
Wakacyjne opóźnienia lotów to niestety klasyka każdego sezonu. Problemy dotyczą także polskich turystów. W ostatnich dniach przekonali się o tym m.in. pasażerowie lecący z Krakowa do Liverpoolu. Ich oczekiwanie na lot ciągnęło się w nieskończoność.
Europejskie lotniska mierzą się z wieloma problemami. Francja ma regularne strajki kontrolerów lotów, na Majorce protestuje personel obsługi naziemnej, przez co trzeba spodziewać się opóźnień. Wiele europejskich lotnisk ma utrudnienia spowodowane nowym systemem EES. W Krakowie było jednak inaczej. Pasażerowie lecący do Liverpoolu utknęli z winy Ryanaira.
Ogromne opóźnienie Ryanaira w Krakowie. Pasażerowie wystartowali dopiero kolejnego dnia
Pasażerowie lecący z podkrakowskich Balic do Liverpoolu mieli wystartować o godzinie 8:55 w poniedziałek 3 sierpnia. Zgodnie z zaleceniami przewoźnika większość z nich na lotnisku była już przed godziną 7:00, żeby spokojnie przejść proces nadania bagażu, kontroli bezpieczeństwa, a także kontrolę graniczną. Jednak czekając już pod bramką, dowiedzieli się, że nie wystartują zgodnie z planem.
Jak informuje dziennik "Liverpool Echo", ok. 150 pasażerów utknęło z powodu usterki samolotu Ryanaira. Przewoźnik o bieżącej sytuacji informował podróżnych. "Lot FR6359 z Krakowa do Liverpoolu jest opóźniony z powodu drobnej awarii technicznej samolotu, która wystąpiła dziś rano. Zorganizowaliśmy samolot zastępczy do obsługi lotu, ale spowodowało to opóźnienie" – przekazano w jednej z wiadomości wysłanych pasażerom.
Kolejne godziny przyniosły dalsze opóźnienia. W jednej z wiadomości pasażerowie otrzymali informację, że do ich kart pokładowych dołączono vouchery na kwotę 17 zł, które można wykorzystać w lokalach uczestniczących w akcji. Jak informują pasażerowie, problem polegał na tym, że kawa na lotnisku kosztowała 21 zł.
– Czekamy przy bramce. Moglibyśmy wyjść, ale wtedy musielibyśmy przejść całą procedurę od nowa, a na lotnisku nie ma nic, więc to naprawdę nie ma sensu. Ludzie są zdenerwowani. Nie ma tu nikogo, kto by nam to wyjaśnił – relacjonował brytyjskim mediom Marcin Tkaczyk mieszkający w Lancaster.
Zobacz także
16 godzin opóźnienia Ryanaira. Przewoźnik wyjaśnia
Ok. 150 osób czekało 16 godzin na start samolotu do Liverpoolu. Po godzinach spędzonych na wpatrywaniu się w ekrany telefonów, chwilę po północy podróżni mogli wejść na pokład, a zastępcza maszyna zabrała ich w podróż do Wielkiej Brytanii. Na miejscu wylądowali ok. godziny 3:00 czasu lokalnego.
Po całym zamieszaniu z opóźnieniem i voucherami głos zabrał przewoźnik. W oświadczeniu przesłanym redakcji "Liverpool Echo" Ryanair poinformował, że pasażerowie, którzy do końca czekali na swój lot, otrzymali w sumie po 5 voucherów na łączną kwotę 85 zł.
"Pasażerowie zostali powiadomieni i byli na bieżąco informowani za pośrednictwem poczty elektronicznej, powiadomień PUSH oraz personelu naziemnego. Zaoferowano im pełny zwrot kosztów, bezpłatną zmianę lotu lub oczekiwanie na ten lot, który odlatywał z Krakowa o 00:32 czasu lokalnego" – dodał Ryanair.
Zgodnie z unijnym prawem pasażerowie będą mogli teraz ubiegać się o odszkodowanie za opóźniony lot. I to, że Wielka Brytania nie jest już członkiem Wspólnoty, nie stanowi tutaj żadnego problemu. Lot startował z terenu UE, a opóźnienie było winą linii lotniczej (awaria samolotu), więc każdy podróżny może na stronie Ryanaira wypełnić specjalny formularz i walczyć o zrekompensowanie strat. Zgodnie z tabelą przyjętą przez unijne władze w tym przypadku przysługuje odszkodowanie za opóźniony lot Ryanair i kwota 250 euro odszkodowania od linii lotniczych.






