
To już oficjalne. PLL LOT ogłosił otwarcie zupełnie nowej trasy długodystansowej. Już w marcu otrzymamy perełkę na skalę europejską, a ja rozważę powrót do kraju, który pokochałam od pierwszego wejrzenia.
Polskie Linie Lotnicze LOT w ostatnich miesiącach zaskakiwały dynamicznym rozwojem. Latem w rozkładzie pojawiły się nowe połączenia m.in. na Kretę i do Porto, wcześniej zadebiutowało bezpośrednie połączenie do San Francisco, a z bliższych tras otrzymaliśmy Bolonię. Najgorętszą premierą tego roku wydaje się jednak zapowiedziany na październik Bangkok, a emocje podróżnych wzbudził przeciek dotyczący lotów do Wietnamu. Teraz przewoźnik podał wszystkie szczegóły i potwierdził nowe połączenie w swojej siatce.
PLL LOT podbijają Azję. Jako nieliczni podbijają Wietnam
Serwis Pasazer.com w środę 29 lipca poinformował, że nasz narodowy przewoźnik może szykować na czwartek wyjątkową niespodziankę dla polskich podróżnych. I miał rację. Już 31 marca 2027 roku (wraz z wejściem w życie letniego rozkładu lotów) w ich siatce PLL LOT pojawi się połączenie do Hanoi, czyli stolicy Wietnamu.
Chwilę przed południem LOT przekazał, że nowe połączenie między Polską a Wietnamem stanie się faktem. Będzie to całoroczna trasa, a kolejne samoloty będą latały między Warszawą a Hanoi 3 razy w tygodniu. Z Lotniska Chopina będą startowały w poniedziałki, środy i piątki o godzinie 15:15. W drogę powrotną ruszą natomiast we wtorki, czwartki i soboty o godzinie 8:35. Lot do Wietnamu będzie trwał 10 godzin i 25 minut, a powrót zajmie 11 godzin i 20 minut.
Uruchomienie takiej trasy jest możliwe, ponieważ LOT odkupił od linii Thai Airways dwa używane Boeingi 787-8, które dołączą do ich floty już pod koniec 2026 roku. To dobrze znane maszyny, które są już we flocie naszego przewoźnika. LOT-owskie Dreamlinery z tej serii mają 252 miejsca i latają m.in. do Tokio, Seulu, ale i do wielu portów w USA.
Dodatkowo uruchomienie połączeń do Hanoi będzie wielkim powrotem. Nasz narodowy przewoźnik miał już w swojej ofercie bezpośrednie loty do Wietnamu, ale skasował tę trasę 15 lat temu. Podobnie było zresztą z Bangkokiem. Do stolicy Tajlandii LOT latał do 2000 roku i zawiesił to połączenie z powodu małego zainteresowania. Teraz jednak sytuacja się zmieniła – rocznie "Krainę Uśmiechu" odwiedza ok. 240 tys. naszych podróżnych, a część z nich kupuje tam nawet własne mieszkania. Wietnam także notuje rekordowe zainteresowanie, do którego przyczynił się m.in. brak obowiązku wizowego dla polskich turystów.
Uruchomienie lotów do Wietnamu to ogromne ułatwienie w organizacji podróży. Aktualnie bezpośrednio można się tam dostać z niewielu miejsc w Europie. Takie połączenia oferują głównie Londyn (Vietnam Airlines), Paryż (Vietnam Airlines oraz Air France), Frankfurt (Vietnam Airlines), a od października 2026 roku także Praga (VietJet Air). Warszawa może zatem dołączyć do tego elitarnego grona.
Zobacz także
Wietnam to najpiękniejsze miejsce, w jakim byłam. Tej podróży nie zapomnę nigdy
W Wietnamie miałam przyjemność być w 2024 roku. W dwa tygodnie przejechałam go z południa na północ (od Sajgonu i Delty Mekongu po Sapa z polami ryżowymi na górskich zboczach). I była to najlepsza podróż mojego życia, a przy okazji pierwsze zetknięcie z Azją Południowo-Wschodnią, którą później odwiedzałam jeszcze dwukrotnie, m.in. w czerwcu tego roku, zwiedzając Kuala Lumpur i kulinarną perełkę Malezji, czyli wyspę Penang.
Mimo coraz dokładniejszego poznawania tej części Azji to właśnie Wietnam pozostaje moim ulubionym punktem. Dzika roślinność sprawia, że każde miejsce wygląda jak gotowa sceneria dla filmów przygodowych. Południe ma piękne plaże, na które nie dotarły tłumy turystów. Moim ulubionym miejscem było natomiast Hoi An, miasto kupców i krawców z zabytkową architekturą kolonialną i wielobarwnymi lampionami.
Samo Hanoi podobało mi się najmniej, ale tak bywa ze stolicami. Modernistyczna architektura na modłę komunistyczną nie umywa się do kolorowych budynków Hoi An. Z drugiej jednak strony nie wyobrażam sobie być w Wietnamie i nie odwiedzić kultowej wręcz Train Street, na której pociąg mija restauracyjne stoliki dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Wietnam był wtedy jeszcze w wielu miejscach dziki i niezniszczony masową turystyką (tę było widać w zasadzie tylko w Hoi An). Ludzie byli przemili i choć nie zawsze mówili po angielsku, zawsze próbowali pomóc jak tylko potrafili. Także kuchnia wietnamska jest moim zdaniem znacznie smaczniejsza i bardziej zróżnicowana niż ta w Tajlandii, a lokale z rekomendacją Michelin oferowały doskonałe dania w cenie kilkunastu polskich złotych.






