Wieczór kawalerski zakończony interwencją służb na lotnisku w Poznaniu
Panowie z wieczoru kawalerskiego przesadzili na lotnisku Poznań-Ławica. Jeden nigdzie nie poleciał Fot. CatwalkPhotos/Shutterstock

Polskiego internetu dawno nie rozgrzało nic tak, jak drama uczestniczek wieczorów panieńskich na lotnisku we Wrocławiu. Wątpliwej sławy paniom chyba pozazdrościli panowie, którzy urządzili niezłą scenkę na lotnisku w Poznaniu. Wszystko zakończyło się interwencją służb.

REKLAMA

Sprawa uczestniczek wieczoru panieńskiego była szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Panie urządziły w samolocie awanturę, która nie przystoi żadnej damie, a ostatecznie aż pięć z nich musiał opuścić pokład. Panowie z poznańskiego wieczoru kawalerskiego też nie próżnowali. Sceny zaczęli robić już na lotnisku, ale to na pokładzie jeden posunął się za daleko.

Przebieranki na lotnisku w Poznaniu. Uczestnik wieczoru kawalerskiego wyrzucony

Tej ekipy z wieczoru kawalerskiego nie dało się przegapić. Grupa mężczyzn w czwartek 23 lipca miała lecieć z lotniska Poznań-Ławica do Tirany, czyli stolicy Albanii. Ze względu na niskie ceny i ładne wybrzeże jest to dość popularny kierunek na wyjazdy dla osób szukających rozrywki.

Grupa z wieczoru kawalerskiego chciała jednak zacząć zabawę jeszcze w Polsce i zadbała o "odpowiednią" oprawę. Na lotnisko Poznań-Ławica przybyli w strojach z napisami "SWAT" i "Police", a pana młodego przebrali w strój więzienny. Wszystko miało bowiem wyglądać na inscenizację konwoju więziennego.

W taki sposób mężczyźni pokonali kontrolę bezpieczeństwa i weszli nawet na pokład samolotu. Tam jednak zaczęły się problemy. Załoga poinformowała ich o "konieczności zachowania porządku oraz stosowania się do poleceń". Właśnie w tym momencie jeden z uczestników zabawy rzucił, że w jego bagażu znajduje się "materiał eksplodujący". Po tym haśle do akcji wkroczyły służby.

"Służby potraktowały sytuację poważnie i podjęły odpowiednie czynności. Po wyjaśnieniu sprawy i uznaniu, że nie ma rzeczywistego zagrożenia, 34-latek za niestosowne żarty został ukarany mandatem" – informuje Straż Graniczna. Surowszą karą był jednak nakaz opuszczenia pokładu, więc mężczyzna musiał zapomnieć o dalszej zabawie z kolegami podczas albańskiego wieczoru kawalerskiego.

Największe błędy na lotniskach. Żarty o bombach i porzucone bagaże wysoko

Niestety podobne sytuacje, które kończą się usunięciem kogoś z listy pasażerów, nie są żadną nowością na naszych lotniskach. Żarty o bombach podczas kontroli, choć nikogo nie bawią i są regularnie nagłaśniane, nadal stanowią bardzo poważny problem. Każda taka sytuacja kończy się wezwaniem służb, a często także ewakuacją. Podobnie wygląda to również w przypadku pozostawienia bez opieki bagażu, a nawet powerbanka. Nie bez powodu, bo powerbank eksplodował w samolocie już niejeden raz. Równocześnie jednak Lotnisko Chopina wskazało, że to co innego jest najczęstszym błędem popełnianym w polskich portach. Zgodnie z ich wpisem pasażerowie nadal są przekonani, że samolot na nich zaczeka. I jest to wielka pomyłka, bo nawet samolot czarterowy musi trzymać się rozkładu lotu, inaczej generuje ogromne opóźnienia i zamieszanie na innych lotniskach. Nie myślcie też, że w razie potrzeby obsługa wywoła wasze nazwiska. Coraz więcej portów rezygnuje z tego systemu i zmienia się w tzw. ciche lotniska, na których nie ma komunikatów głosowych.