Pasażer wyssany przez okno zabrał głos
Samolot Ryanaira Fot. Veja/Shutterstock

Historia lotu Ryanaira z Grecji do Niemiec błyskawicznie obiegła media. Po wybiciu okna w trakcie lotu wzrost ciśnienia w kabinie sprawił, że jeden z pasażerów został częśćwiowo wyssany z pokładu. Gdyby nie reakcja jego żony i innych, mogłoby dojść do tragedii. Teraz głos w sprawie tych wydarzeń zabrał główny poszkodowany.

REKLAMA

Ljubisa Karović, 61-letni przedsiębiorca ze Serbii, podróżował ze swoją żoną Svetlaną z Grecji do Niemiec, aby świętować urodziny swojego brata. Ale spokojny lot w ułamku sekundy zamienił się w walkę o przetrwanie. Gdy mężczyzna spał na swoim miejscu tuż przy oknie, doszło do nagłego uszkodzenia szyby. Siła ssąca wywołała spustoszenie i wciągnęła górną część ciała pasażera poza kadłub. Mężczyzna natychmiast stracił przytomność. Dzisiaj, kilkanaście dni po zdarzeniu, opowiada o tym, co się stało, i zdradza, czemu zawdzięcza swoje przeżycie.

Rozbita szyba na pokładzie Ryanaira

Jak dokładnie przebiegał wypadek? Wszystko rozegrałow się w rejonie Salonik. Karovicia ze snu wyrwał dźwięk pękającego okna. Zanim zdążył zorientować się, co się dzieje, znalazł się na zewnątrz samolotu od klatki piersiowej w górę. Jak opowiada jego żona, Svetlana, siedząca trzy rzędy dalej, w kabinie zapanował strach. Pasażerowie zaczęli chwytać Karovicia, próbując utrzymać go wewnątrz maszyny.

Jak sam opowiada w najnowszej rozmowie z "The Guardian", najważniejszą rolę w jego uratowaniu odegrały zapięte pasy bezpieczeństwa, które zapobiegły wypadnięciu z samolotu. Dzięki temu, że jego ciało było przypięte, jeden ze współpasażerów zdołał wciągnąć go z powrotem do kabiny i zatkać wybitą szybę. Najpierw przy pomocy torby, która została od razu wyssana na zewnątrz, a następnie walizką, co przyniosło oczekiwany efekt. Cała sytuacja trwała niemal dwie minuty. Karović kilkukrotnie tracił przytomność, a jego twarz uległa obrzękowi. Sam poszkodowany i jego prawnik opisują ten fakt wprost – to, że przeżył, jest cudem.

Paraliż załogi Ryanaira. Pasażer ma pretensje do przewoźnika

Chociaż podczas wypadku współpasażerowie zachowali się wzorcowo, ratując życie poszkodowanego, prawnik i świadkowie zajścia zarzucają załodze pokładowej paraliżujący strach i brak udzielenia pierwszej pomocy w najtrudniejszych momentach.

W oświadczeniu dla brytyjskiej gazety przewoźnik odrzuca te oskarżenia. Według Ryanaira w trakcie dekompresji personel musiał zająć miejsca i założyć maski tlenowe, a po zejściu na bezpieczny pułap udzielił poszkodowanemu pomocy, przeniósł go obok żony, wezwał lekarza z pokładu i zorganizował opiekę medyczną na lotnisku w Salonikach.

Przedsiębiorca powoli wraca do zrdowia. Podczas zdarzenia doznał oparzeń, ma też siniaki na prawym ramieniu, klatce piersiowej i pod pachą. Przez co najmniej sześć tygodni musi nosić usztywniający kołnierz ortopedyczny. Karović nie ukrywa traumy i zapowiada walkę o zadośćuczynienie. Zapewnia jednak, że najważniejsza jest dla niego nauczka: zawsze i bez wyjątku mieć zapięte pasy bezpieczeństwa w trakcie lotu.