
Grand Hotel tuż przy sopockim molo to bez wątpienia jedna z największych ikon miasta, ale i całego polskiego wybrzeża. Za noc w tym obiekcie trzeba zapłacić ok. 3 tys. zł. Kiedy więc przed budynkiem pojawił się wózek z lodami, było wiadomo, że cena raczej nie będzie należała do typowych.
Polskie wybrzeże to wbrew pozorom nie tylko domki i apartamenty na wynajem. Nad Bałtykiem pojawia się coraz więcej pięciogwiazdkowych i czterogwiazdkowych obiektów, które często oferują znacznie lepszą jakość od tego, co można znaleźć na zachodzie Europy. I nie mam tu na myśli tylko nowoczesnego Gołębiewskiego w Pobierowie. Dumą Sopotu od lat jest Grand Hotel należący do sieci Sofitel, będącej częścią marki Accor Hotels. I o ile ceny za nocleg na poziomie ok. 3 tys. zł za pokój mogą być uzasadnione, o tyle porcja lodów za 42 zł wywołała sporą burzę.
Lody w Sopocie za 42 zł. Jest też nieco bardziej budżetowa opcja
Długi weekend w Sopocie należał do słonecznych i bardzo ciepłych, co przyciągnęło na plażę wielu turystów. Okazję tę postanowił wykorzystać Grand Hotel, który przy deptaku postawił swój stragan z lodami. Produkt był oczywiście sygnowany logotypem Sofitel, jak na właściciela marki przystało.
W menu stoiska można przeczytać, że klienci mają do czynienia z lodami rzemieślniczymi z Grand Hotelu. Za tę namiastkę luksusu trzeba było jednak solidnie zapłacić. Porcja Classic to koszt 24 zł. Dla miłośników takich słodyczy była także Porcja Grand w cenie aż 42 zł. Cennik ten pokazał profil "Dzień Dobry Sopot" na Facebooku.
W przypadku tańszej opcji gramatura porcji to 120 gramów, a większe lody to 240 gramów przyjemności. I tutaj Sofitel zasługuje na wyróżnienie, bo normalnie gałka lodów waży ok. 40-60 gramów, więc ich propozycje są znacznie większe, co nieco łagodzi cenę. Problem jednak w tym, że jedna porcja to jeden smak, więc jeśli chcecie spróbować różnych opcji, musicie za to dopłacić. I to nie mało. W przypadku tradycyjnych gałek nie ma tego problemu. Zresztą nawet w Warszawie przynajmniej jedna z sieci bez problemu w jednej porcji sprzedaje dwa smaki.
Lody z Sopotu budzą emocje. Podobnie jak sztućce w Szklarskiej Porębie
Patrząc na ten cennik, można uznać, że mimo dużych gramatur ceny są dość wysokie. Zwłaszcza że smaków w ramach jednej porcji nie można mieszać. Z drugiej jednak strony mowa o lodach rzemieślniczych, więc pozostaje zaufać marce, że naprawdę zostały wykonane przez jej kucharzy z dbałością o szczegóły i jakość. Pod uwagę warto wziąć też miejsce sprzedaży – okolice molo w Sopocie nigdy nie należały do tanich, więc i Grand Hotel nie będzie zaniżał stawek. Ostatecznie patrząc na ten cennik trudno uwierzyć, że Polska to jeden z najtańszych kierunków na weekendowy wypad w Europie.
Zobacz także
Podobnie jak lody w Sopocie, wiele pytań budzi także pomysł restauratora ze Szklarskiej Poręby. W jego menu znajduje się promocyjny kotlet schabowy z ziemniakami i surówkami w cenie 39,90 zł. I to nikogo nie oburzyło. Problemem okazał się jednak jeden dopisek: jeżeli zamawiający tę porcję chcieli otrzymać dodatkowy talerz i sztućce, musieli za nie dopłacić 15 zł.
Restaurator zabezpieczył się w ten sposób przed osobami, które chciały być bardzo oszczędne i najeść się we dwoje jedną porcją. Internauci zaczęli natomiast sugerować, że w takim razie przyjdą tam z własnymi sztućcami i talerzem. Tego typu dopłaty są w Polsce coraz powszechniejsze i nie biorą się znikąd. Jednak ich stosowanie nie wszystkim się podoba. A kolejne paragony grozy znad Bałtyku i innych miejscowości raczej nikomu nie pomogą.






