
Światowa turystyka wiosną tego roku przetrwała niemałe trzęsienie ziemi związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Zamieszanie z lotami i niepewność związana z dostawami paliwa sprawiły, że turyści wstrzymali się z podróżami. Spadki odwiedzin widać w wielu krajach, ale nie w Albanii, która idzie na rekord.
"Tania Chorwacja", "Malediwy Europy" – to tylko kilka określeń na Albanię, które pojawiają się w światowych mediach. W każdym z nich jest trochę prawdy. Ceny są tam niższe niż w Chorwacji, a kultura w wielu momentach jest dość podobna. Co więcej, turkusowe wody Morza Jońskiego i Adriatyckiego potrafią przywoływać na myśl egzotyczne wyspy. I to te czynniki mogą przyciągać tam kolejnych turystów. Jednych Albańczycy lubią bardziej, a innych mniej.
Albania ze wzrostem w turystyce. Szybko zyskuje na popularności
Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu o wakacjach w Albanii nie myślał nikt. Położony między Czarnogórą a Grecją kraj pozazdrościł sąsiadom i również postanowił z czasem postawić na turystykę. Nowe hotele wyrastają tam niczym grzyby po deszczu, ale największy rozwój wiązał się z innym posunięciem.
Ogromnym krokiem naprzód dla albańskiej turystyki było nawiązanie współpracy z tanimi przewoźnikami. Wizz Air i Ryanair ze swoimi połączeniami sprawili, że zainteresowanie tym krajem zaczęło dynamicznie rosnąć, a proces ten nadal trwa.
Aktualnie tylko z Polski Wizz Air umożliwia loty do Tirany z Gdańska, Katowic, Krakowa, Poznania, Lotniska Chopina w Warszawie, Radomia i Wrocławia. Z kolei Ryanair do stolicy Albanii lata od nas z Gdańska, Katowic, Krakowa, Poznania, Modlina, Lotniska Chopina i Wrocławia. I oczywiście część tych lotów oferowana jest tylko latem, ale w rozkładach nie brakuje również połączeń całorocznych, czym Albania wyprzedziła Chorwację, która dopiero teraz zyskuje pierwsze tanie loty z Polski od października do marca.
A jaki jest efekt takiego ruchu? W maju 2025 roku liczba turystów była tam aż o 15,9 proc. wyższa niż w analogicznym okresie sprzed roku. W tym samym czasie Cypr notował spadek o 4,9 proc., Chorwacja miała 7 proc. mniej odwiedzających, a Grecja straciła ok. 8-10 proc. podróżnych. Wakacje najpewniej pozwolą nadrobić te straty, ale w ostatecznym rozrachunku każdemu kierunkowi zależy na wydłużeniu sezonu, a nie kłopotliwym nagromadzeniu odwiedzających w lipcu i sierpniu.
Zobacz także
Polacy ważną grupą turystów w Albanii. Ale i tak wolą tam Niemców
Na wakacje do Albanii najczęściej jeżdżą turyści z Kosowa i Włoch. Dalej znajdują się obywatele Macedonii Północnej, Grecji i Czarnogóry. Widać zatem wyraźnie, że ruch napędzają tam przede wszystkim sąsiedzi. Jednak coraz większe znaczenie mają także inni odwiedzający.
Polacy są w Albanii liderami w kwestii wzrostu. Rok do roku liczba naszych podróżnych wzrosła tam aż o 55,8 proc. W rozmowie z albańską stacją TV Klan Rigers Beqiri, ekspert ds. turystyki, przyznał, że Polacy należą do najbardziej lojalnych turystów w tym kraju. W gronie tym wymienił także Brytyjczyków i Niemców.
Dodał też, że to właśnie ta ostatnia grupa odwiedzających jest w Albanii najbardziej lubiana. A dlaczego akurat Niemcy? Powód jest dość prozaiczny, a zarazem kluczowy. Niemcy wydają najwięcej pieniędzy. A to ważne, kiedy średnia pensja w kraju wynosi 90 tys. leków brutto, czyli ok. 4,2 tys. zł. W Polsce jest to ok. 9,1 tys. zł brutto. Choć to, ile naprawdę zarabiają Polacy, lepiej pokazuje mediana.






