
Zamiast egzotycznych kurortów w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, nasi rodacy wybierają europejskie wyspy. Najnowsze dane pokazują, że w jednym z ulubionych krajów Europy Południowej znaleźliśmy się na podium. Mimo iż to jeden z najpopularniejszych krajów wakacyjnych na Starym Kontynencie.
Chociaż zazwyczaj to Egipt i Turcja dominują w wakacyjnych planach Polaków, najnowszy raport dotyczący ruchu lotniczego rzuca nowe światło na nasze wakacyjne wybory. W czerwcu nasi rodacy masowo ruszyli na południe Europy, a w czołówce kierunków znalazła się Grecja. Jak wynika z danych Fraport Greece, w ciągu jednego miesiąca obsłużono tam 5,6 miliona pasażerów. Co ciekawe, aż 85 proc. całego ruchu stanowili podróżni z zagranicy, wśród których Polacy odegrali ważną rolę.
Polacy w czołówce w Grecji. Wyprzedziliśmy włoskich i holenderskich turystów
W zestawieniu zagranicznych gości odwiedzających greckie wyspy Polska uplasowała się na najniższym stopniu podium. Wyżej były jedynie turystyczne potęgi, czyli Wielka Brytania (1,33 mln pasażerów) oraz Niemcy (751 tys.). W czerwcu na greckich lotniskach obsłużono niemal 386 tys. Polaków. Taki wynik pozwolił nam zostawić w tyle m.in. Włochów (367 tys. pasażerów) i Holendrów (203 tys.).
Gdzie najchętniej latają Polacy i pozostali europejscy turyści? Głównym celem podróży pozostaje lotnisko w Salonikach. Duże oblężenie przeżywają też jednak wyspy. Ogromną popularnością cieszyły się Chania na Krecie (ponad 660 tys. pasażerów) oraz Korfu (blisko 788 tys.).
Rekordzistą pod względem wzrostu okazała się jednak wyspa Samos, gdzie ruch międzynarodowy skoczył o 17,7 procent. Dwucyfrowe wzrosty odnotowało również Skiatos (10,3 procent).
Zobacz także
Masowa turystyka w Grecji nie odstrasza podróżnych
Ogromny sukces liczbowy ma jednak swoją cenę. W ubiegłym roku Grecję odwiedziło niemal 38 milionów turystów, co stanowiło historyczny rekord (to tak, jakby wszyscy Polacy przenieśli się na teren Grecji). Masowa turystyka dała się mocno we znaki mieszkańcom takich wysp jak Santorini, Mykonos, Rodos czy Kos. Ich codzienne życie zostało w dużej mierze podporządkowane przyjezdnym, co wywołało liczne debaty na temat ograniczenia masowej turystyki. A problem ten dotyczy nie tylko Grecji.
Co zrobić, gdy chcemy uniknąć zadeptanych i zatłoczonych kurortów, a także odciążyć nieco przepełnione miasteczka? W Europie warto postawić na alternatywne wyspy, które zapewnią nam podobne wakacyjne doświadczenia co najpopularniejsze kierunki, ale bez tłumów.
W Grecji zamiast tłumnego Santorini dobrą alternatywą okazuje się Serifos. Podobną zmianę można zastosować na Wyspach Kanaryjskich. Głośną Teneryfę warto zamienić na La Gomerę, czyli drugą najmniejszą wyspę archipelagu. Zwolennicy bałkańskich klimatów w zamian za popularny Hvar mogą wybrać Šoltę. Z kolei miłośnicy włoskiego dolce vita docenią zalety Procidy, która zastępuje drogie Capri. Oferuje ona dokładnie te same, zachwycające widoki, jednak po znacznie niższych cenach i bez konieczności przepychania się przez tłumy w celu zrobienia sobie zdjęcia.






