
Czytanie etykiet masła i mleka z popularnych dyskontów potrafi dostarczyć cennych informacji. Za niepozornym opakowaniem nowej marki nierzadko kryją się najwięksi gracze z polskiego rynku. Co dokładnie wyczytamy z małego druczku na odwrocie?
Za produktami takimi jak mleko Pilos z Lidla czy masło Mleczna Dolina w Biedronce stoją znane i cenione polskie zakłady mleczarskie oraz mniejsze spółdzielnie, również o ugruntowanej pozycji. Większość z nas zdaje sobie z tego sprawę, ale niewiele osób wie, że za taką współpracą kryje się bardzo opłacalny i przemyślany model biznesowy.
Prawdziwi producenci masła i mleka z dyskontów
Portal Strefa Biznesu przeanalizował asortyment największych sklepów w Polsce. Szybko okazało się, że za popularnymi markami stoją prawdziwe potęgi naszej branży mleczarskiej. Np. Polmlek produkuje nabiał dla trzech rywalizujących ze sobą sieci: Lidl (masło Pilos), Dino (masło Krasula) oraz Carrefour (ser edamski).
Lidl – masło i mleko marki Pilos
Biedronka – nabiał marki Mleczna Dolina
Dino – produkty mleczne marki Krasula
Carrefour – masło i sery marek własnych
Zobacz także
Podwójna gra mleczarni. Ekonomia produkcji na wielką skalę
Wytwarzanie towarów pod własnym szyldem oraz jednoczesne dostarczanie ich pod marką marketu to dzisiaj powszechna praktyka. Prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka Marcin Hydzik wyjaśnia, że to żadna ujma na honorze, ale w pełni świadoma strategia. Dotyczy to zarówno wielkich firm prywatnych, jak i tradycyjnych spółdzielni.
"Określenie 'anonimowy podwykonawca' jest zresztą trochę mylące. Dla wielu zakładów produkcja marki własnej to świadomie wybrany model biznesowy, a nie działalność wstydliwa czy drugorzędna" – tłumaczy Hydzik w Strefie Biznesu.
Taki układ pozwala firmom dobrze zarobić i optymalnie wykorzystać wolne moce przerobowe na taśmach. Własne logo na półce buduje prestiż, lojalność i naturalnie wyższą marżę.
Z kolei praca dla dyskontu daje gwarancję ogromnych i stabilnych zamówień. To z łatwością pokrywa stałe koszty utrzymania fabryki. Aby skutecznie unikać wewnętrznej konkurencji i "kanibalizowania", producenci specjalnie zmieniają gramaturę (na to trzeba szczególnie uważać), receptury i wybierają zupełnie inne opakowania.
QUIZ: 15 pytań z egzaminu na prawo jazdy. Niektórzy wykładają się już na pierwszym!
Twój wynik to 0/0
Marki własne na polskim rynku. To nie zawsze gorsza jakość
Sklepy w Polsce opierają się głównie na dużych dyskontach, które walczą o klientów szalonymi cenami pod markami własnymi. Jak wyjaśnia Strefa Biznesu, branża mleczarska musiała dostosować się do tych realiów, ponieważ mleko trzeba skupować i przetwarzać na bieżąco, a powstałe nadwyżki gdzieś zagospodarować.
Dzisiejsi klienci szukają produktów w różnych cenach, ale chcą, żeby miały dobry skład. Dlatego logo marki marketu na opakowaniu nie oznacza zawsze gorszej jakości. Czasem jest wręcz przeciwnie, bo sieci chętnie wprowadzają linie ekologiczne czy produkty premium. Granica między marką znanego producenta a tą ze sklepu zaciera się coraz bardziej.






