Rośliny, konewka, woda, podlewanie
Wiele osób wciąż wierzy w ten ogrodniczy mit, a roślinom to nie pomaga Fot. Unsplash.com / @bjwhite66212

Spora część miłośników roślin wciąż unika podlewania ich w środku upalnego dnia, z obawy przed tzw. "efektem soczewki". Wśród ogrodników popularne bowiem było zawsze stwierdzenie, że krople wody skupiają promienie słoneczne i niszczą uprawy. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda, a uszkodzenia wynikają z zupełnie innych błędów.

REKLAMA

Letnie miesiące to czas, w którym nasze ogrody i działki szczególnie wymagają regularnego dostarczania wody, a zwłaszcza, jeżeli w Polsce doświadczamy ciągle rekordowych temperatur. Wśród właścicieli roślin od dawna krąży jednak zasada, by pod żadnym pozorem nie podlewać ich w środku słonecznego dnia.

Wynika to z obawy przed wypaleniem dziur w liściach. Popularne przekonanie głosi, że krople wody osiadające na roślinie działają jak małe szkła powiększające, które skupiają słońce i niszczą tkankę. Wiele osób woli więc patrzeć, jak ich kwiaty więdną w upale, byle tylko ich nie spalić. Ten znany mechanizm to jednak zwykły mit.

Krople wody nie parzą liści. Skąd więc biorą się plamy?

Zwykła fizyka pokazuje, że kropla wody na gładkim liściu nie jest w stanie skupić światła w taki sposób, aby wywołać "pożar" na jego powierzchni. Punkt, w którym promienie słoneczne kumulują się i generują ciepło, wypada w tym przypadku głębiej, czyli pod liściem. Co więcej, w upalny dzień woda wyparuje z rośliny znacznie szybciej, niż słońce zdążyłoby w ogóle wyrządzić jakiekolwiek szkody.

Skąd w takim razie biorą się żółte i brązowe plamy, które czasem obserwujemy po letnim podlewaniu w słońcu? Winna wcale nie jest świetlna soczewka, lecz temperatura samej wody. Jeśli używamy węża ogrodowego, który leżał przez kilka godzin na trawniku, zalegająca w nim woda potrafi nagrzać się do bardzo wysokich temperatur. Polanie nią rośliny prowadzi do bezpośrednich poparzeń termicznych.

Prawdziwe problemy z podlewaniem roślin w środku dnia

Choć słońce i krople wody nie spalą naszych upraw, podlewanie w południe nadal nie jest zalecaną praktyką z zupełnie innych względów. Głównym argumentem przeciwko nawadnianiu w pełnym słońcu jest po prostu nieefektywność tego procesu. Kiedy lejemy wodę na mocno rozgrzaną i przesuszoną ziemię, większość wilgoci momentalnie odparowuje do atmosfery. Woda ucieka, zanim ma szansę dotrzeć do głębszych warstw gleby, tam, gdzie znajdują się korzenie. Straty ogranicza natomiast ściółkowanie podłoża i pod tym względem keramzyt może uratować nasz balkon i ogród.

Dodatkowym problemem jest szok termiczny. Zestawienie lodowatej wody prosto z kranu czy studni z bardzo gorącą ziemią sprawia, że system korzeniowy doznaje szoku. To osłabia roślinę i blokuje jej zdolność do prawidłowego pobierania składników odżywczych z podłoża.

Kiedy i jak nawadniać rośliny podczas upałów?

Najlepszą porą na podlewanie roślin jest zawsze wczesny poranek. Ziemia jest wtedy wychłodzona po nocy, powietrze rześkie, a zieleń ma wystarczająco dużo czasu, aby napić się przed nadejściem największych upałów. Druga dobra opcja to późny wieczór, kiedy słońce już nie grzeje, a woda może bez przeszkód wsiąknąć głęboko w glebę. Warto jednak unikać wtedy moczenia samych liści, aby zalegająca na nich w nocy wilgoć nie przyciągnęła chorób grzybowych. A przy okazji można też zapoznać się ze sprawdzonymi sposobami na ślimaki, ponieważ wieczorna wilgoć sprzyja również im.

Co jednak zrobić, gdy w środku dnia widzimy, że nasz kwiat drastycznie więdnie i obawiamy się, że nie dotrwa do wieczora? W takiej sytuacji należy go po prostu podlać, ignorując ostre słońce. Należy tylko pamiętać, aby skierować strumień wody wyłącznie na ziemię przy korzeniu i w miarę możliwości użyć odstanej wody w temperaturze otoczenia. Jeśli jest to roślina doniczkowa (np. jadalna, którą trzymamy na parapecie), na czas nawadniania warto przenieść ją w zacienione miejsce.