
Porzucanie walizek na lotniskach i okolicznych parkingach to duży problem polskich portów. Zapominalscy turyści, spiesząc się na rejs lub do domu, zostawiają swoje rzeczy. W takich sytuacjach konieczna jest interwencja służb, a nierzadko również ewakuacja terminala. Tym razem efekt akcji mocno zaskoczył.
Lotnisko w Katowicach to jeden z największych portów regionalnych w Polsce, który niedawno doczekał się nowego parkingu. Ze względu na bliskość granicy często korzystają z niego Czesi, a okazjonalnie także Słowacy. To właśnie obywatel Słowacji zostawił na terenie portu walizkę, której zawartość przysporzyła mu poważnych kłopotów.
Słowak zostawił walizkę przed lotniskiem w Katowicach. Jej zawartość była nielegalna
O całym zajściu poinformował Śląski Oddział Straży Granicznej, obsługujący m.in. katowickie lotnisko. Jak czytamy w komunikacie, Słowak przyjechał na miejsce, aby odebrać przylatującą rodzinę. Pakując się do auta, zapomniał jednak o stojącej na zewnątrz walizce i odjechał. Zgubą szybko zajęły się odpowiednie służby, które w takich sytuacjach uruchamiają pełne procedury bezpieczeństwa. Tak było choćby wtedy, gdy w jeden weekend konieczne okazały się ewakuacje na 3 polskich lotniskach.
W większości takich przypadków zawartością bagażu są po prostu rzeczy osobiste, a zapominalski pasażer kończy z mandatem w wysokości 500 zł. Tym razem było inaczej – wewnątrz znaleziono broń palną własnej produkcji. Była to przeróbka pistoletu pneumatycznego Slavia ZVP mod. 616 kal. 4,5 mm oraz amunicja pochodząca jeszcze z czasów Czechosłowacji. Sprzęt miał zatem swoje lata, a biegli ustalili, że najpewniej służył do uboju bydła. Nie jest to zresztą odosobniony przypadek, bo podobne zamieszanie wywołała niedawno wystrzałowa walizka na lotnisku w Krakowie.
Wiek znaleziska nie miał jednak znaczenia, ponieważ posiadanie broni palnej w Polsce bez odpowiedniego zezwolenia jest nielegalne. Poza tym przepisy jasno określają, jak dostać pozwolenie na broń. Funkcjonariusze, nie wiedząc, do kogo należał bagaż, rozpoczęli poszukiwania właściciela, aż w końcu natrafili na ślad Słowaka.
Zobacz także
Zapomniał o walizce na lotnisku w Katowicach. Sprawą zajmie się sąd
"Funkcjonariusze SG, przy wsparciu Centrum Współpracy Policyjnej i Celnej w Trstenie, podjęli czynności w ramach współpracy międzynarodowej zmierzające do wykrycia sprawcy. W ich wyniku ustalono, że za pozostawienie na parkingu walizki z elementami broni i amunicji odpowiedzialny jest obywatel Słowacji" – czytamy w komunikacie Straży Granicznej.
Po ustaleniu tożsamości mężczyzny przedstawiono mu zarzut posiadania broni i amunicji bez wymaganego zezwolenia. Słowak od razu przyznał, że pozostawiona walizka oraz jej zawartość należały do niego. W związku z tym prokurator skierował sprawę do Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach. Mężczyzna odpowie z art. 263 § 2 Kodeksu karnego. Za posiadanie broni bez zezwolenia grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, a także łagodniejsza kara grzywny lub ograniczenia wolności.
Przypadek z Katowic pokazuje, jak istotna jest czujność służb na polskich lotniskach, o czym przypomina też fatalna seria z ostatnich miesięcy. Choć większość porzucanych bagaży nie stwarza bezpośredniego zagrożenia, nigdy nie wiadomo, co znajduje się w środku. Gdyby nielegalna broń trafiła w nieodpowiednie ręce, mogłoby dojść do tragedii.






