Starszy mężczyzna i starsza kobieta spoglądajcy w kierunku słońca
Czy na emeryturze warto się wyprowadzić? Fot. Pexels.com / cottonbro studio

Wyprowadzka na emeryturze nie musi być ucieczką przed starością. Może stać się świadomą decyzją o lepszym życiu – bliżej natury, z mniejszym stresem, niższymi kosztami i większą przestrzenią na własne pasje. Zamiast traktować zmianę adresu jako ostateczność, warto spojrzeć na nią jak na początek nowego etapu, który daje więcej wolności niż ograniczeń.

REKLAMA

Nowa architektura potrzeb związanych z wiekiem niekoniecznie oznacza konieczność ograniczania się, dostosowywania się i ograniczania kontroli, witalności, aktywności. Łatwo jest przyjąć pragmatyczne stanowisko – moje mieszkanie na czwartym piętrze bez windy może w niedalekiej przyszłości okazać się niczym innym niż więzieniem, a każde działanie poza nim będzie wymagało mozolnego wspinania się po schodach (w domyśle – z każdym rokiem coraz cięższego).

Spójrzmy na to z mniej pesymistycznej i bardziej proaktywnej strony. Bierność niemal nigdy nie jest korzystna dla dobrostanu w dłuższej perspektywie czasowej. Co więc silnie przemawia na korzyść zmiany miejsca zamieszkania?

1. Zmiana dotychczasowych potrzeb to motor do wyprowadzki

To dość oczywisty argument, często przy nim pojawiają się głosy o konieczności zamieszkania blisko infrastruktury medycznej, najlepiej na parterze (pragmatycznie), z ogródkiem (stereotypowo) i w nieco mniejszej przestrzeni, tak, by łatwo dało się utrzymać porządek.

Wybrzmiewają tu kompromisy i zbrojenie się na przyszłość. Warto jednak zastanowić się nad czymś jeszcze – ludzkie życie to ciągły rozwój. Na różnych etapach tego rozwoju zmagamy się z innymi wyzwaniami. Etap, na którym rozważamy przejście na emeryturę lub faktycznie zostawiliśmy już życie zawodowe za sobą, wymaga od nas zupełnie innych zasobów i daje więcej wolności w kształtowaniu swojej przestrzeni.

Wolność ta nie musi objawiać się koniecznie w chłodnej kalkulacji – ma być prościej, bo moje ciało może nie znieść trudów dotychczasowej codzienności. Może być prościej, a może być tak, jak chcemy. Nie musimy stawiać na mieszkanie blisko szkoły, nie musimy troszczyć się o sprawny dojazd do pracy, ba, w wielu przypadkach nie musimy nawet mieszkać w Polsce, a możemy wybrać jedną z tańszych destynacji na południu kontynentu, o ile portfel na to pozwala. I to właśnie z tej perspektywy warto oceniać sytuację.

Dodam zresztą, że chociażby nasi zachodni sąsiedzi (i Europejczycy z północy kontynentu) rozumieją to bardzo dobrze. Południowe kurorty w Hiszpanii, Chorwacji i Bułgarii są pełne osób, które zdecydowały się na stałą lub częściowo stałą przeprowadzkę nad morze. Tu zresztą moja obserwacja – na ich twarzach ciągle jest uśmiech, doskonale się integrują między sobą, a także nie stronią od aktywności – motorówki, harleye, bieganie, skoki na spadochronie – tyle, ile fabryka dała i na ile pozwala stan konta.

Z nieco anegdotycznych przykładów dodam też, że w niektórych krajach skandynawskich funkcjonują agenci nieruchomości, którzy organizują wycieczki dla seniorów do swoich inwestycji, by ci mogli zapoznać się z obiektami i dokonać ewentualnego zakupu. Tamtejszy rynek rozumie potrzeby i oczekiwania osób starszych.

2. Przeprowadzka może się opłacać. Ze względów medycznych również

Południe Europy to kierunek, który niekoniecznie musi być w zasięgu finansowym. Podobnie jak ekstremalne zabawy w popularnych kurortach. Warto jednak zastanowić się nad swoją bieżącą sytuacją i ocenić, czy dotychczasowe miejsce zamieszkania jest warte nakładów finansowych, które w nie wkładamy.

Bo koszty życia w Polsce potrafią być niezwykle zróżnicowane. Nie tylko w zasięgu różnych miast, ale nawet osiedli. Mając względną wolność w wyborze miejsca zamieszkania, można postawić na lokalizacje spokojniejsze, nieco bardziej odludne i tańsze, a jednocześnie niekoniecznie cierpieć przy tym na gorszą infrastrukturę.

