Po lewej: traktor rolnika, który zaorał asfalt, po lewej: młotek sędziowski
Rolnik zaorał drogę w Gliwicach. RPO staje po jego stronie. Fot. zrzut ekranu, Katarzyna Kuczyńska-Budka / Facebook

Zaorał świeżo położony asfalt, bo twierdził, że droga powstała na jego działce. Rolnik z Gliwic uszkodził około 200 metrów trasy, a straty oszacowano na 300 tys. zł. Choć prokuratura zarzuca mu działanie zaplanowane i grozi mu nawet 10 lat więzienia, decyzja o trzymiesięcznym areszcie wzbudziła kontrowersje. Do sprawy zdecydował się wkroczyć ważny organ państwa.

REKLAMA

W zeszłym tygodniu w Gliwicach doszło do niecodziennego zdarzenia. Rolnik zdecydował się na zaoranie świeżo postawionego asfaltu. Łącznie uszkodzić miał około 200 metrów nowej trasy. 60-latkowi grozi teraz do 10 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło na ul. Rybackiej, 7 sierpnia na działce stanowiącej wyłączną własność Miasta Gliwice. Mężczyzna ma jednak odmienne zdanie i twierdzi, że ziemia, na której powstała nowa droga, należy do niego. Część internautów stanęła po jego stronie w trakcie tzw. afery słupkowej. Osoby broniące 60-latka wskazują na obecność słupka granicznego na terenie drogi. Z kolei zwolennicy surowego ukarania mężczyzny twierdzą, że słupek nie jest znacznikiem granicznym, a oznakowaniem przebiegu przyłącza gazowego.

Niezależnie od ustaleń internautów, jak podaje Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, straty wynikające z działania 60-latka szacowane są na 300 tys. złotych. Wobec mężczyzny zostało wszczęte postępowanie karne.

Aresztowanie rolnika z Gliwic na 3 miesiące wzbudziło w sieci liczne kontrowersje

"Zarzucony podejrzanemu czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do lat 10. Ponadto, oceniono, że czyn zarzucony podejrzanemu cechuje wysoki stopień winy i wysoki stopień szkodliwości społecznej" – twierdzą śledczy.

Skutki niecodziennego rajdu rolnika (jak twierdzi prokuratura) godzą we wszystkich mieszkańców Gliwic, którzy będą musieli ponieść znaczne koszty odbudowy drogi. Śledczy wskazują, że rolnik działał w sposób zaplanowany, przemyślany i z wykorzystaniem sprzętu "gwarantującego mu osiągnięcie zamierzonego celu".

Dalsza część artykułu poniżej.

Wobec mężczyzny zastosowano tymczasowe aresztowanie na okres aż 3 miesięcy. Taka decyzja spotkała się z krytyką części środowiska prawniczego. Podkreślane jest to, że sprawa niesie za sobą niskie ryzyko matactwa, a także fakt, że rolnik nie zdradza zamiaru opuszczenia swojego miejsca zamieszkania, a wręcz odwrotnie – w jego mniemaniu stawał w obronie swojej nieruchomości. W sprawę zaangażowała się Rzeczniczka Praw Obywatelskich, która pragnie poznać powód zastosowania tak wysokiego środka zapobiegawczego.

RPO pyta o uzasadnienie decyzji o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny

"Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach z urzędu wszczął postępowanie wyjaśniające" – przekazało Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. "Aleksandra Wentkowska zwróciła się do prezes Sądu Rejonowego w Gliwicach o przedstawienie uzasadnienia postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania oraz o informację, czy orzeczenie jest prawomocne" – wyjaśniają przedstawiciele państwowego organu.

Oznacza to, że sprawie przygląda się Sylwia Gregorczyk-Abram, która została nową Rzeczniczką Praw Obywatelskich w zeszłym miesiącu, zastępując Marcina Wiącka. RPO popierana przez KO i Lewicę ma bogate prawnicze doświadczenie i specjalizuje się zarówno w sprawach cywilnych, jak i karnych. Przez wiele lat zajmowała się nadzorem projektów pro publico bono w ramach kancelarii Clifford Chance.