportu zaproponował policjantom łapówkę w zamian za puszczenie go wolno. W pierwszej chwili zaproponował funkcjonariuszom… 20 zł. Później sięgnął głębiej do kieszeni, sugerując przekazanie im 200 zł.

I to był największy z jego błędów popełnionych tego wieczoru. Policjanci nie byli zainteresowani "ofertą". Zamiast tego poinformowali o popełnieniu przez mężczyznę poważnego przestępstwa, a sprawa w trybie przyspieszonym trafiła przed sąd.

Awantura w Szczawnicy zakończyła się nakazem deportacji

Jak poinformowała policja, już dzień później Gruzin usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa. "Z uwagi na charakter popełnionych czynów oraz zagrożenie dla porządku publicznego Komendant Powiatowy Policji w Nowym Targu wystąpił do Straży Granicznej z wnioskiem o wydanie decyzji zobowiązującej cudzoziemca do powrotu do kraju pochodzenia" – czytamy w komunikacie. To kolejna taka decyzja w ostatnich miesiącach – wcześniej opisywaliśmy gangi ze Wschodu w Polsce, gdy Straż Graniczna deportowała kolejnych Gruzinów.

Komendant Placówki Straży Granicznej w Zakopanem zapoznał się ze sprawą i podjął decyzję o deportacji kłopotliwego mężczyzny. Podobnie skończyło się dla mężczyzny, który sparaliżował metro w Warszawie – Ukrainiec swoją akcję zapamięta na lata. Policjanci są zgodni, że ta sprawa będzie nauczką i przestrogą dla innych obcokrajowców w naszym kraju – a warto pamiętać, ilu obcokrajowców pracuje w Polsce i przebywa tu bez najmniejszych problemów z prawem.

"Sprawa pokazuje, że przypadki naruszania prawa przez cudzoziemców spotykają się nie tylko z reakcją karną ze strony organów ścigania i sądu, ale mogą również skutkować konsekwencjami administracyjnymi w postaci zobowiązania do powrotu i opuszczenia terytorium Polski" – podkreślili policjanci.