Bartłomiej Kubkowski wiwatuje na plaży po przepłynięciu Bałtyku
Niewiarygodny wyczyn Polaka na Bałtyku. Bartłomiej Kubkowski przepłynął morze w 160 km w 55 godzin Screen z www.instagram.com/b.kubkowski

Dwoje Polaków postawiło przed sobą ekstremalne wyzwanie: przepłynięcie Bałtyku wpław. Walka w lodowatej wodzie trwała ponad 50 godzin. Oprócz bicia rekordów sportowcom przyświecał ogromnie szczytny cel. Bartłomiej Kubkowski i Karolina Szczepaniak wspierali fundację Cancer Fighters i zbiórkę na leczenie nastolatka po poważnym urazie kręgosłupa.

REKLAMA

Latem Bałtyk nie wszędzie jest lodowaty, ale z pozoru spokojne morze to w rzeczywistości potężny i zdradliwy akwen o powierzchni ponad 415 tysięcy kilometrów kwadratowych. Jego rozciągłość południkowa sięga 1300 kilometrów, a największe głębie opadają na niemal 460 metrów.

Bałtyckie fale są krótkie, strome i niebezpieczne, a podczas sztormów mogą osiągać nawet od 10 do 14 metrów wysokości. Do tego dochodzi prąd wsteczny, czyli cofka, odpowiedzialny za wiele tragedii przy samym brzegu. Przeprawa o własnych siłach przez morze to tytaniczny wyczyn.

Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk wpław. Jako pierwszy człowiek w historii

Bartłomiej Kubkowski dokonał rzeczy uznawanej za niemożliwą. O tym, że da się przepłynąć Bałtyk wpław, polscy długodystansowcy mówili od lat, ale wcześniej nikomu się to nie udało. Trasa ekstremalnej podróży wiodła ze szwedzkiej miejscowości Kaseberga wprost do Pobierowa.

Przez cały czas trwania próby pływak nie mógł spać, a dotknięcie łodzi asekuracyjnej natychmiast skutkowałoby przerwaniem próby. Wszelkie posiłki podawano mu na specjalnym kiju.

Sportowiec wystartował 30 lipca i przez 55 godzin bez jakiejkolwiek przerwy zmagał się z falami. Portal Sport Interia przypomina, że była to już jego piąta próba pokonania morza.

Ostatecznie Kubkowski wyszedł na brzeg w Dziwnowie, pokonując dystans 160 kilometrów. Heroiczny sukces połączył ze zbiórką, zgarniając ponad 500 tys. zł dla fundacji Cancer Fighters znanej z akcji Łatwoganga.

Karolina Szczepaniak i mordercza walka w morzu. Zabrakło "tylko" 40 km

W tym samym czasie ze wzburzonym Bałtykiem mierzyła się 34-letnia Karolina Szczepaniak. Utytułowana olimpijka również wyruszyła w stronę Pobierowa, chcąc płynąć bez przerwy przez niemal trzy doby.

"Karolina Szczepaniak zakończyła próbę przepłynięcia Morza Bałtyckiego wpław ze Szwecji do Polski. Płynęła przez 58 godzin" – poinformowano na profilu pływaczki.

"Fakt" podaje, że zespół asekuracyjny musiał przerwać jej próbę, gdy do polskiego brzegu brakowało zaledwie około 40 kilometrów. Wymogi tego morderczego wyzwania były identyczne, czyli całkowity brak snu i surowy zakaz dotykania łodzi. Pływaczka trafiła pod opiekę specjalistów, a jej stan po wyjściu z zimnego akwenu określono jako stabilny.

Setki tysięcy złotych na rehabilitację 14-latka po urazie kręgosłupa

Wyczyn polskiej pływaczki na bieżąco napędzał akcję "Kraulem przez Bałtyk dla Piotra", promując finansowanie drogiego leczenia 14-latka. W opisie zbiórki (dostępna tutaj) przeczytamy, że chłopiec uszkodził rdzeń kręgowy podczas nieszczęśliwego skoku do basenu. Zanim doszło do dramatycznego wypadku, nastolatek chętnie uprawiał sport i zdobywał szkolne wyróżnienia za swoje ogromne zaangażowanie w wolontariat.

Zebrane wsparcie pokryje koszty pierwszego etapu specjalistycznej rehabilitacji chorego. Osiągnięta kwota całkowicie jednak przerosła początkowe oczekiwania organizatorów. Podstawowy cel zakładał zebranie 200 tysięcy złotych, w 4 dni udało się zgromadzić już ponad dwa razy tyle, a dokładnie 471 tys. zł.