
Turyści śpiący na ławkach, piknikujący na chodnikach i paradujący w strojach kąpielowych po zabytkowych centrach miast przechodzą do historii. Mieszkańcy i władze najpopularniejszych europejskich kierunków mówią "dość" i wprowadzają nowe zasady, które będą narzędziem w walce z tzw. turismo cafone.
O problemie nadmiernej turystyki w Europie wiadomo nie od dziś. Na łamach naTemat wielokrotnie pisaliśmy o przypadkach krajów, których mieszkańcy mają dość niekontrolowanego napływu turystów. Wpływ tzw. overtourismu na popularne miejscowości turystyczne jest tak duży, że w wielu miejscach na świecie zezłoszczeni mieszkańcy wychodzą na ulice. W Hiszpanii dochodziło nawet do polewania turystów wodą z plastikowych pistoletów. Nic dziwnego. Chociaż turystyka może przynieść państwu wiele korzyści, brak mądrej polityki to przepis na problemy z mieszkalnictwem, hałas na ulicach i niszczenie lokalnej kultury. Dobrze pokazuje to rynek najmu krótkoterminowego, gdzie Unia zdusiła szarą strefę Airbnb, a w Polsce nadal mamy dziki zachód.
Cortina we Włoszech wprowadza twarde zasady
Na podjęcie kroków w walce z nadmierną turystyką zdecydował się popularny włoski kurort Cortina d'Ampezzo w Dolomitach. Władze miasta postanowiły ukrócić zachowania, które dotychczas uchodziły turystom na sucho.
Co to oznacza? Na przykład kary za "brak kultury". Za spacerowanie z odkrytym torsem po mieście, mycie się w miejskich fontannach i urządzanie pikników w niedozwolonych miejscach grożą mandaty w wysokości od 25 do nawet 500 euro (czyli od 100 do ponad 2,1 tys. zł). Nowe przepisy zabraniają też rozbijania prowizorycznych obozów, spania na ławkach czy używania śpiworów w ścisłym centrum.
Problem z tego rodzaju zachowaniami jest już we Włoszech tak duży, że Włosi mają nawet specjalny termin, który je opisuje. Turismo cafone to określenie na zjawisko chamskiego i niekulturalnego zachowania turystów, które nasiliło się szczególnie w ostatnich latach. Termin ten pochodzi od słowa "cafone", oznaczającego osobę pozbawioną dobrych manier.
Zobacz także
Od Kalabrii po Walencję – mieszkańcy mają dość
Cortina d'Ampezzo nie jest odosobniona. Podobną politykę walczącą z nieodpowiednimi zachowaniami turystów wdrożyły już m.in. włoskie miejscowości Gallipoli i Scalea, zakazując skąpych strojów kąpielowych w miejscach publicznych i w środkach transportu.
Problem ma jednak wymiar międzynarodowy i wiąże się z rozkwitem turystyki niskokosztowej. Jak donoszą hiszpańskie media, z pijanymi i roznegliżowanymi grupami obcokrajowców walczą też mieszkańcy Walencji, a w szczególności dzielnicy El Cabanyal. Lokalne stowarzyszenia wskazują, że nastawieni na rozrywkę przyjezdni wielokrotnie przekraczają granice dobrego smaku. Chodzi na przykład o opalanie się nago na dachach kamienic, paradowanie po centrach miast w samej bieliźnie lub bardzo skąpych strojach, a także dewastowanie zabytkowych fontann.






