Widok na Gołębiewski w Pobierowie
Tajemnica Gołębiewskiego w Pobierowie. Formalnie to nie jest hotel Fot. Zrzut ekranu / Gołębiewski Pobierowo

Nad wejściem napis "Hotel Gołębiewski". Te same litery wyłożono płytkami na dnie zewnętrznego basenu. Tyle że w świetle polskiego prawa żadnego hotelu w tym miejscu nie ma – obiekt nie przeszedł urzędowej kategoryzacji, nie ma ani jednej gwiazdki, a za samo posługiwanie się słowem "hotel" właścicielowi grozi kara.

REKLAMA

Sprawę wyciągnęli dziennikarze portalu Fly4free.pl, którzy zajrzeli do państwowych rejestrów obiektów hotelarskich. Hotelu Gołębiewski w Pobierowie tam nie ma. Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego potwierdził, że inwestor nie złożył nawet wniosku o zaszeregowanie.

Efekt jest paradoksalny: jedynym formalnie pięciogwiazdkowym hotelem w całym Pobierowie pozostaje niewielka Linea Mare, a nie budynek, który widać z drugiego końca plaży. Ślad tej ostrożności widać zresztą w komunikacji samej spółki. Na stronie internetowej obiekt występuje konsekwentnie jako "Gołębiewski Pobierowo". Słowa "hotel" tam nie znajdziecie – zostało wycięte z opisów, choć wciąż zdobi fasadę.

O skali i rozmachu rodzinnej inwestycji pisaliśmy zresztą w naTemat, opisując, jak Tadeusz Gołębiewski stworzył hotelowe imperium, bo "to taki ojciec, który dbał o wszystko".

Gołębiewski w Pobierowie formalnie nie jest hotelem. I to nie jest drobiazg

W Polsce nazwy rodzajowe obiektów noclegowych, takie jak hotel, motel, pensjonat, kemping, schronisko nie są hasłem marketingowym do dowolnego użytku. Chroni je ustawa o usługach hotelarskich. Żeby legalnie nazwać się hotelem w reklamie, na szyldzie czy w korespondencji trzeba mieć decyzję marszałka województwa o zaszeregowaniu do konkretnej kategorii.

Za wprowadzanie klientów w błąd co do rodzaju i kategorii obiektu kodeks wykroczeń przewiduje grzywnę albo ograniczenie wolności. Marszałek ma też narzędzie znacznie dotkliwsze niż mandat: może nakazać wstrzymanie świadczenia usług.

Historia w tej firmie już się zresztą kiedyś powtarzała. Dwie dekady temu, przy otwarciu obiektu w Wiśle, śląski urząd marszałkowski zakwestionował samodzielnie przyznane cztery gwiazdki. Właściciel tłumaczył wtedy, że to po prostu jego zastrzeżony znak towarowy.

Co trzeba zrobić, żeby być hotelem

Recepcja i łóżka nie wystarczą. Ustawa stawia trzy podstawowe progi wejścia:

  • co najmniej 10 pokojów, w większości jedno- i dwuosobowych,
  • usługi gastronomiczne na miejscu – co najmniej jedną restaurację lub serwować minimum śniadania,
  • codzienne sprzątanie, ścielenie łóżek i obsługa recepcji.
  • Obiekty, które tych warunków nie spełniają albo nie przeszły procedury, mogą działać całkowicie legalnie, tyle że pod innym szyldem. Stąd w polskim krajobrazie wyrastające jak grzyby po deszczu "obiekty świadczące usługi hotelarskie", "rezydencje", "domy wypoczynkowe", "centra konferencyjne" czy egzotycznie brzmiące "apartextele".

    Co więcej, choć w hotelach chodzi już nie tylko o gwiazdki, polska kategoryzacja uchodzi za jedną z najbardziej drobiazgowych w Europie. Szczegóły reguluje rozporządzenie ministra sportu i turystyki, a inspektorzy sprawdzają dosłownie wszystko, od powierzchni pokoju po wyposażenie łazienki.

    Pięć gwiazdek, do których Gołębiewski w Pobierowie wyraźnie aspiruje, oznacza kilkadziesiąt twardych wymogów naraz. To między innymi klimatyzacja obowiązkowa w całym obiekcie, z gwarancją maksymalnie 24°C latem. Do tego zespół odnowy biologicznej z basenem i co najmniej dwoma dodatkowymi elementami – sauną, siłownią, solarium czy gabinetem masażu. Pokój dwuosobowy o powierzchni minimum 18 mkw., bez wliczania łazienki i przedpokoju. Room service i portier przez całą dobę, do tego czyszczenie obuwia, winda, sejf i minibar w każdym pokoju, a także waga łazienkowa, szlafroki, prasa i wielojęzyczna recepcja.

    Dlaczego wniosek Gołębiewskiego w Pobierowie nie leży w urzędzie?

    Infrastrukturalnie kompleks większość tych punktów prawdopodobnie odhacza bez trudu – ma baseny, restauracje, SPA i klimatyzację, o której było głośno za sprawą wizyty Książula, który zapłacił prawie 5 tys. zł za noc w Gołębiewskim, a pobyt okazał się koszmarem. Fly4free.pl stawia jednak hipotezę czysto proceduralną: budowa i odbiory po prostu jeszcze się nie skończyły.

    I potwierdzają to liczby. Docelowo w Pobierowie ma działać 1240 pokojów dla ponad 3 tys. gości. Pierwsi wczasowicze zastali natomiast około 500 udostępnionych pokojów i apartamentów. Tyle że ustawa każe zaszeregować cały funkcjonujący obiekt, spełniający komplet norm budowlanych, przeciwpożarowych i sanitarnych. Dopóki wszystkie skrzydła nie przejdą odbiorów, złożenie wniosku nie miałoby po prostu sensu.

    Na razie więc najgłośniejszy "hotel" tego lata nad Bałtykiem pozostaje formalnie bardzo dużym i bardzo drogim kompleksem noclegowym – bez ani jednej gwiazdki. Ceny pokoi hotelu w Pobierowie zresztą już zaczęły schodzić w dół – Gołębiewski już zweryfikował swój cennik, a po sezonie nocleg dla dwóch osób ma być tańszy nawet o kilkaset złotych.