Widok z góry na pływającye panele słoneczne zamontowane na morskiej farmie łososi
Pływające panele wyciszyły okoliczne wody. Tysiące ryb znalazło pod nimi bezpieczne schronienie. Screen z experiencia-interactiva.mowi.com

W hodowli łososi w Chile zainstalowano pływające panele słoneczne, aby ciąć koszty i emisję spalin. Instalacja przyniosła jednak nieoczekiwane, pozytywne skutki dla całego ekosystemu. Zamiast płoszyć zwierzęta, wodna elektrownia stworzyła im podwodny azyl.

REKLAMA

Głównym celem projektu Huar Norte była transformacja energetyczna, bo oceaniczne farmy rybne pochłaniają zazwyczaj potężne ilości ropy. Energia ze Słońca sama w sobie jest w ekologiczna, jednak w tym konkretnym przypadku przyniosła dodatkowo korzystny efekt uboczny.

Pływająca fotowoltaika i redukcja emisji CO2 na farmie

Przez wiele lat farma w regionie Los Lagos, zarządzana przez przedsiębiorstwo Mowi, opierała się wyłącznie na dieslu i ropie. Hałaśliwe silniki zasilały całą skomplikowaną infrastrukturę hodowlaną. Do tego emitowały ogromne ilości gazów cieplarnianych i mocno zanieczyszczały tamtejsze wody. Zdecydowano się więc na radykalne zmiany.

Przedsiębiorcy nawiązali współpracę z trzema firmami technologicznymi. Grupa AKVA zbudowała nowe, wytrzymałe kojce dla ryb. Alotta Energy dostarczyła pływającą sieć paneli słonecznych, a firma Fjord Maritime wyposażyła system w zaawansowane akumulatory.

"Rozwiązanie to jest wyjątkowo wydajne, a hybrydowy system solarny pokrywa obecnie około 57 proc. zapotrzebowania farmy na energię" – czytamy w artykule serwisu The Pulse.

Autorzy tekstu wyliczają, że nowa infrastruktura oszczędza rocznie ponad 36 tysięcy galonów paliwa (ponad 136 tysięcy litrów). Spowodowało to również wyeliminowanie aż 386 ton emisji CO2 do atmosfery. Modernizacja ułatwiła też codzienną logistykę, ponieważ na miejsce przypływa teraz znacznie mniej łodzi z zaopatrzeniem.

Poprawa dobrostanu łososi. Panele jako sztuczne schronienie

Inwestycja przyniosła też niezwykłe korzyści pod powierzchnią wody. Przed instalacją fotowoltaiki spalinowe silniki generowały nieustanne wibracje i hałas. Zjawisko to powodowało ciągły stres, który dotykał zarówno pracowników, jak i ryby w akwenie.

Uruchomienie zielonej elektrowni natychmiast wyciszyło całą farmę. Portal The Pulse napisał, że redukcja hałasu była odczuwalna natychmiastowo. Pozytywny wpływ miały także same moduły zamontowane na powierzchni. Szerokie panele słoneczne rzuciły na wodę cień, tworząc swoisty parasol.

Zwierzęta bardzo szybko zaczęły wykorzystywać nowy "daszek". Tysiące łososi gromadziło się tuż pod instalacją. Nowa kryjówka zapewnia im doskonałe schronienie przed drapieżnymi ptakami i ostrym światłem słonecznym.

Czysta woda wokół farmy i pozytywny wpływ na środowisko

Brak warczących generatorów i rzadszy ruch łodzi przekształciły dawną, przemysłową strefę w spokojną oazę. Chilijski sukces nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. Pływającą fotowoltaikę testowano już wcześniej w Norwegii, gdzie zresztą powstała najdalej wysunięta na północ instalacja tego typu na świecie.

Jak wskazują dziennikarze The Pulse, to właśnie w północnych wodach po raz pierwszy zaobserwowano, że morskie drapieżniki, takie jak dorsze, masowo wykorzystują sztuczny cień tworzony przez panele. Zwierzęta bez problemu adaptują się do nowych, czystszych warunków.

Redukcja hałasu i spalin na farmie poprawia komfort pracy ludzi, a przy okazji tworzy bezpieczne środowisko nad i pod wodą. Wydaje się to oczywiste i logiczne, ale dla sceptyków OZE będzie z pewnością trudne do zaakceptowania.