
Anna Dereszowska to bez wątpienia jedna z lepiej znanych polskich aktorek. Przez lata dała się zapamiętać widzom jako Jadźka z "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" czy Hanna z "Rojst'97". Niewiele osób wie jednak, że aktorka ma drugie źródło dochodu. Posiada glamping na Mazurach.
Anna Dereszowska w wielu wywiadach podkreślała, że zawód aktorki bywa wyjątkowo niepewny. Jednego dnia można mieć wiele zaproszeń do współpracy, ale z biegiem lat bywa o nie coraz trudniej. Stąd, chcąc zbudować stabilizację finansową, nie bała się inwestować. Jednym z ciekawszych jej biznesów jest niezwykle modny w ostatnich latach glamping. Pięć unikatowych namiotów należących do aktorki i jej męża znajduje się w sercu mazurskiego lasu.
Namiot u Anny Dereszowskiej kosztuje tyle co tygodniowe all inclusive w Turcji
"Wolny Las" – tak swój glamping we wsi Ławki na Mazurach nazwała Anna Dereszowska, która opowiada o swojej agroturystyce w rozmowie z naTemat. Inwestycja znajduje się tuż obok jej prywatnego domu o powierzchni niespełna 200 metrów kwadratowych. W ramach ośrodka dla wynajmujących dostępny jest domek gościnny, a także pięć namiotów. Te jednak nie mają nic wspólnego z tym, co oglądamy w Decathlonie.
Glampingi w ostatnich latach podbiły Europę Zachodnią, a i w Polsce kolejne takie miejsca wyrastają jak grzyby po deszczu, bo nie da się ukryć, że wakacje w Polsce to nie tylko Bałtyk i Tatry. Ale o co w tym chodzi? Otóż glamping to połączenie biwakowania z ofertą przyjemnego hotelu butikowego. Standard jest tam wyższy niż w niejednym domu, a całość nastawiona jest na wypoczynek na łonie natury, z dala od zgiełku dużych miast. Wiele glampingów oferuje także możliwość oglądania nocnego nieba, relaks w gorących baliach, a nawet zajęcia grupowe. Stąd też takie wypoczynki nie należą do tanich.
Wiele udogodnień, w tym balię, pomost i bliskość jeziora, oferuje także inwestycja Dereszowskiej. Za takie wygody trzeba jednak sporo zapłacić. Tygodniowy pobyt w terminie 17-23 sierpnia w jednym z jej namiotów kosztuje na Booking.com 3,9 tys. zł. A w cenie nie ma wyżywienia ani dojazdu. Ci, którzy dobrze sprawdzają oferty, za tyle mogą znaleźć last minute na all inclusive w Turcji dla dwóch osób, choć ceny takich wakacji na przestrzeni miesięcy szybko rosły. Za nieco wyższy standard będą musieli trochę dopłacić, ale nadal w cenie będą mieli pełne wyżywienie, napoje bez limitu, a także przeloty i gwarancję pogody.
Zobacz także
Jednak zanim wyśmiejecie ofertę na Mazurach, weźcie pod uwagę, że na glampingu urlop będzie czymś zupełnie innym od all inclusive w Turcji. I właśnie za tę odmienność ludzie dziś bardzo chętnie płacą, nawet jeśli na co dzień turyści na Mazurach oszczędzają na czym się da.
Glamping i all inclusive kosztują podobnie. Ale to zupełnie różne wakacje
Jadąc na all inclusive, wylądujecie w hotelu z setkami innych osób. W ciągu dnia nad basenem będzie leciała głośna muzyka, a wieczorem najpewniej czeka was kolejna dyskoteka. Do tego dochodzą sąsiedzi. Jeśli będziecie mieli szczęście, nie będą hałaśliwi, ale przez cienkie hotelowe ściany często słychać zdecydowanie zbyt wiele. Osoby pracujące z ludźmi i pod presją w takich warunkach raczej trudno wypoczywają.
Glamping to natomiast wypoczynek dla osób, które chcą ucieczki od codzienności i zgiełku. Dzięki umieszczeniu w lesie lub po prostu na łonie natury pozwala się wyciszyć i odpocząć z dala od tłumów, głośnej muzyki i ciągłego pędu życia. I to właśnie takie urlopy w luksusowych namiotach, a także w niewielkich hotelach butikowych są dzisiaj obiektami pożądania w wielu zakątkach Europy i świata. A zakochani w tureckich, egipskich, ale i polskich molochach podróżni z Polski jeszcze długo tego nie zrozumieją, oceniając glamping Anny Dereszowskiej i porównując koszt wakacji na Mazurach z zagranicznymi wyjazdami.






