
Planowanie wyjazdu potrafi wciągnąć bez reszty. Zanim jednak przekroczymy próg lotniska, TikTok czy Instagram zdąży zaserwować nam już setki nagrań z miejsca, do którego lecimy. O skutkach tej sytuacji mówi coraz więcej podróżnych.
Zjawisko "przedawkowania" mediów społecznościowych w turystyce przebadała aplikacja Hint, pytając o zdanie ponad 10 tysięcy turystów z całego świata. Wyniki okazały się jednoznaczne: niemal 70 proc. badanych osób przyznaje, że po przyjeździe do zupełnie nowego kraju czują się tak, jakby już tam kiedyś były.
Media społecznościowe zmieniają turystykę. Tracimy magię podróżowania
Natłok treści obecnych w mediach społecznościowych sprawia, że niemal trzech na czterech ankietowanych tak skrupulatnie przegląda sieć przed podróżą, że na miejscu nie czeka na nich praktycznie żadna niespodzianka. Z kolei 64 proc. osób bezbłędnie rozpoznaje popularne krajobrazy wyłącznie z krótkich filmików i zdjęć, które wcześniej mignęły im na ekranie telefonu. Tłumy powielające dokładnie te same kadry to zresztą największy problem współczesnej turystyki.
Oczywiście social media mają swoje zalety. Nigdy wcześniej informacje o zabytkach i atrakcjach nie były dostępne na tak szeroką skalę jak teraz. Wchodząc na TikToka czy Instagrama, otrzymujemy dostęp do tysięcy relacji z pierwszej ręki – jest to z pewnością kopalnia wiedzy i insiderskich wskazówek.
Udogodnienia te mają jednak także ciemną stronę. Eksperci zwracają uwagę, że kompulsywne wyszukiwanie informacji to nasz sposób na opanowanie przedwyjazdowego stresu. Zyskujemy poczucie kontroli i łatwiej poruszamy się w komunikacji miejskiej, ale płacimy za to wysoką cenę, bo bezpowrotnie tracimy uczucie zachwytu i spontaniczności. Wszystko, co zobaczymy w nowym miejscu, wydaje się zwykłe. A czy celem podróży nie jest poznawanie tego, co nieznane?
Zobacz także
Jak odzyskać radość z niespodzianek na wakacjach? Mam parę wskazówek
Aby zapobiec tego rodzaju "przedawkowaniu", nie trzeba wcale całkowicie rezygnować z technologii (chociaż ograniczenie jej z pewnością nikomu nie zaszkodzi). Wystarczy wprowadzić kilka prostych nawyków. Warto też sprawdzić, jak zrobić sobie cyfrowy detoks.
Po pierwsze: zamiast szukać odpowiedzi w sztucznej inteligencji, warto czasem wyjść ze strefy komfortu i porozmawiać z obsługą w hotelu czy pracownikiem informacji turystycznej. Nieoceniane jest również zagadywanie innych podróżnych – w ten sposób można dostać najlepsze wskazówki turystyczne.
Po drugie: zamień ekran na papier. Chociaż drukowane przewodniki czy książki nie pomieszczą w sobie całej wiedzy, jaką dostaniemy w mediach społecznościowych, mogą dać nam znacznie więcej – całkowite zagłębienie się w temat. Mimo że rolki na TikToku przekazują wiele informacji w krótkim czasie, rzadko kiedy jest to wiedza rozbudowana i merytoryczna. Dodatkowo, czytanie książek nie daje wszystkiego na tacy. Chociaż książki zawierają zdjęcia, sporo przestrzeni pozostaje także dla wyobraźni.
Na koniec: najlepsze wspomnienia często powstają wtedy, gdy po prostu damy się ponieść własnym nogom. Dopiero gdy schowamy telefon do kieszeni i wyruszymy na spacer po mieście, damy nowemu miejscu szansę, by nas zaskoczyło.