Jednym z argumentów, który bardzo często pojawia się w kontekście "późnej wyprowadzki", jest kwestia dostępu do usług medycznych. Nowoczesne szpitale, szeroki wachlarz specjalistów i znakomicie działająca opieka bardzo często okazuje się zwykłym mitem (o ile nie realizuje się wszystkich medycznych potrzeb prywatnie).

Paradoksalnie to prowincja (nie przepadam za tym słowem) oferuje często lepszy dostęp do usług medycznych. Fakt, wymaga to dostępu do samochodu, a ja oceniam to z perspektywy Małopolski i Śląska, gdzie gęstość zaludnienia jest bardzo duża, ale ten region to akurat świetny przykład – jeśli chce się ominąć długie kolejki z NFZ, wyjazd kilkadziesiąt kilometrów za miasto jest tu w wielu przypadkach strzałem w dziesiątkę. Zresztą lekarze w dużych ośrodkach miejskich sami to sugerują, mając świadomość, jak długi potrafi być czas oczekiwania na podstawowe zabiegi na ich własnym podwórku.

3. Zgiełk, smog i hałas? Czas na lepszą higienę życia

W możliwości zmiany miejsca zamieszkania warto jednak uwzględnić przede wszystkim kontekst higieny życia. Niestety, rzeczywistość większości Polek i Polaków, tj. betonoza, brak zieleni, zanieczyszczone powietrze, hałas i tzw. miejska wyspa ciepła są uciążliwe i mają niebagatelny wpływ na zdrowie każdego z nas.

Wyprowadzka daje szansę na poprawę tej prostej codziennej higieny. Na dostęp do terenów zielonych, tras spacerowych, niższych temperatur w trakcie fal upałów i na poprawę kondycji także poprzez świeże powietrze. O ile akurat w danej gminie nie grzeją w piecach na potęgę oponami.

Nie ma też co snuć tu wizji o odludziach. Zresztą Polacy często żałują przeprowadzki na wieś. Tak naprawdę kluczowymi aspektami mogą okazać się nie np. piękne jezioro w okolicy, ale dyskont w zasięgu 2-minutowego spaceru, a nie 15-minutowej katorgi w upale, i dostęp do lokalnej kolei, zamiast konieczności jeżdżenia wszędzie samochodem.

4. "Reset", neuroplastyczność, odgracenie życia

Infrastruktura, higiena, logistyka – to wszystko bardzo ważne, ale w tym wszystkim jest też jeszcze jeden ważny aspekt. Przeprowadzka wymaga mentalnego opuszczenia danej przestrzeni. Pogodzenia się z tym, że pozostaje ona w przeszłości. To z kolei wymaga pewnego uporządkowania sobie w głowie nie tylko stosunku do tego miejsca, ale także własnych oczekiwań i perspektyw w życiu.

Może to być zajęcie trudne, ale trud często jest przedwiośniem konstruktywnej zmiany. W tym wypadku mówimy nie tylko o kroku wstecz i rozpoznaniu, co tak naprawdę się dla nas liczyło, a to w kontekście przyszłości jest niezwykle ważne, bo emerytura kompletnie zmienia wewnętrzny system wartości, odchodząc od kontekstu sensotwórczej pracy na rzecz skupienia się na sobie.

Dalsza część artykułu poniżej.

Nowe miejsce stanowi wyzwanie dla mózgu. Trzeba dostosować się do zupełnie nowego środowiska, zacząć chadzać zupełnie innymi ścieżkami, zwiedzić okolicę, stworzyć nową rutynę i codzienną logistykę – choć brzmi to uciążliwie, ma to ogromną wartość. To idealny trening dla mózgu, który wnosi do życia świeżość i nową motywację.

5. Nowe miejsce to inne możliwości

Skoro mowa o świeżości i nowej motywacji, warto zakończyć właśnie na pewnym wezwaniu do aktywności. Przeprowadzka wiąże się często ze zmianą dotychczasowego trybu życia, z poznaniem nowych osób i dostępem do nowych szans. I to właśnie te czynniki mogą być decydujące w kwestii długości życia, poczucia szczęścia i samorealizacji.

To jest trudne, bo w Polsce panuje pewna silna presja i bardzo silne oczekiwanie społeczne, że w pewnym wieku człowiek się schowa, usiądzie na ławce i zajmie się ogródkiem lub wnukami.

A może po prostu w końcu zająć się sobą. I w tym zajęciu się sobą coś jeszcze odkryć, coś jeszcze zmienić, w czymś jeszcze się sprawdzić, coś jeszcze przeżyć. I oby właśnie takich działań było najwięcej.