Cupra z piekła rodem o mocy 680 KM. Formentor przy niej to grzeczny uczeń
Cupra z piekła rodem o mocy 680 KM. Formentor przy niej to grzeczny uczeń Fot. materiały prasowe Cupra

Cupra przesuwa granice tego, co dotychczas uważano za możliwe w świecie sportowych samochodów elektrycznych. Hiszpańska marka pokazała model, który bez wątpienia zasługuje na miano najbardziej szalonego projektu w całej jej historii.

REKLAMA

Cupra E-Racer to samochód wyścigowy klasy touring car i pomysł z piekła rodem w kwestii osiągów oraz designu. Inżynierom udało się wykrzesać z tej nowej konstrukcji niewiarygodne wręcz parametry. Elektryczny napęd E-Racera generuje moc maksymalną 680 KM oraz moment obrotowy na poziomie 960 Nm. Zapewnia to przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie zaledwie 3,2 sekundy.

Design E-Racera. Czy przypomina seryjne Cupry?

To podobnie jak MG Cyberster, albo idąc bardziej w stronę samochodów spalinowych – Lamborghini Huracán Evo z napędem RWD. Najmocniejsza cywilna wersja spalinowa w ofercie marki – CUPRA Formentor VZ5 z silnikiem 2.5 TSI – generuje moc 390 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie 4,2 sekundy (dla porównania sprawdziliśmy kiedyś dwie konfiguracje Cupry Formentor).

Cupra z piekła rodem o mocy 680 KM. Formentor przy niej to grzeczny uczeń Fot. materiały prasowe Cupra

Torowy E-Racer przewyższa flagowego seryjnego SUV-a o 290 KM, a w sprincie do setki wygrywa z nim o pełną sekundę. Wyścigowy elektryk oferuje także natychmiastowy dostęp do pełnego momentu obrotowego oraz brak emitowanego hałasu jednostki spalinowej.

Jak wygląda E-Racer? To zawodnik bez cywilnych blach, dla którego naturalnym środowiskiem jest tor wyścigowy. W oczy rzuca się wielki spoiler z tyłu, poszerzone nadkola i agresywnie poprowadzone linie z przodu. Ale zwróćcie też uwagę na elementy, które da się wyłapać wizualnie w nadwoziu Formentora i Terramara. W zasadzie każda seryjna Cupra wygląda tak, jakby miała w sobie cząstkę genów E-Racera.

20 tysięcy godzin pracy nad wyścigowym układem napędowym

Jak podkreśla hiszpańska marka, E-Racer wyprzedzał swoją epokę, ale również utorował drogę późniejszym elektrycznym modelom Cupra. Inżynierowie poświęcili na rozwój projektu ponad 20 tysięcy godzin. Szczególnym wyzwaniem było opracowanie układu napędowego oraz integracja akumulatora o pojemności 65 kWh z wyścigowym nadwoziem.

Cupra z piekła rodem o mocy 680 KM. Formentor przy niej to grzeczny uczeń Fot. materiały prasowe Cupra

Największym przeciwnikiem nie była tu jedynie masa pojazdu, ale także zarządzanie energią i temperaturą. Każdy element samochodu podporządkowano maksymalnej efektywności, bo przecież mówimy o aucie skrajnie wyczynowym. Finalnie powstała konstrukcja, która nie tylko imponowała osiągami, ale również wyznaczała kierunek rozwoju dla całego segmentu elektrycznych samochodów wyścigowych.

Elektryczne modele Cupry: Born, Tavascan i Raval

Chociaż Cupra E-Racer nie trafiła do seryjnej produkcji nawet w ugrzecznionym, bardziej cywilnym wydaniu, to marka ma w swojej ofercie inne auta elektryczne. Pierwszym samochodem na prąd ze znaczkiem Cupry był model Born, zaprezentowany w 2021 roku. Kolejnym krokiem była Cupra Tavascan – jeszcze bardziej pociągający stylistycznie projekt, który bazuje na liniach SUV-a coupé.

Najnowszym rozdziałem tej historii jest Cupra Raval. Miejski samochód elektryczny, który po premierze został uznany za najbardziej udany debiut w historii marki.