
Wystarczyła chwila, by zdemolować świeżo wyremontowaną drogę. Rolnik z Gliwic wjechał na asfalt traktorem z pługiem, a teraz grozi mu nawet 10 lat więzienia. W sprawie pojawił się jednak zaskakujący wątek – internauci zaczęli analizować tajemniczy słupek widoczny na nagraniu i zastanawiać się, czy mężczyzna rzeczywiście miał powód, by uważać teren za swój.
7 sierpnia 60-letni rolnik zdewastował drogę w Gliwicach. Mężczyzna wjechał traktorem z pługiem na świeży asfalt położony na ul. Rybackiej. W wyniku jego działania uszkodzone zostało około 200 metrów trasy. Nagranie ze zdarzenia szybko trafiło do mediów społecznościowych. Udostępniła je m.in. prezydentka miasta – Katarzyna Kuczyńska-Budka, żona Borysa Budki.
Sprawą błyskawicznie zajęli się śledczy i szerokie grono internautów. Największe kontrowersje budzi słupek, który widać na nagraniu.
Słupek niezgody – gaz kontra granica
Według części internautów znacznik jest oznaczeniem granic działki. Ma na to wskazywać m.in. jego umiejscowienie, to, jak wygląda na Google Maps (surowy, betonowy) i to, że nie został on usunięty w trakcie prac. Zwolennicy tej teorii zwracają uwagę na to, że oznaczenia instalacji gazowych wyglądają inaczej i znajdują się na nich żółte tabliczki, a także że tego typu znaczniki występują bardzo rzadko, a w okolicy zaoranej drogi są aż dwa.
Część internautów sugeruje, że jeśli faktycznie jest to słupek graniczny, rolnikowi powinny zostać wycofane zarzuty. Nie jest to zgodne ze stanowiskiem śledczych i władz Gliwic.
Druga teoria głosi, że słupek nie wyznacza granic działki, a przebieg sieci gazowej. I faktycznie – według geoportalu słupek stoi dokładnie w miejscu, w którym na mapach przebiega sieć gazowa średniego ciśnienia oraz odgałęzienia przyłączy gazowych oznaczone jako g32 i g25. Jednocześnie litera "L" znajdująca się na górze słupka odpowiada kierunkowi skrętu podziemnej rury gazowej.

Warto jednak dodać, że w regulaminie geoportalu znajduje się następujący zapis: "Informacje prezentowane w Serwisie, inne niż materiały państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego, mają charakter wyłącznie poglądowy i w żadnym razie nie mogą być traktowane jako dokument o charakterze oficjalnym".
Rolnik twierdzi, że wina jest po stronie miasta
Niezależnie od poszlak i opinii internautów Prokuratura Okręgowa w Gliwicach opublikowała 10 sierpnia komunikat o wszczęciu postępowania karnego w sprawie zniszczenia nawierzchni na ul. Rybackiej. Śledczy szacują straty, które powstały w wyniku uszkodzenia drogi na 300 tys. zł, wbrew wcześniejszym szacunkom przytaczanym przez media, według których koszt odbudowy trasy miał wynieść co najmniej 400 tys. zł.
W oświadczeniu prokuratury zawarto wyjaśnienia rolnika. Twierdzi on, że nieruchomość, na której wykonywano prace, stanowi jego własność. Podejrzany przyznał się jednocześnie do zarzuconego mu czynu.
Śledczy przeanalizowali dokumentację pod kątem własności nieruchomości. Z ich ustaleń wynika, że działka stanowi wyłączną własność Miasta Gliwice.
Podobne stanowisko zajął Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach. Urząd zdementował także doniesienia, jakoby działka dzielona była pomiędzy miasto a rolnika i potwierdził, że zniszczona droga nie jest prywatna ani częściowo prywatna, lecz w całości należy do gminy.
Co grozi rolnikowi? Teraz areszt, potem do 10 lat więzienia
Wobec podejrzanego prokuratura skierowała wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do sugestii śledczych i podjął decyzję o wdrożeniu aresztu na 3 miesiące.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Zarzucony podejrzanemu czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do lat 10. Ponadto, oceniono, że czyn zarzucony podejrzanemu cechuje wysoki stopień winy i wysoki stopień szkodliwości społecznej" – czytamy w komunikacie prokuratury.
Śledczy wskazują, że wysoki stopień winy wynika z działania w sposób zaplanowany i przemyślany, a także wykorzystania sprzętu, który "gwarantował mu osiągnięcie zamierzonego celu". Jednocześnie wysoki stopień szkodliwości społecznej wynika z faktu, że mieszkańcy okolicznych domów czekali na remont i budowę drogi od wielu lat. Sprawa wykracza jednak poza sąsiedztwo. Prokuratura zwraca uwagę, że skutki czynu godzą we wszystkich mieszkańców Gliwic. Bo to oni w tej chwili będą musieli ponieść znaczne koszty odbudowy drogi.






