
Claude zacznie zostawiać po sobie ślad, którego użytkownik nie zobaczy gołym okiem. Anthropic wdraża niewidoczne znaki wodne w tekstach generowanych przez swoje modele, a w przypadku grafik – specjalne metadane. To efekt unijnych regulacji, ale pomysł już wywołuje burzę wśród użytkowników.
"Firma Anthropic podpisała artykuł 50(2) Kodeksu Postępowania w sprawie Przejrzystości Treści Generowanych przez AI, będącego częścią Ustawy UE o AI" – czytamy w komunikacie prasowym firmy odpowiedzialnej za modele językowe Claude.
W związku z tym treści, które powstają w wyniku generowania przez LLM-y tej firmy, będą zawierać "sygnały o pochodzeniu treści". Jak wynika z deklaracji Anthropic ma to dotyczyć wszystkich modeli, które zostały wdrożone po 2 sierpnia 2026 roku. Polityka nie dotyczy więc np. Claude Opus 5 i Claude Sonnet 5, które zostały wdrożone w czerwcu. To się ma jednak zmienić: "Pracujemy również nad dodaniem obsługi oznaczeń do modeli Claude wydanych przed tą datą" – deklaruje Anthropic. O wdrożeniu "sygnałów o pochodzeniu treści" do obecnie działających modeli firma ma zamiar poinformować, "gdy tylko będzie to możliwe".
Czym są wcześniej wspomniane "sygnały"? Chodzi tu o znaki wodne, które będzie można odczytać maszynowo, wskazujące na to, czy w przypadku danego tekstu lub grafiki brał udział Claude. Dotyczy to wszystkich usług Claude: Claude Code, Claude Platform (API), Claude Tag, Claude Cowork, itd.
Oznaczenie treści będzie odbywać się za pośrednictwem dwóch technik. W przypadku treści graficznych, w pliku będą umieszczane metadane zdradzające genezę tworu. Z kolei gdy model Claude generuje tekst, wplata w niego bezpośrednio niezauważalny znak wodny. Ma on być niewidoczny dla użytkownika i nie wpływać na sens, jakość ani czytelność odpowiedzi.
W tej chwili Anthropic nie odniósł się w pełni do kwestii weryfikacji wbudowanych znaków wodnych i metadanych. Wiadomo jednak, że prace nad udostępnieniem odpowiedniego narzędzia dopiero trwają. Co ważne, aplikacja do wykrywania oznaczeń Claude'a ma być udostępniona nie tylko firmom, ale także użytkownikom.
Jak działają znaki wodne w Claude? Lista "czerwona" kontra lista "zielona"
Tropienie AI zaczyna się na poważnie. Firma deklaruje, że znak wodny stanowi integralną część tekstu i "podróżuje" z nim podczas kopiowania i wklejania i "może przetrwać niektóre edycje".
Ciężko powiedzieć, co Anthropic ma na myśli, sugerując "może przetrwać niektóre edycje". Prawdopodobnie nie chodzi tu jednak o oznaczanie metadanych w tekście (byłoby to po prostu wadliwe i bardzo podatne na manipulacje). Istnieje jednak pewien pomysł na oznaczanie treści AI, który może zostać tu zastosowany. Mowa tu o podziale na listę "zieloną" i "czerwoną". Jak to w zasadzie działa?
Dyrektor ds. technologii w GPTZero – Alex Cui – odniósł się do decyzji Anthropic w obszernym wpisie na X. Ekspert wskazuje, że większość metod znakowania tekstu korzysta z tej samej metody. Chodzi tu o wyznaczenie pewnego klucza z początkowych fragmentów słów i podzielenia prawdopodobieństwa występowania kolejnych słów z określonych zbiorów. W założeniu 50 proc. wszystkich potencjalnych słów, które mogą wystąpić dalej w tekście przypisanych jest do zestawu "zielonego", a drugie 50 proc. do "czerwonego".
Model, budując treść, wybiera słowa z zielonej listy. W ten sposób później można odczytać częstotliwość występowania danych słów i sprawdzić, czy statystycznie nie pojawiają się wyraźnie częściej niż w 50 proc. przypadków.
Ekspert zwraca uwagę, że parafrazowanie tekstu może faktycznie wpłynąć na proces wykrywania. Jednocześnie wdrożenie rozkładu "zielony" / "czerwony" przy doborze słów może wpływać negatywnie na jakość tekstu, ale według badań użytkownicy tego nie zauważają.
Alex Cui sugeruje również, że użytkownicy mogą bardzo szybko znaleźć skuteczne metody usuwania znaku wodnego, jeśli otrzymają publiczny dostęp do narzędzia. Zdradza również, że narzędzia do parafrazowania bez problemu obchodzą znaki wodne firm dostarczających AI, a "cała inicjatywa wygląda bardziej na odhaczanie wymogów prawnych niż realną próbę ujawniania treści generowanych przez AI".
Nowy wynalazek Anthropic – użytkownicy w szoku, szykuje się bojkot
Decyzja Anthropic wywołała ogromną burzę w internecie. Część użytkowników deklaruje przesiadkę na chińskie modele otwartoźródłowe – DeepSeek i Kimi. Wiele osób sądzi, że firma zdradziła swoje podstawowe ideały i niesłusznie podporządkowała się decyzji UE.
Jednocześnie niewiele osób odnosi się do rzeczywistych skutków wdrożenia znaków wodnych przez Claude'a. Samo Anthropic zarzeka się, że: "Wykryty znak jest sygnałem, a nie ostatecznym dowodem. Wykrycie znaku wskazuje wyłącznie na to, że treść mogła zostać przetworzona przez Claude’a".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Firma zauważa też, że brak znaku nie oznacza, że treść nie powstała przy użyciu AI. Mogła np. powstać przed wdrożeniem systemu oznaczeń, przeredagowana, zmieszana z innymi treściami, a sam tekst może być zbyt krótki na odczytanie przez detektor sztucznej inteligencji.
Nie wiadomo, jak duże znaczenie będzie mieć proponowana przez Anthropic zmiana. Trzeba jednak przyznać, że jest to nieco nieoczekiwany skutek AI Act 2.0. Bo choć mówimy tu o standardzie unijnym, firma zdecydowała się na wdrożenie go w globalnej skali. Komisja Europejska okazała się więc skutecznym legislatorem o znaczącym zasięgu wpływu.






