
– Myślę, że ten plan (odejścia z Prawa i Sprawiedliwości – red.) zrodził się wiele, wiele lat temu. (...) Dziwię się, że politycy PiS-u tego nie widzieli i nie rozumieli – mówi Piotr Gajdziński. Współautor książki "Delfin. Mateusz Morawiecki" był rzecznikiem prasowym Mateusza Morawieckiego, gdy ten był prezesem banku BZ WBK. W Rozmowie naTemat prowadzonej przez Annę Dryjańską Gajdziński wymienia 3 niedoceniane atuty byłego premiera, którymi może napędzić Rozwój Plus.
O politycznym rozwodzie Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim można powiedzieć wiele, ale nie to, że przebiega za porozumieniem stron. A wszystko dzieje się przy otwartej kurtynie, wywołując dezorientację części wyborców prawicy i uciechę elektoratów innych ugrupowań.
Najnowsze przykłady? We wtorek prezes PiS w ledwo zawoalowany sposób dał do zrozumienia, że byłemu premierowi pomieszało się w głowie. Morawiecki nie pozostaje Kaczyńskiemu dłużny: w środę napisał na X, że ktoś kupił stowarzyszeniu Rozwój Plus (a wkrótce nowej partii – red.) lajki w mediach społecznościowych. "Czy to element prowokacji?" – pyta polityk, okraszając sugestię emotką przedstawiającą mrugnięcie okiem.
Rozłam w PiS. Kaczyński i Morawiecki walczą o władzę
Piotr Gajdziński, publicysta, który przez kilka lat był rzecznikiem Mateusza Morawieckiego w czasach, gdy ten stał na czele BZ WBK, uważa, że w tej sytuacji nie ma mowy o żartach, bo toczy się śmiertelnie poważna gra o władzę. A PiS, jego zdaniem, nie był na to przygotowany, choć plotki o tym, że Morawiecki stanie na czele rozłamu w PiS, krążyły od tygodni.
– Myślę, że są zaskoczeni. Myślę, że do końca w to nie wierzyli – mówi Gajdziński w Rozmowie naTemat. Gość Anny Dryjańskiej podkreśla, że przez pewien czas Kaczyński był zachwycony Morawieckim i widział w nim swojego następcę. Jednak nawet wtedy, gdy stało się jasne, że się rozmyślił, a na potencjalnego premiera rządu PiS namaścił Przemysława Czarnka, chciał zatrzymać Morawieckiego w partii.
– Miał z pewnością nadzieję i temu się nie dziwię, że Morawiecki zostanie w PiS-ie. (...) Morawiecki wnosi do tego PiS-u jakiś taki element, nazwijmy go, modernizacyjny. Jest dobrym organizatorem, jest człowiekiem inteligentnym i bardzo pracowitym. Więc to są cechy, które dla każdego szefa partii powinny być pożądane albo bardzo pożądane – przekonuje Piotr Gajdziński.
Zobacz także
Morawiecki. Ambicja plus
Plany Kaczyńskiego pokrzyżowała jednak ambicja Morawieckiego – jak twierdzi gość Rozmowy naTemat, to najbardziej wyrazista cecha byłego premiera rządu Zjednoczonej Prawicy.
– Morawiecki chce być prezydentem. To jest jego największe marzenie – mówi Gajdziński, który napisał o tym już w wydanej w 2019 roku książce "Delfin. Mateusz Morawiecki".
Zdaniem publicysty, zależnie od okoliczności, obok prezydentury Mateusza Morawieckiego interesują jeszcze dwie inne funkcje: premiera lub szefa dużej partii. – To wynika z jego ambicji, ale to wynika także z jego drogi życiowej. Bo jak ktoś był prezesem dużego banku, dużej korporacji, to on się nauczył pracy, która daje mu władzę i która powoduje, że podejmuje realne decyzje. Dlatego Mateusza Morawieckiego nigdy nie zaspokoi to, że będzie siedział w trzecim, drugim albo pierwszym rzędzie w Sejmie i podnosił rękę na polecenie szefa partii w sprawie takiej czy innej ustawy. To nie jest poziom, który jest w stanie go zadowolić – tłumaczy Piotr Gajdziński w Rozmowie naTemat.
3 niedoceniane atuty Morawieckiego według Gajdzińskiego
Gość podcastu naTemat zwraca uwagę na to, że wiele osób śledzących rozpad PiS nie docenia zasobów, jakimi dysponuje Mateusz Morawiecki. Wbrew pozorom chodzi nie tylko o 39 posłów i posłanek, z którymi były premier opuścił klub parlamentarny PiS i stworzył własny (pod nazwą Rozwój Plus).
– Moim zdaniem Morawiecki ma atuty, które są niedoceniane. Pierwszym z tych atutów jest Stowarzyszenie Solidarność Walcząca. To nie jest duża organizacja. To jest jakby spadkobierca dawnej organizacji jego ojca, Kornela Morawieckiego. (...) Dzisiaj to jest stowarzyszenie, które ma swoich ludzi w niektórych województwach (...). To nie są już tylko działacze tej dawnej konspiracyjnej Solidarności Walczącej, ale to są również dzieci tych ludzi. Oni są zaangażowani i zawsze byli zaangażowani. Morawiecki ich zatrudniał w banku. On nimi kieruje – mówi Piotr Gajdziński.
Drugim atutem założyciela Rozwoju Plus mają być "ludzie Morawieckiego, których wysłał do wielkich firm, do spółek Skarbu Państwa w czasach, gdy był premierem".
– Ale nie chodzi o ludzi, którzy zajmowali te najważniejsze menedżerskie stanowiska. Chodzi o ludzi, którzy pracowali w fundacjach (wspieranych przez takie spółki skarbu państwa jak – red.) Orlen, Polska Grupa Zbrojeniowa itd. I polityka tych organizacji polegała na tym, że poza wspieraniem wielkich projektów, wspierali oni również (...) organizacje działające na poziomie lokalnym. Przekazywali im łącznie naprawdę duże pieniądze. I to są ludzie, którzy są Morawieckiemu wdzięczni – ocenia Piotr Gajdziński.
Zdaniem gościa naTemat to na nich były premier może próbować oprzeć struktury lokalne swojej nowej partii.
A trzeci ukryty atut Mateusza Morawieckiego? – To jest oczywiście Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, z którego wywodzi się wielu działaczy jego obecnego stowarzyszenia – mówi Piotr Gajdziński.
Więcej w Rozmowie naTemat.






