
Gdy słyszymy sentencję, że miesiąc urodzenia ma rzekomo decydować o długości naszego życia, raczej od razu kwalifikujemy ją do horoskopowych rewelacji. Jak się jednak okazuje, tym razem są to prawdziwe dane, które potwierdzają badania naukowców. Co jest więc przyczyną takiego zjawiska, no i który miesiąc okazuje się tym wyjątkowym?
Opieranie kluczowych życiowych wyborów na znakach zodiaku większość z nas traktuje raczej z przymrużeniem oka. Oczywiście istnieje grupa ludzi, która całkowicie podporządkowuje swoją codzienność układom gwiazd i twardo broni tych przekonań, jednak stanowią oni zdecydowaną mniejszość. Są też tacy, którzy miesiącem narodzin sugerują się chociażby przy wyborze imienia dla swojego dziecka.
Jak się jednak okazuje, istnieje pewna mała luka, w której astrologiczne przesądy i naukowe dane spotykają się w połowie drogi. Powiązanie miesiąca, w którym przychodzimy na świat, z potencjalną długością naszego życia ma bowiem niezwykle solidne fundamenty w... samej biologii.
Grudzień miesiącem stulatków. Serce pracuje w tym przypadku znacznie lepiej
Z publikacji zamieszczonej w czasopiśmie naukowym "Journal of Aging Research" wynika, że osoby przychodzące na świat w ostatnim miesiącu roku wykazują największe szanse na dożycie sędziwego wieku. Eksperci wyliczyli, że w tej grupie zauważalnie rzadziej występują choroby układu krążenia. A ponieważ schorzenia kardiologiczne znajdują się w czołówce najczęstszych przyczyn przedwczesnych zgonów, niższa podatność na tego typu problemy bezpośrednio może zwiększać szanse na dłuższe życie.
Naukowcy przestrzegają jednak przed wyciąganiem z tego kategorycznych wniosków. Statystyki pokazują bowiem, że pacjenci urodzeni w grudniu statystycznie częściej zmagają się natomiast z astmą oraz schorzeniami na tle neurologicznym. Przełożenie daty urodzenia na predyspozycje zdrowotne to jednak mechanizm wielowymiarowy i z pewnością nie działa on w sposób zero-jedynkowy.
Zobacz także
Kolejne badania potwierdzają statystyki. Kto z kolei żyje najkrócej?
Przedstawione powyżej ustalenia nie są w świecie nauki odosobnione. Opisywaliśmy już w przeszłości podobne zestawienia i we wszystkich z nich ostateczna konkluzja pozostawała taka sama. Doskonałym przykładem jest tu niemiecka praca "Month of birth and survival to age 105+" z 2005 roku. Zespół badawczy w składzie Gabriele Doblhammer, Rembrandt Scholz oraz Heiner Maier przeanalizował w niej akta stulatków i odnotował wyraźną korelację. Ich obliczenia wykazały, że osoby z grudnia mają o 16 procent większe szanse na przekroczenie 105 lat życia w stosunku do średniej.
Identyczne obserwacje poczynili naukowcy z Uniwersytetu w Chicago, Leonid A. Gavrilov i Natalia S. Gavrilova. W swoim opracowaniu "Season of Birth and Exceptional Longevity" z 2011 roku dowiedli oni silnie sprzyjającego wpływu końcówki roku na ludzką żywotność.
Te same zestawienia bezwzględnie wskazują zarazem, że na najkrótsze życie najbardziej narażeni są ludzie urodzeni w marcu oraz w czerwcu.
Skąd biorą się te różnice? Kluczem warunki środowiskowe i medycyna
Genezy tego zjawiska nie należy upatrywać w ułożeniu ciał niebieskich w dniu naszych narodzin, lecz po prostu w cyklach pór roku oraz warunkach środowiska. Trzeba mieć też przede wszystkim na uwadze, że do badań weryfikowano losy osób urodzonych ponad sto lat temu. W tamtych czasach nie było więc dostępu do lodówek czy antybiotyków. W związku z tym w przestrzeni naukowej powstało kilka hipotez tłumaczących wyniki tych badań.
Pierwsza z nich mówi o uniknięciu skrajnych temperatur w pierwszych tygodniach życia, a także o ominięciu letnich upałów w samym momencie poczęcia, które mogłyby negatywnie oddziaływać na materiał genetyczny.
Drugi kluczowy czynnik to choroby zakaźne. Dzieci przychodzące na świat zimą naturalnie omijały najgorsze fale letnich infekcji układu pokarmowego czy wirusa polio. W czasach przed chłodzeniem żywności zepsute od gorąca jedzenie powodowało poważne, nierzadko śmiertelne zatrucia, a grudniowe noworodki spędzały ten newralgiczny okres jeszcze bezpiecznie pod sercem matki.
Trzecim elementem była z kolei kwestia żywienia. Kobiety rodzące zimą dysponowały w trzecim trymestrze ciąży szerokim dostępem do świeżych, jesiennych plonów, co zabezpieczało odpowiednią podaż składników odżywczych. Matki rodzące wiosną często natomiast mierzyły się z ciężkim, zimowym deficytem witamin.
Biorąc pod uwagę dzisiejszy rozwój medycyny i całoroczny dostęp do niezbędnych leków czy suplementów, z ciekawością można tylko zadawać sobie pytanie, jak wyniki takich badań będą prezentowały się za kolejne sto lat.






