Noworodek patrzący w obiektyw ze skwaszoną miną
Imię Abelard to w Polsce prawdziwy unikat. Nosi je zaledwie czterech mężczyzn. Fot. ibragimova / Shutterstock

Polskie urzędy stanu cywilnego codziennie rejestrują tysiące noworodków. W morzu popularnych form kryją się prawdziwe unikaty. Jeden z nich stanowi historyczny i demograficzny ewenement.

REKLAMA

Wybór imienia to często wypadkowa mody, rodzinnej tradycji i popkultury. Abelard, bo o nim mowa, całkowicie wymyka się jednak trendom. Brzmi dostojnie, niesie ze sobą ogromną historię, ale rodzice w Polsce z jakiegoś powodu nie chcą go nadawać. Zamiast niego wolą wybierać bezpieczniejsze i znacznie krótsze imiona.

Zagadkowe pochodzenie Abelarda. Co tak naprawdę oznacza?

Historycy i językoznawcy wskazują na kilka niezależnych korzeni. Sformułowanie to wywodzi się bezpośrednio z dawnego języka prowansalskiego. Etymologia opiera się tu na słowie "abelha". Termin ten w dosłownym tłumaczeniu określał po prostu pszczelarza.

Jednak to imię ma również silne powiązania ze starogermańską tradycją. Zbitka członów "adal" (szlachetny ród) oraz "hard" (wytrzymały, silny) symbolizowała odwagę, co stawia je w jednym rzędzie z resztą imion dla dzieci, które oznaczają siłę, moc, waleczność i odwagę.

Początki tego imienia są związane z wybitnym francuskim teologiem z XII wieku. Piotr Abelard (właśc. Pierre Abélard) zreformował ówczesne systemy edukacji i wprowadził nowatorską metodę scholastyczną. Dzięki oparciu teologii na logice oraz dialektyce zyskał on miano ojca scholastyki. Data jego śmierci wyznacza jedyny dzień imienin w polskim kalendarzu, czyli 21 kwietnia.

Nadano je zaledwie 4 razy. Rodzice omijają to imię

Baza PESEL (według stanu na styczeń 2026 roku) tylko potwierdza niszowość tego imienia. Podczas gdy popularne formy liczone są w setkach tysięcy, w całej Polsce imię Abelard jako pierwsze nosi zaledwie 4 mężczyzn (ten trend utrzymuje się od lat 90. ubiegłego wieku). Jako drugie "aż" 16. To wynik, który sytuuje je w gronie najrzadziej nadawanych imion dla chłopców.

W Polsce funkcjonuje właściwie tylko jedna znana osoba nosząca to imię. To Abelard Giza, czyli popularny komik, stand-uper, scenarzysta i lider dawnego kabaretu Limo. Jego imię sprawiało, że ludzie doszukiwali się egzotycznego pochodzenia, ale urodził się w Gdańsku.

"Komik przyznał w jednym z wywiadów, że w czasach szkolnych bywało ono problematyczne, bo rówieśnikom zdarzało się z niego naśmiewać. Dorastający Abelard szybko jednak umiał poradzić sobie z tymi, dla których był powodem do drwin" – przypominał serwis Viva.pl.

Dziś komik czuje dumę ze swoich danych w dowodzie. Stanowią one bezpośredni hołd dla dziadka. Hugo Lasecki, uznany malarz i rysownik, bardzo pragnął mieć potomka o takim imieniu.

"Chciał mieć syna Abelarda. Ale urodziła mu się córka Heloiza, czyli moja mama. Obiecała dziadkowi, że jeśli będzie miała chłopca, to uczyni zadość jego niespełnionym marzeniom" – wyznał stand-uper.

Dlaczego Polacy unikają go, chociaż uwielbiają francuskie brzmienia?

Z danych demograficznych wynika, że Polacy lubią imiona o zachodnim charakterze. Nie chodzi tylko o te amerykańskie, ale np. w 2023 roku imię Oliwier otrzymało ponad 2,5 tysiąca noworodków. Silną pozycję utrzymuje również Marcel. Podobnie wygląda sytuacja wśród dziewczynek. W 2024 roku imię Lena nadano blisko 2,4 tys. razy, a Laura przekroczyła próg 4 tysięcy.

Abelard prawdopodobnie nie jest wybierany, bo jest... za długi i zbyt twardo brzmi. Nie ma go też w polskiej tradycji i wszystkim kojarzy się głównie ze stand-upem. Paradoksalnie modniejsze jest obecnie imię dziadka Abelarda Gizy, czyli Hugo. Sztuczna inteligencja wybrała je jako najlepsze dla chłopca urodzonego w 2026 roku.